PRAUST, poszukiwania obozu i informacji o Luftwaffe

Polecany

Strona, na którą trafiłeś, powstała w wyniku poszukiwań informacji o poniemieckim hangarze, który znajdował się w Pruszczu Gdańskim. Zagłębiając się w tych poszukiwaniach, starając się dotrzeć do wszelkich możliwych źródeł, natrafiałem na różne ciekawe informacje dotyczące historii Pruszcza i regionu. Wszystkim, o czym udało mi się dowiedzieć i wszystkimi zebranymi materiałami postanowiłem się podzielić. Stąd pomysł na blog.
Znajdziesz tu głównie ciekawostki związane z lotniskiem i historią lotnictwa w Pruszczu Gdańskim i w innych, pobliskich miejscowościach. Interesowałem się również obozami zagłady, które znajdowały się na tych terenach. Tak naprawdę blog ciągle się rozwija, staram się, aby pojawiały się tu ciekawe opowieści dotyczące historii bliskiego mi regionu.
Dziękuję za odwiedzenie mojej strony. Mam nadzieję, że to, o czym przeczytałeś na tej stronie, było interesujące.
Jeżeli natomiast jesteś w posiadaniu starych zdjęć, pamiątek z Pruszcza i okolic lub możesz podzielić się jakimiś ciekawymi historiami, skontaktuj się ze mną. Utrwalmy historię i przekażmy ją dalej.
praust@poczta.fm
Jesteśmy także pod adresem: www.facebook.com/Ocalic.od.zapomnienia.Praust

PRAUST / Pruszcz Gdański

Notatka w fazie rozwojowej, dotycząca fragmentu z życia miasta, terroru wojennego oraz fragmentu po 1945 r.

„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.”
-Józef Klemens Piłsudski

Pruszcz Gdański cześć zachodnia

Praust -Pruszcz wschodni,centrum

Praust -Pruszcz wschodni,centrum

Pruszcz Gdański cześć Wschodnia

Pruszcz Gdański cześć Wschodnia

Pruszcz Gdański cześć Wschodnia

W lipcu 1944 r. na terenie lotniska wojskowego w Pruszczu Gdańskim naziści utworzyli podobóz KL Stutthof, w języku niemieckim zwany
Aussenarbeitslager Praust bei Danzig, Lager Kochstedt

Tereny lotniska (lotnisko było w Pruszczu Gdańskim oraz w Cieplewie )

Tereny lotniska Praust

Tereny lotniska Praust

Tereny obozowisk Praust i inne w okolicy

 Tereny obozowisk Praust i inne w okolicy


Tereny obozowisk Praust i inne w okolicy

PRAUST
1 Juszkowo/ Gischkau -miejscowość wypoczynkowa wyższych ranga oficerów
2 Cukrownia – Zuckerfabrik Praust(więźniowie z Potulic oraz żołnierze francuscy,angielscy)
3 Obóz do prac nad lotniskiem wojskowym Aussenarbeitslager. Praust bei Danzig Lager Kochstedt
4 Obóz kolejowy podawany jako Rusocin
(praktycznie końcówka Praust -rejon ulicy Sikorskiego , Cechowa(tory kolejowe ) Aussenarbeitslager Russoschin
5 Roszkowo /Rostau- folwarki Kocha ,obozy pracy przymusowej- powyżej kółka nr 5 znajdował się także obóz woyanover viertel, prace nad berlinką
6 Cieplewo – Zipplau -koncentracja wojsk Luftwaffe ,więźniowie wykorzystywani do prac

Istniały także obózy (!!) pracy przymusowej (1940)
RABLager Praust – przymusowy obóz pracy dla Żydów w Pruszczu Gdańskim od 39`/1940 r

Obóz Praust

Obóz Praust

Obóz Praust

1 Rejon obozu pracy Rusocin( Aussenarbeitslager Russoschin)
-naprawa torów kolejowych.
Posiłkując się szkicem obozowym ,prawdopodobne miejsce prowadzenia lini
wąskotorowej.Nie ma potwierdzenia w mapie z przelotu wojsk alianckich nad tym terenem.
Na pewno funkcjonowały tory i dworzec na wysokości obecnych garaży na terenie Komarowa

2 Wejście na teren obozu,ówczesna brama wojskowa

3 Pozostałości po bunkrze (spór o gazowanie w tym miejscu ludzi,nie potwierdzony przez muzeum Stutthof)
Obecnie poza terenem ale w obrębie miejsca pamięci.Urzad Miasta na 09.2015 chce zamurować ten budynek

4 Miejsca baraków dla ludzi ok 500-900 osób
ilość osób w barakach 100-200 .Na całym terenie około 30 !! budynków obozowych
Znajduje się tu także basen poobozowy ,po wojnie ppoż

5 Stary hangar lotniczy. Ilość 1 do znalezionych informacji – 2 takie jednostki
Średni hangar na terenie Cieplewa gdzie dostrzeżono 19 samolotów ME 110

6 Folwarki Kocha oraz teren pracy przymusowej

7 Pałacyk Kocha

Brama jednostki wojskowej na ulicy Powstańców Warszawy

Brama wjazdowa jednostki wojskowej

Brama wjazdowa jednostki wojskowej

Barak obozowy w Stuthoff

Barak obozowy Stuthoff

Barak obozowy Stuthoff

Szkic obozowy wykonany przez ocalała więźniarkę obozu

Szkic obozowy wykonany przez ocalała więźniarkę obozu

Szkic obozowy wykonany przez ocalała więźniarkę obozu

Aussenarbeitslager. Praust bei Danzig Lager Kochsted
Jego komendantem mianowano SS-Hauptscharfuhrera Otto Willego Bergera.

Otto Berger

Otto Berger

Na początku do podobozu w Pruszczu Gdańskim naziści skierowali około pół tysiąca węgierskich Żydówek.
Po kilkunastu dniach z tej grupy wymieniono około 40 kobiet. W dniu 6 sierpnia 1944 r.do podobozu dotarła kolejna grupa około 300 żydowskich więźniarek, pochodzących m. in. z Austrii, Czech, Niemiec i Słowacji.
Osadzone w obozie kobiety były zmuszane do robót budowlanych i porządkowych na terenie lotniska.

Niemiecki hangar lotniczy

Niemiecki hangar lotniczy

Niemiecki hangar lotniczy

Nadzór nad nimi sprawowali żołnierze z SS-Wachtbatalion i Wehrmachts-Ausbildungs-Batalion. Dzień rozpoczynał się pobudką o godz. 5.00 i zwołaniem na apel. Po śniadaniu złożonym z kromki chleba i kubka gorącej wody, więźniarki były prowadzone na miejsce pracy. Warunki wykonywania pracy były uzależnione od zmiany strażników. Wielu z nich wymagało wytężonej pracy, jednocześnie psychicznie dręcząc kobiety. Zdarzały się przypadki pozorowanych egzekucji, w czasie których kobiety ustawiano nad rowem rzekomo z zamiarem rozstrzelania i następnie pozwalano wrócić na stanowiska pracy. Podobnie jak w innych obozach, także w Pruszczu Gdańskim dużym problemem był brak odpowiedniej odzieży, chroniącej przed warunkami atmosferycznymi.

Od stycznia 1945 r. podobóz w Pruszczu Gdańskim stał się punktem tranzytowym dla setek więźniów, ewakuowanych z innych filii KL Stutthof. Na początku lutego do Pruszcza Gdańskiego dotarła grupa więźniów, prowadzonych od trzech tygodni z obozu w Jajkowie. W wyniku wycieńczenia, chorób i ciężkich warunków atmosferycznych, wielu zakwaterowanych w Pruszczu Gd. więźniów umierało.

Osadzona w Pruszczu Gdańskim Miriam Ejszyszok w relacji spisanej po wyzwoleniu zeznała: „Ludzie zaczęli padać jak muchy. Codziennie wywożono z obozu duże sanie załadowane trupami”. W tym samym czasie do podobozu trafiły więźniarki z Cieszyn. Po ich przybyciu do Pruszcza Gdańskiego, Niemcy po selekcji zamordowali nieustaloną liczbę kobiet.

Rankiem 23 marca 1945 r. strażnicy opuścili obóz. Kilkanaście godzin później podobóz został wyzwolony przez Armię Radziecką

Marsz Śmierci:
http://www.rodzinaoswiecimska.pl/vii-marsz-i-rejs-smierci-kl-stutthof/

Marsz Smierci

Marsz Smierci

Z historii kościoła :

Od dnia 1 września 1939 roku w Pruszczu niszczono wszystko, co polskie:
zdemolowano polską szkołę i ochronkę, aresztowano polskich kolejarzy i
działaczy polskich organizacji.
W niemieckiej szkole hitlerowcy urządzili
tymczasowe więzienie dla aresztowanych Polaków z Pruszcza i okolicznych wsi.
Wielu mieszkańców Pruszcza trafiło do obozów w Stuthofie, Sachsenhausen i do
Oświęcimia.
W październiku 1939 roku Niemcy rozpoczęli wysiedlenie rodzin polskich
z terenu byłego Wolnego Miasta Gdańska, ponieważ Gdańsk i okolice miały być
„czysto niemieckie”.
Los ten spotkał również Polaków mieszkających w Pruszczu,
zwłaszcza rodziny kolejarzy wcześniej aresztowanych.
Dnia 21 listopada 1939 roku przeprowadzono taką akcje w Pruszczu,
Trąbkach i Ełganowie.
Kościół katolicki dzielił losy ogółu Polaków, traktowanych w
szczególności przez niemiecki rasizm-jak i ogół Słowian, nie mówiąc już o
Żydach-jako rasie niższej.
Toteż mimo trudnych doświadczeń na całym obszarze
państwa już od września 1939 roku najcięższy był los Kościoła na ziemiach
włączonych jesienią tegoż roku do Rzeszy, zwłaszcza zaś na Pomorzu i tak
zwanym kraju Warty.
Celem konsekwentnie i z brutalną bezwzględnością realizowanym stała się zupełna germanizacja Kościoła.
Tu rozdzielono bardzo ściśle katolików na Kościół niemiecki i polski;
niemiecki, bynajmniej nie popierany przez władze, borykał się cały czas z brakiem kapłanów i świątyń;
polski zredukowano do tego stopnia, że w końcu na miejsce dawnych tysiąca
siedmiuset świątyń i kaplic czynnych było zaledwie około sześćdziesięciu, spośród
zaś około dwóch tysięcy czterystu kapłanów w roku 1939 funkcje duszpasterskie
w bardzo ograniczonych rozmiarach mogło spełniać w 1944 roku tylko około
sześćdziesięciu.

Ze wszystkich biskupów polskich w „Rzeszy” pozostał na miejscu, w
areszcie domowym, jedynie biskup Walenty Dymek w Poznaniu.
Trzech biskupów, wiekowy Antoni Julian Nowowiejski, ordynariusz płocki, jego sufragan Leon Wetmański i sufragan włocławski Michał Kozal zostali zamordowani w
obozach koncentracyjnych.
Sufragan chełmiński Konstanty Dominik zmarł w Gdańsku, wygnany ze swojej diecezji i stale inwigilowany przez gestapo

W Pruszczu w okresie II Wojny Światowej istniały podobozy, obozu
koncentracyjnego Stutthof. Latem 1944 roku hitlerowcy założyli dwa kobiece
podobozy żydowskie.

Pruszcz otrzymał prawa miejskie w czasie ostatniej wojny, kiedy 1
kwietnia 1942 roku przyłączono go do Gdańska na mocy dekretu A. Hitlera z dnia
8 października 1939 roku40.
Latem 1944 roku hitlerowcy założyli dwa podobozy:
Aussenarbeitslagre Kochstedt założony 7 lipca 1944, a zlikwidowany w lutym
1945 roku, łącznie pracowało tu 1500 Żydówek przy budowie lotniska.

Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust powstał 13 września 1944 roku, a
zlikwidowano go oficjalnie 12 lutego 1945 roku-więźniarki pracowały na kolei.


POMNIK POLEGŁYM W OBOZIE PRAUST

POMNIK POLEGŁYM W OBOZIE PRAUST

POMNIK POLEGŁYM W OBOZIE PRAUST

Pozostałości bunkra obozowego

Pozostałości bunkra obozowego

Pozostałości bunkra obozowego

Pozostałości bunkra obozowego

Dnia 23 marca 1945 roku 2 Armia Uderzeniowa II Frontu Białoruskiego
wyzwoliła Pruszcz. Niemcy wysadzili wszystkie mosty na Raduni i jej kanał oraz
obiekty przemysłowe z cukrownią na czele.
Na ulicy Zastawnej znajduje się
obelisk i cmentarz z 2367 grobami żołnierzy Armii Czerwonej poległych w
walkach o wyzwolenie terenów powiatu pruszczańskiego.

Filie obozu koncentracyjnego Stutthof w latach 1939-1945

Filia zaczęła funkcjonować już z dniem 7 lipca 1944 r..

Był to pierwszy obóz z więźniami żydowskimi powołany w rozkazie specjalnym komendanta obozu Stutthof cztery dni wcześniej (Sonderbefehl über die Einrichtung des Aussenarbeitslagers Praust). Wybrano do niego Żydówki węgierskie przybyłe do KL Stutthof z KL Auschwitz 29 czerwca 1944 r.
Na teren lotniska wojskowego (Flugplatz der Luftwaffe)

Najstarsze zdjęcie lotniska w Pruszczu.Podpisane jako polne lotnisko w Praust

polne lotnisko w Praust

polne lotnisko w Praust

znajdującego się przy drodze (Werdestrasse) do wsi Kochstedt w pobliżu Praust  skierowano 500 kobiet żydowskich. Do ich zadań należały prace budowlane i porządkowe. Stan obozu podwyższono 6 sierpnia 1944 r. o kolejne 300 osób przebywające wcześniej w Terezinie (Czechy) i obozie familijnym w Auschwitz.

 

Słup oświetleniowy

Słup oświetleniowy

,prawdopodobnie „pamiętający” tamte czasy :

Stanowisko komendanta obozu pełnił SS-Hauptsturmführer Otto Berger.
Oddział wartowniczy składał się z 7 esesmanów z SS-Wachbataillon oraz 7 z Wehrmachts-Ausbildung-Bataillon rekrutujących się z niezdolnych do służby frontowej żołnierzy Wehrmachtu (od 6 lipca 1944r. zostali włączeni do nowo utworzonego II SS-Wachbataillon KL Stutthof, a od 6 września 1944 r. po rozwiązaniu batalionu przeniesiono ich do kompanii wartowniczych 1-3).
Po powiększeniu stanu osobowego więźniów skierowano dodatkowo do załogi obozu 6 kolejnych esesmanów i kilka nadzorczyń SS.
Niektóre z nich przybyły z transportami więźniów z innych obozów koncentracyjnych, pozostałe rekrutowały się z naboru przeprowadzonego przez gdański urząd pracy.
Po specjalnym przeszkoleniu przeprowadzonym na terenie obozu Stutthof, zostały skierowane do służby wartowniczej na terenie obozu macierzystego i filii.
W jednym z nich zorganizowanym pod koniec października 1944 r. wzięło udział 60 kobiet, siedem z nich skierowano później do Aussenarbeitslager Praust.

Już po trzech tygodniach po utworzeniu filii, 25 lipca 1944 r., do obozu głównego odesłano 40 najsłabszych więźniarek.
W ich miejsce skierowano tego samego dnia do Pruszcza taką samą grupę.
Razem z nią przybyły do obozu dwie nadzorczynie SS,
Emilie Macha i Anni Schabert przeniesione z KL Kauen.

Więźniarki zakwaterowano na terenie lotniska w trzech drewnianych barakach
(Lager Kochstedt).

Prawdopodobnie odrestaurowane baraki obozowe jako budynki mieszkalne

odrestaurowane baraki obozowe

odrestaurowane baraki obozowe

Pobudka rozpoczynała się o 5 rano. Każdy dzień rozpoczynano apelem trwającym czasami 15, a nieraz nawet 60 minut. Po krótkim śniadaniu rozpoczynał się wymarsz do pracy w kierunku pagórkowatego terenu w pobliżu lotniska, który więźniarki miały za zadanie wyrównać. Prace nadzorowało kilka firm budowlanych (Kieferling, Metzger u. Co.).Stosunek esesmanów do więźniarek różnił się w zależności od przydzielonych im wartowników. Niektórzy esesmani pozostawiali im dużo swobody w ciągu dnia (tolerowali na przykład wyrywanie z pola rzepy, inni nie pozwalali nawet na najmniejszą chwilę odpoczynku, a jeszcze inni szukali okazji do szykanowania więźniów.

Ulubioną szykaną stosowaną wobec kobiet na terenie obozu było spędzanie je do rowu z wycelowanymi w ich stronę karabinami gotowymi do oddania strzałów.

Pozostałości po obozowym basenie ,po wojnie basen przeciwpożarowy :

Obozowy basen

Obozowy basen

Aprowizacją załogi i więźniów zajmowała się kuchnia zorganizowana przez kierownictwo filii przy pomocy odpowiedzialnego za stan wyżywienia podoficera ze sztabu komendantury KL Stutthof. Racje żywnościowe były głodowe, na śniadanie i kolacją wydawano im gorącą kawę o konsystencji wody, kawałek chleba rano i wieczorem, na obiad niskokaloryczną zupę. [...].

Cukrownia:

Cukrownia

Cukrownia

PRAUST
Ławnicki St., Cukrownia Pruszcz 1881-1997
W czasie wojny w cukrowni zatrudnieni byli brytyjscy jeńcy wojenni a także polskie kobiety z obozu w Potulicach.


https://pl.wikipedia.org/wiki/Niemiecki_ob%C3%B3z_przesiedle%C5%84czy_w_Potulicach

Dla ich zakwaterowania wybudowano na terenie zakładu baraki
1939-1945 okres wojny, w cukrowni zatrudnieni byli jeńcy brytyjscy i kobiety z obozu w Potulicach 1945 – zniszczenie w 45% fabryki, wysadzenie kominów, które zniszczyły kotłownie niskiego ciśnienia, uszkodzenie budynków.

Cukrownia w latach międzywojennych

Cukrownia w latach międzywojennych

Inne fakty historyczne:

Cofnijmy się jednak do początku lat 30tych XX wieku, kiedy to na tych terenach zaczęto odczuwać pewien niepokój ze strony niemieckiej.
Ludność polska była represjonowana, a polowania na komunistów przyniosły 5go sierpnia 1933 roku wielką obławę, w której aresztowano 16 osób.
W pierwszej połowie 1939 roku powstają na terenie Pruszcza fortyfikacje i przeszkody mające uniemożliwić wejściu Wojska Polskiego do Wolnego Miasta.
1 września 1939 dokonano wielu aresztowań członków organizacji polskich, wśród nich byli między innymi kolejarze. Sam dworzec przejęty został przez władze niemieckie 3go września.

Pomnik kolejarzy

Pomnik kolejarzy

Spośród mieszkańców Pruszcza aresztowanych zostało ponad 200 osób, z których zatrzymano 164 mężczyzn (wśród nich ksiądz) i 2 nauczycielki szkoły, gdzie wszyscy byli przetrzymywani. Na budynku dawnej szkoły, dziś prokuratury umieszczona jest tablica upamiętniająca te wydarzenia.

areszt śledczy w Pruszczu Gdańskim (dzisiejszy budynek Prokuratury przy ul. Wojska Polskiego), gdzie wszyscy przetrzymywani byli bici i poniżani.

Tablica pamiątkowa Prokuratura Pruszcz Gdański

Tablica pamiątkowa Prokuratura Pruszcz Gdański

Mieszkańcy narodowości polskiej zatrzymani przez nazistów

Mieszkańcy narodowości polskiej zatrzymani przez nazistów

Osoby, które znalazły się na zdjęciu najprawdopodobniej były torturowane. Jednym z elementów poniżania więźniów było wrzucanie ich do kanału Raduni. W tym samym jeszcze roku rodziny osób zatrzymanych zostały wysiedlone. Deportacje dotyczyły całego rejonu, przemianowanego na Okręg Rzeszy Gdańsk-Prusy. Majątki przejmowali Niemcy, a ludność, którą uznali, za niegroźną, bądź posiadającą przed 1918 rokiem obywatelstwo niemieckie miała być z czasem „zniemczona”. W 1941 roku Pruszcz został wcielony do Gdańska stając się jego dzielnicą. W tym samym jeszcze roku władze niemieckie nadały mu prawa miejskie.

W okresie wojny na terenie Pruszcza i okolic (m.in. w Rusocinie)
powstały trzy filie niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthoff.

Pomnik upamiętniający 300 kobiet – więźniarek obozu KL Stutthof

Pomnik upamiętniający 300 kobiet - więźniarek obozu KL Stutthof

Pomnik upamiętniający 300 kobiet – więźniarek obozu KL Stutthof

Sprowadzono tu do pracy głównie kobiety, pracowały przy budowie lotniska, w cukrowni oraz na kolei. W roku 1944, kiedy lotnisko zyskało na znaczeniu strategicznym, sprowadzono do obozu około 800 kobiet, wśród których przeważały Żydówki. Wykorzystano je do 23 marca 1945 roku, kiedy to hitlerowcy uciekli z Pruszcza do Gdańska. Baraki obozu przy lotnisku znajdowały się w miejscu dzisiejszej giełdy. Zaraz po wojnie zostały zburzone.

Rusocin – podobóz KL Stutthof
Tak naprawdę tereny Praust obecna ulica Sikorskiego oraz Cechowa
To był typowy obóz kolejowy.
# Temat obozu w Rusocinie,jesli taki istniał i wcale bym sie nie zdziwił , muszę jeszcze dokładnie zbadać

Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust

Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust

Obóz kolejowy Praust

Obóz kolejowy Praust

W dniu 13 września 1944 r. naziści utworzyli w Rusocinie podobóz obozu koncentracyjnego Stutthof – Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust.
Pierwszym komendantem obozu pobył SS-Untercharfuehrer Willy Engler, a od 23 października 1944 r. – SS-Oberscharfuehrer Konrad Doering.

Z KL Stutthof do Rusocina Niemcy skierowali grupę 300 żydowskich kobiet. Więźniarki były wykorzystywane do ciężkich robót przy budowie i naprawie torów kolejowych. Dzień w obozie rozpoczynał się o godz. 4 rano, następnie – po apelu – o godz. 6.30 więźniarki wychodziły na wyznaczony odcinek torów, gdzie pracowały do godz. 17.30

Obóz został zlikwidowany na początku lutego 1945 r. Przebywające w nim 289 więźniarek wyprowadzono pieszo do Lęborka. W czasie ewakuacji ponad połowa z nich zmarła w wyniku wycieńczenia i chorób lub została zabita przez niemieckich strażników. Kilka godzin po wyjściu z Lęborka w kierunku Pucka kolumna marszowa została odbita przez wojska radzieckie

Komarowo :

osiedle Pruszcza Gdańskiego, położone w południowo-wschodniej części miasta.

Osiedle powstało w latach 1853-1855, kiedy to Julius Schlenther – właściciel gospodarstwa sołeckiego w Pruszczu Gdańskim
- wybudował pośrodku swojej posiadłości nowy dwór, któremu nadano nazwę
Mały Dwór (Kleinhof) – Kleinhof Praust (1857 – 1903)
W 1903 posiadłość nabył Hermann Koch, który zbudował tu pałac (obecnie siedziba dowódcy jednostki wojskowej),

Pałacyk na terenie jednostki wojskowej :

Pałacyk Kocha

Pałacyk Kocha

uzyskując zarazem urzędową zgodę na zmianę nazwy miejscowości na Kochstedt.
-Kochstedt (1903 )
-Gut Kochstedt (1938)

Nazwa ta obowiązywała do 1945, kiedy to została przemianowana na Komarowo.

Żywiony przez dziedzica Kocha zamiar wyłączenia Komarowa z gminy Pruszcz i utworzenia odrębnej jednostki administracyjnej z powodu wysokich kosztów nie został jednak zrealizowany, tym bardziej, że nowy pałac już 15 grudnia 1907 padł ofiarą pożaru.
W latach II wojny światowej na terenie majątku powstało lotnisko wojskowe, użytkowane do dnia dzisiejszego (obecnie przez 49 Bazę Lotniczą).


Po wojnie

źródło:


http://www.zdsk.pl/historia/4-wysiedlenie-ludnosci-niemieckiej-z-gdanska-w-latach-1945-1947

Według nowych już zasad działała Wojewódzka Komisja Weryfikacyjna w Gdańsku powołana 18 marca 1946 roku.
W Gdańsku utworzono komisję do przeprowadzenia weryfikacji byłych obywateli Wolnego Miasta Gdańska pochodzenia polskiego.
Przewodniczył jej Kazimierz Banaś-Purwin, a jego zastępcą został Tadeusz Tylewski .
Komisja ta działała do 31 pażdziernika 1947 roku. Jednakże jeszcze w 1948 roku wnioski weryfikacyjne przyjmowało Prezydium MRN w Gdańsku. Wśród nich były także wnioski o weryfikację pośmiertną dla uzyskania praw spadkowych. Do 1948 roku w Gdańsku zweryfikowano 13 424 mieszkańców.

Stan bezpieczeństwa tej grupy ludności, nawet po uzyskaniu obywatelstwa był fatalny.
Działo się to często z poparciem władz lokalnych. Szczególne nasilenie działalności przestępczej tego typu wystąpiło w powiecie gdańskim.
Prowodyrem prześladowań ludności rodzimej był tam
komendant Powiatowej Komendy Milicji Obywatelskiej w Pruszczu Gdańskim porucznik Zakrzewski.

Kierował on do transportów wysiedleńczych całe rodziny autochtonów uznając ich za Niemców,mimo posiadanych zaświadczeń weryfikacyjnych.
Tolerował rugowanie ich z gospodarstw, eksmisję z mieszkań,przemoc fizyczną, aresztowania i kradzieże. Wszelkie interwencje u starosty powiatowego w Gdańsku nie odnosiły skutku.

Aby zapobiec tego typu sytuacjom w Gdańsku 1 października 1946 roku utworzono Miejski Komitet Opieki nad Zweryfikowanymi,
którego jednak działalność nie przynosiła spodziewanych efektów [39]. Było to między innymi powodem podejmowania przez
autochtonów dramatycznych decyzji wyjazdu do Niemiec i zwrotu już otrzymanych zaświadczeń weryfikacyjnych.
Odnotowano do 1947 roku 311 takich przypadków z Gdańska.

* * *
Wysiedlenie ludności niemieckiej z Gdańska, podobnie jak i z innych ziem Polski, niewątpliwie miało charakter czystki etnicznej, jednak niemieckich mieszkańców wypędziła z domu nie polska „zemsta”,ale wspólna decyzja państw sprzymierzonych. Cierpienia, jakie doświadczyli, spotkały wiele milionów ludzi w
czasie i po drugiej wojnie światowej.
Po raz pierwszy w życiu masy zwykłych przyzwoitych Niemców postawiono w sytuacji,jaką większość zwykłych przyzwoitych obywateli Środkowej i Wschodniej Europy przyzwyczaiła się uważać za normalną

Pierwszy Komendant Powiatowy Milicji Obywatelskiej w Pruszczu por. Zenon Zakrzewski nie cieszył się sympatią władz administracyjnych.
Starosta Gdański napisał kiedyś wprost, „że dopóki on pozostanie komendantem, dopóty w powiecie spokoju nie będzie”. Dopuszczał się on licznych nadużyć,
nie zwracał uwagi na narodowość wysiedlanych.
Stanowisko stracił dopiero, gdy po pijanemu zastrzelił innego milicjanta

Opracowanie własne na bazie ogólnodostępnych materiałów w internecie

Fragmenty z Statut cukrowni Pruszcz 25 luty 1880, Statut der Zuckerfabrik Praust

Statut cukrowni Pruszcz 

Fragmenty z Statut der Zuckerfabrik Praust  

 logo

Datowana na 25 luty 1880.

 

 

 

 

 

 

 

Kilka historycznych informacji:<stare forum pruszcz>

25.2.1880 – utworzenie Spółki Akcyjnej „Cukrownia Pruszcz” wpisanej do rejestru spółek w Sądzie Gdański 31.3.1880 pod nr 366 4.10

 

 

Zbudowana w latach 1879-1880 z inicjatywy i staraniem dr. Hermanna Wiedemanna, lekarza z zawodu. Osiedlił on się w Pruszczu w 1847r, obejmując parcelę i praktykę lekarską po swoim wuju, dr.Hildenbrandt`cie. Jako lekarz, działacz gospodarczy i wielki społecznik w 1896r. obchodząc 50-lecie swej pracy zawodowej mianowano go honorowym obywatelem Pruszcza za wybitne zasługi dla tej miejscowości. Był wieloletnim dyrektorem cukrowni, a kierownikiem technicznym w tym okresie był Ernest Kaul.

 Dr.H.Wiedemann zmarł w 1901r. w szpitalu, też przez siebie wybudowanym, obecnie budynek ZOZ-u. Kłopoty z cukrownią, nie są przypadłością naszych czasów, gdyż po 25 latach jej rozwoju zaczęła podupadać.

W 1909r. założono Pruszczański Związek Ochrony dla Uzdrowienia Cukrowni. Przyczyn kryzysu mogło być wiele, śmierć oddanego jej dyrektora jak i konkurencja ościennych cukrowni. W owym okresie prężnie działała tczewska cukrownia, jak i cukrownia w Sobowidzu, której to zarząd złożył ofertę kupna pruszczańskiej cukrowni.

 Do sprzedaży jednak nie doszło i kryzys zażegnano. I tu mam białą plamę w historii, aż do okresu II wojny światowej.

 

W okresie tym na tym terenie było komando jenieckie, więzieni byli Anglicy pracujący w niej aż do ewakuacji około 20.01.1945r.

W marcu 1945r. cukrownia została zniszczona w 45% a jej okazałe dwa kominy wysadzono w powietrze.

Po wojnie 4.05.1945r. pierwszym dyrektorem został Włodzimierz Jarnuszkiewicz i przystąpiono do odbudowy cukrowni z ruin, a do wzniesienia komina ściągnięto górali z samiuśkiego Zakopanego.

Z dziejów cukrowni pruszczańskiej 

(Zusammenfassung na podst. St. Ławnicki, Cukrownia „Pruszcz 1881-1997, Pruszcz Gdański 1998)

25.2.1880 – utworzenie Spółki Akcyjnej „Cukrownia Pruszcz wpisanej do rejestru spółek w Sądzie Gdański 31.3.1880 pod nr 366
4.10.1881 – pierwsza kampania cukrownicza

 

1885-1904 – cukrownia przeżywa kłopoty ekonomiczne zażegnane w 1904 przez Hugo Boettgera nowego dyrektora technicznego – przebudowa i modernizacja fabryki

1914-1923 – kolejne problemy wojenne i powojenne
1920 -1925 – kolejna modernizacja i zyski; fabryka własnością H. Boettgera i kilku właścicieli ziemskich, co pozwoliło na wykupienie akcji cukrowni Nowy Staw; utworzenie spółki korporacyjnej „Danziger Zuckerhandel” GmbH (Sp. z o. o . Gdański Handel Cukrem)

 

 1928 - do spółki przystępuje cukrownia Sobowidz i Malbork oraz Stare Pole; utworzono spółkę Vereinigte Zuckerfabrik GmbH, która spowodowała ujednolicenie cen cukru dla całego Wolnego Miasta Gdańska

lata 30 - kryzys ekonomiczny i częściowe zawieszenie produkcji; utworzenie wytwórni sztucznego miodu, która przetrwała do 1945 r.

 

1937 - zmarł twórca rozwoju cukrowni Pruszcz i cukrownictwa gdańskiego  H. Boettger
Okres II wojny światowej - w cukrowni zatrudnieni byli jeńcy brytyjscy i kobiety z obozu w Potulicach
1945 – zniszczenie w 45% fabryki, wysadzenie kominów, które zniszczyły kotłownie niskiego ciśnienia, uszkodzenie budynków

28 lutego 1949 r -Zarządzenie Ministra Przemysłu i Handlu z dnia 28 lutego 1949 r. wydane w porozumieniu z Ministrem Skarbu i Prezesem Centralnego Urzędu Planowania o utworzeniu przedsiębiorstwa państwowego pod nazwą „Zjednoczone Cukrownie Gdańskie”.Niezmiernie interesujące informacje na temat cukrowni i jej wyposażenia technicznego. Chodzi tu mianowicie o posiadaną przez nią pompę parową wyprodukowaną przez firmę Weise & Monski, Special-Fabrik für Pumpen aller Art z Halle Merseburgerstrasse 149. Zuckerfabrik AG Praust wybudowała w 1881 roku firma C. Steim[m]ig & Co. http://www.albert-gieseler.de/dampf_de/firmen0/firmadet571.shtml

Stan obecny:


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=2017573258467325


https://www.facebook.com/CukrowniaPruszcz

Dwa baseny w Praust. Badeanstalt 1909 i Kameradschaftshaus 1938

Dwa baseny w Praust

 Chcielibyśmy zwrócić uwagę na pewną nieścisłość która pojawiła się w publikacjach o historii naszego miasta. Na temat funkcjonowania w Praust dwóch basenów zwraca uwagę Piotr Wójcik, tłumacz niemieckiego oraz pasjonat historii z grupy Praust 44/ Pruszcz 45.

Wpis z Kronik Hoffmanna o powstaniu kąpieliska, Chronik des Dorfes Praust Kreis Danziger Höhe : Sammlung der unter dem Titel „Aus vergangen Tagen” im „Anzeiger für Praust, Ohra und Umgegend” erschienen Aufsatze nach amtlichen Quellen / verfasst von W. Hoffman.:

 

Najczęściej o basenie mówi się o znajdującym się na terenie obecnego Domu Kultury <CKiS-u>

 

 

A tak naprawdę mieliśmy takie dwa obiekty !

W dotychczasowych publikacjach Jacka Ciarkowskiego „Przewodnik po Pruszczu Gdańskim” oraz „ Pierwszy był Pruszcz” możemy przeczytać informację iż powstały tam obiekt został udostępniony w 1909 roku. Podobne informacje czytamy książce ” Historia Pruszcza Gdańskiego do 1989 roku” pod red. Błażeja Śliwińskiego. I tu chyba wymieszano dwa wątki!!!

 

Po kilkukrotnej analizie dokumentów stwierdzamy iż nie jest możliwe by basen przy obecnym CKiS –ie zbudowany i oddany został do użytku w 1909 roku. Wprawdzie Hoffmann w swojej kronice przywołuje taką datę, jednak wg. nas chodzi tu zupełnie o inne miejsce..

 

Było to  otwarcie kąpieliska w 1909 roku wraz z basenem ( Badeanstalt ), które znajdowało się przy obecnej restauracji u Jakuba. Mieściła się tam szkoła z salą gimnastyczną położona przy samym kanale Raduni. 

 

Fakt ten można potwierdzić czytając opis” Spaziergang durch Praust” na stronie internetowej Axela Katinsa,

gdzie młody Günther Lang oprowadza nas po Praust i opisuje szkołę ( Würfelstr. 36), salę gimnastyczną ( Turnhalle ) i właśnie wspomniane kąpielisko

 ( Badeanstalt ), które zresztą istniało jeszcze po wojnie. Prawdopodobnie zostało zlikwidowane w latach 40-tych lub na początku 50-tych.
” Dalej idzie się obok domu rodziny Gust.Helmuta nie widzę ale na prawo w szkole małżeństwo dozorcy Hannemann myje okna. Witam się i idę do sali gimnastycznej.
Patrzę na kąpielisko(łaźnie) ale tam nic się nie dzieje. Moja droga prowadzi dalej przez dziedziniec szkolny do młyna Weigle. Na dziedzińcu młyna panuje żwawy ruch.
Za młynem pojawia się wzgórze Plapperberg. Po drugiej stronie kościół. Pastor Walter wchodzi właśnie do kościoła. Teraz dochodzę do Gischkauer Straße.”

 

Czy na tym zdjęciu widać fragment plaży?

 

Z basenem przy starej szkole wiąże się historia Polaków zatrzymanych przez Niemców w 1939 roku.
Prezentowaliśmy już mniej znane zdjęcie z upokorzenia i zatrzymania rodaków, którym Niemcy nakazali uklęknąć do zdjęć.

patrioci.jpg (1041×575)

 

Co ma z tym wspólnego wspomniany basen?
Otóż z książek napisanych przez panią Józefę Krośnicką oraz przez pana Grzegorza Boguna dowiadujemy się że ten basen miał być polskim morzem dla torturowanych.

Z posiadanych przez nas zdjęć lotniczych ówczesnej cukrowni i okolic wykonanych w 1929 roku widać w tym miejscu zarośnięte łąki i nieużytki, więc nie ma możliwości by był tam widoczny na górnym zdjęciu basen z boiskiem, fontanną :


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1970068893217762

i całą infrastrukturą.

 

 Dużo informacji daje nam także zdjęcie otrzymane od historyka Jana Daniluka na którym widać dokładnie jak wyglądał plac przed budynkiem  obecnego CKiS-u:

Możemy domyślać się, że zdjęcie pochodzi z lat 1938-44, więc można przyjąć iż cały teren wraz z basenem powstał najwcześniej w połowie lat 30-tych.

Dodatkowo brak zabudowy Domu Kultury na mapach z tamtego okresu mimo że ich aktualizacje są datowane nawet na 1944 rok( wg. nas błędnie) Na mapie widoczne jezioro trzcinowe Rohrsee:


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1971010003123651

 

W 1938 roku otwarto przedszkole na obecnej ulicy Kochanowskiego i było to jedno z najnowocześniejszych i największych placówek na Pomorzu.

przedszkole-1938.jpg (1080×406)

Najprawdopodobniej w tym samym czasie otwarto obecny Dom Kultury wraz z infrastrukturą sportową. Dom Kultury był  wtedy tzw Kameradschaftshaus (dom koleżeński III Rzeszy,  siedziba NSDAP,  od lat 30-tych był miejscem spotkań członków)

Zdjęcia basenu najprawdopodobniej pochodzi z otwarcia tych placówek. To drugie i nieznane do tej pory zdjęcie basenu, które ostatnio podesłał nam pan Jan Daniluk. 
http://www.jandaniluk.pl/pl/

 

 Pozostałości po basenie na terenie Domu Kultury


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1972381379653180

 

 

 

 

 Widok porównawczy z podstrony Było/ Jest: 


http://praust.blog.pl/category/bylo-jest-praust-pruszcz-gdanski/

 

Ciekawostka, temat pruszczańskich powodzi:


http://praust.blog.pl/category/prausterskie-powodzie/

Zalane tereny przy Domu Kultury:

 

 

Na koniec kilka odnośników współczesnych na temat budowy basenu z budżetu obywatelskiego:

 

Akta urzędu okręgowego w Praust, lista szczepień.

Akta Praust. Urząd okręgowy w Praust, lista szczepień.  

Zanim przejdziemy do książki i dokumentu szczepień w Praust troszkę historii związanej ze szpitalem  (Wiedemanns Krankenhaus) założonym przez Dr Hermanna Theodora Wiedemanna. i otwartego w dniu 1 lutego 1894. Wspomniana rodzina nie tylko leczyła ale udzielała się społecznie wg. najnowszych standardów rozwoju małych miasteczek.  Zelektryfikowano Praust, zbudowano cukrownie i wspomniany szpital.

Temat rodziny Wiedemann 


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1956912914533360

Powodem do otwarcia kliniki i być może oprócz nowoczesnego podejścia do zarządzania miastem była epidemia cholery jaka nawiedziła także Praust. W kronikach Wilhelma Hoffmanna czytamy „Pod koniec maja 1831 roku przyszła cholera do Praust na przełomie lipca-sierpnia. 38 osób zmarło[...] Powstał specjalny Cmentarz Choleryczny i pochowano tam 80 osób z protestanckiej Praust, Zipplau i Wojanów, które znalazły ostateczne miejsce spoczynku ”

Epidemia cholery: 
https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1960027820888536


http://historia.trojmiasto.pl/Okragla-rocznica-zarazy-ktora-nie-ominela-Pomorza-n44696.html

Historia szczepionek: https://pl.wikipedia.org/wiki/Szczepionka#Historia_szczepie.C5.84

Dr Hermann Theodor Wiedemann

 

 Szpital< lazaret > w Pruszczu.

Dokumentacja jego założenia i ukończenia
od E. G. Hirschfelda-Czerniaua sekretarza zarządu szpitala

Wstęp
Celem wspomnianego dokumentacyjnego przedstawienia powstania pruszczańskiego lazaretu jest oddanie tym małym znakiem naszej trwałej wdzięczności Wielce Szanownemu Panu Przewodniczącemu doktorowi Wiedemannowi seniorowi za jego energiczną inicjatywę, bezinteresowną działalność i znakomitą energię połączoną z rzadką znajomością interesów przy osiąganiu wyznaczonych celów. Wszystkim zaś, którzy z wdzięcznym oddaniem przez radę i czyn nasze przedsięwzięcie popierali wręczamy to małe pismo jako wspomnieniowy dziennik z życzeniem i prośbą o ich cenioną przychylność naszemu instytutowi również na przyszłość, aby cel instytutu dobroczynności mógł się rozwijać w pełnej rozciągłości.
Wydawca

 

———————————————————–
3
List królewieckiego profesora Wagnera z wojennej areny z jesieni 1870 roku, w którym ten przy uznaniu za miłosierne uczynki i posunięcia ewakuację lazaretów wojskowych z lekko rannymi i rekonwalescentami podkreślił jako pilną konieczność, był powodem, że odbiorca listu dr Wiedemann z Pruszcza wraz z panami H. Boltem, Franzem Drewke i lejtnantem H. Neumannem, wszyscy z Pruszcza, w komitet się zebrali i przystąpili do zbiórek pieniężnych.
Kiedy więc w wydanym przez nadprezydenta Prowincji Prusy wezwaniu do mieszkańców prowincji o współudział w opiece nad chorymi i rannymi żołnierzami poprzez zakładanie rezerwowych lazaretów, był we wcześniejszym gdańskim powiecie wiejskim już uruchomiony wyżej wspomniany komitet, tak docierający do patriotycznych datków, że przez to sześć miesięcy w jednym w Pruszczu utworzonym lazarecie rezerwowym codziennie przeciętnie 30 do 35 chorych żołnierzy i rekowalescentów wyżywić można było. Przy zbiórce tych datków szczególnie zasłużyli się Pan Wilhelm Penner właściciel browaru w Świętym Wojciechu i Pan dr Wiedemann z obydwoma synami.
Ten jako lekarz naczelny lazaretu poprzez swą zdecydowaną postawę przeciw radzie wojennej z Berlina spowodował , to że królewska intendentura wypłaciła komitetowi na wyżywienie pieniądze w wysokości 75 fenigów na osobę i dzień, które potraktowano jako podarunek. Przez to w wielu przypadkach, zwłaszcza tam, gdzie dłuższy pobyt w lazarecie był potrzebny, wielkim dobrodziejstwem dla zwalnianych wyleczonych było wypłacanie im pieniędzy stanowiących podstawę ich materialnego rozwoju, o czym świadczą dziękczynne słowa w różnorodnych listach. Przy ewakuacji rezerwowego lazaretu pozostały w następstwie oszczędnego i skrupulatnego administrowania nadwyżki pieniędzy w wysokości 4544 marek i 22 fenigi.
————————————————————

4
Pieniądze te na mocy uchwały zwołanego do Pruszcza przez gazetę powiatową z dnia 25 maja 1871 roku zebrania wszystkich tych, którzy swymi składkami pieniężnymi brali swój udział przekazano komitetowi z poleceniem zarządzania nimi i ich pomnażania, a mianowicie w tym celu, aby kiedyś w Pruszczu na zachodzie okolicy wybudować prywatny lazaret.
Przez zebranie dr Wiedemann, który się z bezinteresownym poświęceniem oddał czynności założenia i administrowania rozwiązanym rezerwowym lazaretem, a więc też temu, aby pozostała nadwyżka przede wszystkim zarabiała, został wybrany na przewodniczącego komitetu, a na jego wniosek absolutną większością w tajnym głosowaniu wybrano po 3 osoby z różnych klas społecznych, a mianowicie panów: J. F. Doerksen – Cedry Wlk, Gustawa Schwartza -Łęgowo, A. Schultza – Trutnowy, Carla Drawe – Zaskoczyn, H. Neumanna – Pruszcz i E. Hirschfelda – Czerniaua.
W dniu 9 czerwca 1871 roku ukonstytuował się komitet pod nazwą „Zarząd Pruszczańskiego Funduszu Budowy Lazaretu” z drem Wiedemannem jako przewodniczącym, Schultzem jako jego zastępcą, Hirschfeldem jako sekretarzem zarządu, Drawe jako jego zastępcą, Neumannem jako skarbnikiem i Doerksenem i Schwarzem jako ławnikami. Zaakceptowano też projekt statut, który służył najpierw jako regulamin obrad. Stały fundusz oprocentowano w celu jego pomnażania, najpierw w terminie do następnej zimy z widokiem na przyszłość.
Później zaś sławny niewidomy recytator aktor Richard Tuerschmann z Gdańska zainaugurował u nas swoją nową karierę z trzema recytacjami, a mianowicie „Brunhildą” Hebbla, „Hamletem” Szekspira i „Faustem” Goethego, i było całkowite opanowanie przedmiotu, z klasycznym oddaniem i głębokim ujęciem materiału. Niemniej godne podziwu, było rozróżnienie ról przez rozmaite oddanie głosów, przy tym tylko nieznacznie pospolitych. Czysty dochód wyniósł 187 marek i 70 fenigów.
5
Potem w dniu 13 kwietnia 1872 roku nastąpił wykład marynarza Pana Maksa Schmidta na temat odbytych na zachodzie wypraw okrętowych na biegun północny, który przyniósł czystego dochodu 135 marek 46 fenigów.
Przez przyrost czynszów i dochodów z kar pieniężnych, wraz z powyższymi dochodami podwyższył się nasz fundusz w dniu 1 lipca 1872 roku na sumę 5700 czerwonych marek. Gdy ten z wolna wzrost niezgodny z naszymi intencjami był został postawiony wniosek u wysokiej władzy zorganizowania domowej kolekty do pomnażania funduszu. Dokładna motywacja konieczności utworzenia szpitala w Pruszczu zredagowana przez naszego przewodniczącego, którego wniosek dołączony i póżniej w gazecie powiatowej nr 35 na 1872 rok opublikowany jako ekstra dodatek brzmi:
„Jeśli budowa szpitali dla miast jest już dłuższą uznaną potrzebą, tak więc uwydatnia się konieczność takiego urządzenia dla równiny w jeszcze znaczniej wysokim stopniu, co my krótko zakładając chcielibyśmy spróbować”.
W wielu przypadkach występuje w przypadku niezamożnych chorych zwłaszcza przy niebezpiecznych chorobach brak możliwości dojazdu i sprowadzenia daleko mieszkającego lekarza, co my w przypadku epidemii cholery za często musieliśmy doświadczać, podczas gdy jednorazowy transport do przewiezienia danych chorych do zakładu leczniczego dużo lżejszy do uzyskania byłby. Ale również w przypadkach, w których powiedzie się pomoc lekarską sprowadzić u biednych mieszkańców wsi mimo to właściwie mówiąc o prawdziwej lekarskiej opiece nie ma mowy. Albowiem zazwyczaj lekarza z powodu związanych z tym trudności sprowadza się wtedy, gdy choroba jest tak zaawansowana, że na pomoc jest już za późno. Ale również pomijając to tylko raz taka sytuacja się wyjaśniła: lekarz zjawił się w mieszkaniu biednego mieszkańca wsi, izba była mała, przeludniona, bez prawie światła dziennego, w zimie w niej zimno, całkiem bez wentylacji, ponieważ półnagi mieszkaniec marne ciepło nie chciałby zastąpić zimnym powietrzem; powietrze jest okropnie ciężkie, przepełnione wszystkimi możliwymi odorami, przy czym zły gaz naftowy jeszcze w ogóle się nie liczy.
———————————————————–

6
Zazwyczaj w sali gotowano w żelaznym piecu skromne pożywienie,przy czym para unosiła się w całym pomieszczeniu,tworząc wilgoć do tego stopnia ze ściany zima były oblodzone. W tych pomieszczeniach na kładzionej na ziemi słomie lub w drewnianych przepierzeniach leza jeden albo i wiecej chorych, do ktorych lekarz ma utrudnione dojscie. Jak w tych warunkach jest mozliwe dokladne zbadanie chorych ?.W tym wypadku stawianie prawidlowej diagnozy choroby jest utrudnione jak i obserwacja pacjentow- n.p.badania zoladka,badanie temperatury i inne. Lekarz jest w stanie-tylko najprostrze czynnosci wykonac,natomiast te czesto wazne jak kąpiele,oklady itp-nie stosuje sie.Ale i te najprostrze zalecenia czesto sie zaniedbuje. Dalsza opieka lub zabiegi czesto przez niedokladne ustne przekazywanie polecen oraz braku dokumentacji najczesciej nieprawidlowo lub fałszywie przeprowadzono. Najwięcej błędów robiono przy koniecznie zalecanej diecie,przez to wszystko zdarzają się poważne błędy w diagnozie i leczeniu. Czy mozna sie temu dziwic ze na wsiach umiera tyle chorych lub ze sa oni nosicielami chorob-ktore sie rozpowszechniaja.Zwracamy uwage na niewyleczone zapalenia pluc i powstajaca z tego gruzlice.Jest tez duzo chorob,ktore wymagaja interwencji chirurga,np zlamania konczyn tez powoduja problemy gdyz brak pomieszczę,-troche słomy na podłodze lub pryczach nie wystarczaja do ich wyleczenia.

7
Nie chcemy tutaj wszystkich problemów poruszać. Te krótkie wywody starcza żeby umotywować potrzebę szpitala,szczególnie dla okolicznych wsi. Trzeba wziąć pod uwagę ze koszta budowy szpitala są w efekcie niższe jak opieka chorych poza szpitalem,które sumują się przez dojazd lekarza,aptekarza,opieke,i.t.d.Z tego powodu zmuszeni jesteśmy większość naszych chorych przewieść do szpitali w Gdańsku .Nie jesteśmy przekonani czy jest to korzystne dla chorego. Badania wykazują ze większość chorób epidemiologicznych powstaje w wyniku zatrucia krwi,przez wdychanie zarazków, plesni i.t.p.,do tego dochodza substancie pochodzenia roslinnego lub zwierzecego. Wlasnie w zageszczeniu miast istnieje szybsza możliwość zarażenia się chorobami. Gdansk -jeżeli chodzi o statystyki medyczne osiągnął wysoki poziom w zachorowalnosci i umieralności-prawie w wymiarach epidemiologicznych. Miasto położone jest na podmokłym gruncie,budowane przy prawie stojących wodach,waskich uliczkach,malych podworkach,bez wiekszych placow i otoczone wysokimi walami,przez co brak dobrej cyrkulacji powietrza.Na tych malych przestrzeniach przy duzej ilosci mieszkancow,szybko wybuchnac moze epidemia.To tez jest powodem duzej smiertelnosci w Gdanskich szpitalach.Jezeli to mozliwe to kazdy rozsadny lekarz wysyla swoich pacjentow w celu leczenia poza miasto w przekonaniu ze swieze powietrze czasem wazniejsze jest od dobrego jedzenia.My mieszkancy wsi powinnismy tez tak uczynic.

8
Na ciężkie choroby stawiające tym mniejszy opór szkodliwymi wpływami mamy znakomity środek leczniczy: zdrowego powietrza pozbawić i w atmosferę wysłać. A co będącymi w ciąży z chorobą krwi? Z tego powodu obserwujemy powtarzające się przypadki, że chory wysłany do gdańskiego lazaretu, gdzie są panujące tam endemie, w których choroby krwi śmiertelny wynik przyjmują pada ich ofiarą. Wprawdzie ostatnio utrzymuje się, że wskaźnik śmiertelności przez kanalizację i wodociąg w Gdańsku jest korzystniejszy, na co bezpośrednie świadectwo przytacza ostatnia epidemia cholery, lecz pewnie niesłusznie, chociaż tego nie dowiedziono.
Zatem te obserwacje poczynione nad łagodnymi wystąpieniami ostatniej epidemii cholery w Gdańsku, jak to mieliśmy również w innych miastach bez wodociągów i cotygodniowe listy statystyczne wskazują jeszcze aż do dzisiejszego dnia, że liczba zmarłych przewyższa zwykle liczbę urodzeń. Obok tych założeń przeciw transportowi chorych ze wsi do miasta pojawiają się i inne, które przez praktykę stwierdzonymi są stając się właściwie mówiąc pobocznymi, jak np.: to, że przy epidemiach miejskie szpitale często są tak przepełnione, że chory ze wsi nie może być przyjęty, że zazwyczaj musi mieć miejsce poprzednie przyjęcie, że dalszy transport do 3 mil dla wielu chorych jest zbyt uciążliwy.
Chodzi o urządzenie szpitala dla naszej tak bogato zaludnionej okolicy. Gdańsk jako plac budowy musi wobec powyższego zostać wyłączony. Dlatego miejsce na wsi zostanie ustalone, które jest wolne od owej wady. Jako takie rekomenduje się Pruszcz.
Pruszcz z ponad 1800 mieszkańcami, którzy na dużej powierzchni rozproszeni mieszkają, z apteką i dwoma lekarzami, położony nad prędko płynącą Radunią, wykazuje po prawej stronie Raduni warunki glebowe, jakie tylko można sobie życzyć do urządzenia szpitala. Według badań Pettenkofersa są tu mianowicie znakomite fluktuacje w poziomie wód gruntowych, gdy choroba pobudzający moment sobie upatrzy.

9
Tutaj znajdujemy prawie stały poziom wód gruntowych na głębokości 3 metrów, ponadto przepuszczający grunt żwirowy, tak że samo nagromadzenie wilgotności przy mocnych i długotrwałych opadach meteorologicznych nie ma tu miejsca i do tego przy głębokości 3 metrów dobra woda pitna. Te sprzyjające dla Pruszcza warunki chronią, jak uczy doświadczenie w rozmaitych epidemiach. Przytaczamy tu tylko przykładowo cholerę, która w pojedynczych epidemiach w innych miejscach powiatu od szóstej do trzeciej części ludności zabierała, podczas gdy największa śmiertelność dla Pruszcza przy 1800 mieszkańcach wynosiła 20 i trochę. Prócz tego przemawia za tym położenie Pruszcza prawie w środku powiatu wiejskiego między granicami powiatowymi: kościerską, starogardzką i Gdańskiem, poza tym połączenie przez znakomite drogi komunikacyjne z okolicą umożliwiające wygodny transport chorych w niekorzystnych porach roku. Pruszcz ma prócz tego stację kolejową kierunek Gdańsk – Tczew. Te krótkie napomknienie udowadnia nie tylko konieczność urządzenia szpitala dla naszego wiejskiego powiatu, lecz również dowodzi, że nie Gdańsk, lecz sam Pruszcz jest takim właściwym miejscem do budowy szpitala.
Pruszcz, 26 kwietnia 1872 r.
Zarząd
Na przeprowadzenie kolekty zezwolono nam reskryptem nad prezydenta von Horna dla gdańskiego powiatu wiejskiego z dnia 4 kwietnia 1872 toku, przez co nasz dochód czysty wyniósł 4500 czerwonych marek; sumy wpłynęły zaś dopiero w drugim roku obrachunkowym i częściowo nieco później.
W międzyczasie były prowadzone pertraktacje z zakonem joannitów nad objęciem fundacji, poddane pod wstrzymane głosowanie. To nie ziściło się, bo zakon przedłożył swój żywy interes nad sprawę z powodu jednej drobnostki – a mianowicie stanu istniejącego kapitału i zapowiedział swoje współuczestnictwo w fundacji dopiero po wybudowaniu lazaretu w perspektywie, który w objęciu fundacji miał być najważniejszy, podczas gdy administracja zakładu i pozostała praca nam pozostawiona zostałaby. To naturalnie odrzuciliśmy!
———————————————————-

10
Tak samo zakon był przychylny organizując dla naszego celu wielką loterię pieniężną i składając w naszym imieniu wniosek u pana ministra do zatwierdzenia, gdyż my sami otrzymaliśmy odpowiedź odmowną. Również wielokrotne zabiegi w administracji królewskiej rejencji o podział na trzy części majątku zlikwidowanego w 1806 roku klasztoru bonifratrów na Starych Szkotach wartości 40 tys. marek, z których dochody z odsetek mogłyby być przeznaczone na przyjęcie w wyznaczonym terminie chorych z okręgu rejencji do gdańskich lazaretów mimo życzliwości joannitów pozostały bez odzewu. Przełamał to natomiast wykład dyrektora artystycznego pana Hartha w połączeniu z fizycznymi eksperymentami, który pomnożył kapitał fundacji o 153 marki i 25 fenigów. Prócz tego przyniosły czysty dochód w wysokości 1113 marek dwa przedstawienia w wykonaniu teatru amatorskiego, który wystąpił w dniach 22 stycznia i 5 marca 1873 roku ze sztukami: „Dzień dobry Panie Fiszer”, „Pierwszy obiad”, „Monsieur Herkules”, „Kuracje zdrojowe”, „Gdy narzeczony się wycofuje” z paniami
Panią von Kries – Będzieszyn,
Panną Margot von Franzius,
Panną Edith von Franzius,
Panną Jenny von Gordziewska,
Panną Helene von Franzius – Ulkowy,
Panną Plehn – Morzeszczyn
i panami
porucznikiem von Ploetz – Gdańsk,
porucznikiem Wuestenfeldem – Gdańsk,
Henerem – Goszyn,
von Palubitzkim – Zajączkowo,
Muhlem – Łaguszewo,
właścicielem majątku Schletherem – Kleinhof (Kochstedt)
Alfredem i Hugo Wiedemannami

 Hugo Wiedemannam

 

—————————————————-

11
Przedstawienia reżyserował dr Wiedemann. Charakteryzowały się doskonale wyuczonymi rolami i były wystawione z wielkim talentem, co przyjęto dobrze zasłużonymi brawami. Potem zatwierdzono 17 kwietnia 1873 roku wylosowane przez królewskiego radcę z Gdańska fortepiany koncertowe, a sprawozdawca (Hirszfeld – przyp. tłum.) zorganizował 20 maja z królewskim dyrektorem muzycznym Panem Buchholzem z Gdańska przy współudziale z panną J. Gordziewską koncert. Drugi odbył się 5 czerwca ze współudziałem jego żony dworskiej pianistki Marii Gaertner – Hirszfeld na 2 fortepianach. Potem publicznie wylosowano fortepian na drugi koncertowy dzień. Przyniosło to razem 642 marki 36 fenigów dochodu. W pierwszym koncercie grał sprawozdawca D-moll koncert Mendelsohna i Es-dur Polonez Chopina, obydwa utwory z akompaniamentem orkiestry, potem własne kompozycje. W drugim koncercie grał z żoną Wariacje Schumanna, Liszta – Webera, E-dur Polonez, i Galop chromatique Liszta na 2 fortepianach. Pani Hirszfeld grała zaś różne kompozycje sprawozdawcy, Liszta i Chopina Ballada As-dur. Na koniec pierwszego koncertu Pani Hirszfeld ucieszyła publiczność wykonaniem na bis Rhapsodii hongroise Liszta.
Mimo wszystkich nieudanych zabiegów mogliśmy jednak stwierdzić na koniec drugiego roku rachunkowego dalsze powiększenie naszej fundacji na sumę 9060 czerwonych marek, przy czym wzmiankujemy, że duża część datków z kolekty domowej jeszcze nie wpłynęła.
Do 1 lipca 1874 roku (trzeci rok obrachunkowy) nie pobrano żadnych wymagań od społecznych dobroczynności. Jednak nie odwróciła się od nas w przeciwieństwach stale okazywana życzliwość. Mimo wszystko nasza fundacja wzrosła przez przyrost odsetek, resztę z kolekty, zwroty kar pieniężnych itd. na sumę 12 600 czerwonych marek, a więc potroiła się.
Jesienią 1874 roku nabyto od Pana von Kriesa z Będzieszyna położony w Pruszczu kawałek gruntu o powierzchni 11,5 morgi i do tego malutki kawałek o powierzchni 0,5 morgi od innego sprzedawcy za sumę 7350 marek.
———————————————————

12
Przy tym nie można nie wspomnieć, że nie tylko pan von Kries cenę kupna na umowie opiewającą na 900 marek, ale i też pan adwokat Martin całą należność za kontrakt na budowę ze względu na dobroczynne cele w swym wielkim, znakomitym liberalizmie nam podarował. Te grunty pierwotnie przeznaczone na plac budowy dla lazaretu zostały z zyskiem wydzierżawione i później, jak mieliśmy okazję trochę dogodniej nabyliśmy ponownie sprzedając. Przy tych transakcjach kupna i sprzedaży odkrył się wybitny i praktyczny talent naszego przewodniczącego, kiedy nie tylko ani razu ze szkodą dla naszej fundacji, ale z wielką korzyścią stale dla niej operował.
Jednak przy tych prawnych interesach wystąpiła wyraźna wada naszej konstytucji. Naszemu konsorcjum brakowało prawa korporacyjnego. Temu brakowi zaradzono wręczając 18 października 1874 roku szczegółowo umotywowany wniosek królewskiemu gabinetowi w Gdańsku poprzez królewskiego starostę do poparcia. Nam jako zarządowi pruszczańskiej fundacji lazaretu dostarczono właściwą osobę prawną. Nasz wniosek został odrzucony przez gabinet królewski. Zezwolenie wydano dopiero wtedy, gdy szpital zaczęto rzeczywiście budować i osiągnął on zdolność do życia.
Ale również późniejsza prośba z 15 listopada 1875 roku, którą bezpośrednio skierowaliśmy do Pana królewskiego nad prezydenta została w dniu 1 lutego 186 roku załatwiona odmownie. Odmowę uzasadniono tym, że w tej chwili nie warte jest polecenia czynienie z zakładu przedstawiciela prawa korporacyjnego, i jego całkowitą administrację i reprezentację przekazywać poprzez uzupełnienie składu zarządu w jedne ręce. Raczej pożądane byłoby zaplanowanie utworzenia stowarzyszenia jako przedstawiciela prawa korporacyjnego. Królewski gabinet w Gdańsku polecił nam przez reskrypt z dnia 19 lutego 1876 roku przyłączenie się do Ojczyźnianego Stowarzyszenia Kobiet jako przedstawiciela prawa korporacyjnego.
————————————————————-

13
Na wskazówki królewskiego gabinetu dotyczące przyłączenia się do innego stowarzyszenia odpowiedzieliśmy zgodnie z przepisami odmownie. Czas sprawił, że słowa naszego przewodniczącego stały się prawem, a my bez prawa korporacyjnego równie dobrze mogliśmy się żywiołowo rozwijać i pracować.
Wróćmy teraz do chronologicznego opisu rozwoju naszej instytucji z powrotem. 23 stycznia 1875 roku członek zarządu Pan Hermann Neumann z Pruszcza złożył swą rezygnację z zarządu nie chcąc więcej uczestniczyć w jego pracach. Na jego miejsce 13 lutego 1875 roku wybrano zgodnie z paragrafem 3 naszego statutu właściciela apteki Pana H. Wernera z Pruszcza, którego dokooptowano jako członka. Ten przyjął wybór i powierzone sobie prowadzenie kasy.
Aby ponownie wystąpić publicznie uchwaliliśmy przeprowadzenie aukcji wspomaganej przez bardzo hojne wsparcie prezentami ze strony pań z Gdańska, Pruszcza i okolic. Miała ona miejsce 9 i 10 maja 1875 roku w sali Kucksa w Pruszczu i przyniosła naszej fundacji 1186 marek i 95 fenigów czystego zysku. W przeprowadzeniu aukcji szczególnie zasłużyły się panie: Panna Selma Drewke z Pruszcza, obydwie Panny Schwarz z Łęgowa, Panna Dreckmeher z Grabiny, Panna Johanna Hildebrandt z Doliny Schwabego koło Oliwy, Panna Gertruda Wiedemann z Nowego Dworu Gdańskiego i inne, przez których osobistą łaskawość sama sprzedaż przedmiotów taki dochód mogła przynieść. Przez to oraz przez resztę domowej kolekty, czynsze, dzierżawy itp. wzrósł kapitał naszej fundacji na zakup działek pod nieruchomość do 17300 czerwonych marek.
Już 27 września 1874 roku wnieśliśmy do na prezydenta prowincji wniosek o przeprowadzenie loterii rzeczowej z dokładnym wyjaśnieniem naszych warunków.
——————————————————

14
Nasz plan był taki, ze rozprowadzić 60 000 losów po 3 marki, a za połowę uzyskanej ze sprzedaży sumy tylko użyteczne nagrody zakupić:
1 główna nagroda – 15 000 marek
2 główna nagroda – 3 000 marek
4 główna nagroda – 1 500 marek
6 główna nagroda – 750 marek
i tak dalej aż do uzyskania 2850 nagród – 6 marek, tak że na dziesięć losów wypada nagroda, przy czym jako pierwsza główna nagroda do wzięcia na widoku jest – willa w Sopocie. Zaplanowano prowizję i wydatki 20-21 % i wyproszono sprzedaż losów w całej monarchii. 23 grudnia 1874 roku poinformowaliśmy Pana Nad prezydenta, że Pan Minister w myśl rozporządzenia z 11 grudnia 1874 roku zgłosił zastrzeżenia co do zezwolenia na przeprowadzenie loterii na terenie całej monarchii, jeśliby to przedsięwzięcie połączone byłoby z prowincjonalnym interesem. Jednak wyjaśniono Panu Nad prezydentowi Hornowi, który dla naszego przedsięwzięcia stale gorące zainteresowanie wykazywał, żeby wydał zezwolenie na przeprowadzenie loterii na terenie Prowincji Prusy. W związku z tym trzeba było zmodyfikować plan loteryjny, gdyż zbyt 60 000 losów na terenie prowincji nie byłby możliwy i obniżyć na 20 % dochód po odliczeniu kosztów.
4 stycznia 1875 roku zwróciliśmy się w związku z tym do królewskiej rejencji w Gdańsku z prośbą o poparcie naszego pierwszego planu loteryjnego przez Pana Nad prezydenta zwracając uwagę, jak wielki jest teraz w ludności jest powiew zabawy, która już w grudniu ubiegłego roku wykupiła losy na budowę katedry w Kolonii. Poza tym obecnie na naszym terenie i terenie sąsiednich prowincji nie odbywają się lub nie są na widoku żadne loterie.
—————————————————–

15
Ewentualnie wyprosimy sobie zezwolenie na redukcję do 50 000 sztuk i ogłosimy z naszym przedsiębiorcą Panem Teodorem Vertlingiem z Gdańska ustaloną równomierną obniżkę wydatków do 18 % faktycznie sprzedanych losów. Po dalszym zapytaniu i potem przyjęliśmy osiągnięcie przy sprzedaży 50 000 losów przynajmniej 75 000 marek zysku. 8 marca 1875 roku udzielono nam na to zezwolenia.
Na dzień ciągnięcia losów wyznaczono perspektywicznie 18 sierpnia, jednak później definitywnie ustalono dzień 18 października 1875 roku, gdyż do sierpnia rozprowadzono niewystarczającą ilość losów. Główna nagroda: willa w Sopocie za 15 00 marek, budowlana ruchomość użytkowa za 6 000 marek, ruchomość mahoniowa za 5 000 marek, dwa fortepiany za 1 800 i 1 500 marek zostały do 2 sierpnia sprzedane, ale pozostała duża ilość małych nagród o wartości od 750 do 6 marek. Ilość tych ostatnich w porównaniu ze sprzedanymi losami stale konsekwentnie stawała się niewielkim ciężarem przynosząc korzyści takie, jak niewielka cena nagrody i udzielony uzgodniony ustnie ze sprzedającym rabat. Jednak wytrwała aktywność naszego przewodniczącego przezwyciężyła te trudności z największą korzyścią dla naszej fundacji. Krótko przed ciągnięciem losów niespodziewanie wyłoniły się podobne trudności, które zachwiały naszą już pewną przyszłość i widoki na pomyślny rezultat loterii.
Przez rozporządzenie królewskiego gabinetu z dnia 8 października 1875 roku zakwestionowano nam na podstawie dekretu z 31 marca 1812 roku willę w Sopocie jako główną nagrodę proponując w to miejsce inny przedmiot do wyboru ewentualnie inną loterię. Ta sprawiona w ostatniej godzinie przeszkoda (10 dni przed losowaniem) była tym niepojęta, że w naszym pierwszym planie losowania, jak wyżej powiedziano wyraźnie zaznaczono, że willa w Sopocie jest główną nagrodą do wzięcia. Bez tego punktu losowanie w swoim czasie mogłoby być zakwestionowane.
—————————————————–

Kronika lazaretu pruszczańskiego i jej autor trafili też na stronice „Bibliografii” Estreichera.

16
Ta okoliczność – zdjęcie głównej nagrody stałaby się znana w szerszych kręgach publiczności , a większa część losów zostałaby zwrócona, chyba żeby większą część kupujących losów zachęcić do zabawy z nadzieją na zdobycie głównej nagrody. Przez szczęśliwą okoliczność przeszkodziliśmy temu i rozprzestrzenieniu się znajomości faktu zdjęcia głównej nagrody w szerszych kręgach przesuwając dzień ciągnięcia losów. Wielkiej uprzejmości Pana A. P. Muscate z Gdańska zawdzięczamy to, że w miejsce willi w Sopocie zakupiliśmy aparat Fowlera* za sumę 15 000 marek, a królewska rejencja mogła o tym być powiadomiona bez przesuwania dnia ciągnięcia losów
Publiczne ciągnięcie losów odbyło się w gdańskim domu przemysłowym w dniu 18 i 19 października 1875 roku w obecności notariusza i świadków. Szczęśliwym zwycięzcą i odbiorcą pierwszej nagrody był sekretarz pocztowy Kűmmel z Gdańska, który jednak aparat Fowlera nam z powrotem sprzedał i nabył będącą jeszcze w naszym posiadaniu willę w Sopocie, podczas gdy Pan Muscate chętnie, bez domagania się odstępnego odkupił od nas aparat Fowlera. Możemy jemu wyrazić tylko wdzięczność jeszcze raz, że nas wybawił z wielkiego problemu, w jakim niewinnie uczestniczyliśmy.
Sprzedaż całościowa była w ilości 44 530 losów po 3 marki, co się równa sumie 133 590 marek; na 4530 wygranych wydaliśmy 66 791 marek, 18 % kosztów sprzedaży dla księgarza Theodora Berlinga wyniosło 24 047 marek, tak że nasz czysty dochód wyniósł 42 572 marki. Oprócz tego zaś naszemu przewodniczącemu jeszcze dały zyski wyżej wspomniany rabat i osiągnięte dochody ze sprzedaży losów, tak że nasza fundacja w lipcu 1876 roku odnotowałaby swój kapitał na sumę prawie 70 000 marek, gdyby nie następująca sprawa, która spowodowała największe wydatki.
Jesienią 1875 roku dano nam mianowicie możliwość nabycia części działki przy parcelacji gruntu Juliusa Neumanna (2 maja 1876 roku znajdował się przy moście łączącym Wűrfelstrasse, Dirschauerstrasse i Lindenstrasse; później wybudowany tam dom nosił numer Dirschauerstrasse 24 i nazywany był „Der Paartopf” [„Dwojaki”]) , która ze wszystkich placów budów w Pruszczu dla wybudowania szpitala najlepiej by nam odpowiadała.
* aparat Fowlera (Dampfbodenculturapparat) – lokomobila parowa używana do młocki i prac ornych
——————————————————–

17
Niestety sprzedający zaplanowane 112 mórg nie chciał dalej dzielić i nabyliśmy tym samym mimo wszystkiego za dość wysoką cenę 420 marek za morgę grunt słabej jakości. Nabyty grunt, dla naszego przedsięwzięcia o wiele za duży, w przynoszącej owoce ręce naszego doktora przybrał nowy kształt źródła dochodu, kiedy zaczął być wyprzedawany stopniowo po małym kawałku. Naturalnie był to znaczny trud, gdyż rozmaite kupna i sprzedaże, wydzierżawianie, roszczenia dzierżawne itp. przy brakach w prawie korporacyjnym wszystko równo na nazwisko lub osobę doktora musiało być zrobione. Ale już w sierpniu 1877 roku ten sam z całej powierzchni, która w zakupie kosztowała 50 171 marek sprzedał za sumę 47 678 marek, tak że pozostałe 22 morgi tylko za 113 marek za morgę (około 420) do księgi rachunkowej trafiły. Z tego gruntu później jeszcze 12 mórg sprzedano z zyskiem. W ten sposób reszta około 10 mórg jako grunt pod budowę lazaretu nam bezpłatnie pozostała i przez odpowiednie tymczasowe wydzierżawienie do pomnożenia fundacji się przyczyniła. Ta sama pomnożyła się do lipca 1877 roku poza wyżej wspomnianą parcelą z pozostałych jeszcze 34 mórg gruntu na sumę 58 460 czerwonych marek.
Życzenie przyspieszenia osiągnięcia zamierzonego celu spowodowało wystosowanie 17 września 1877 roku prośby do Pana Nadprezydenta o zezwolenie na powtórną loterię rzeczową bezpośrednio po pierwszej loterii z wniesieniem planów rozlosowania i z zawiadomieniem o naszym zamiarze, który ze zbudowaniem szpitala dla chorych połączymy.
Ten wniosek doprowadził do wymiany dłuższej korespondencji z Królewską Rejencją w Gdańsku, w której wyszły w końcu przezwyciężone braki w prawie korporacyjnym. W efekcie utworzono stowarzyszenie budowy szpitala w Pruszczu jako przedstawiciela prawa korporacyjnego i uprosiliśmy Królewską Rejencję poprzez Pana Nadprezydenta o zatwierdzenie naprędce sporządzonego projektu statutu stowarzyszenia.
——————————————————-

18
To zatwierdzenie ani nas wcale nie zadowoliło, ani jeszcze w ogóle informacja co do naszego wniosku, jak i więc szkic statutu nigdy nie dotarł do nas z powrotem.
Raczej wątpiono w naszą żywotność – pomnożyliśmy przecież w niecałych siedmiu latach naszej fundacji 4500 marek włącznie w posiadłościach ziemskich na czerwonych 80 000 marek – do których największym zabezpieczeniem było powtórnie wniesione prawo korporacyjne. Poza tym wytknięto nam nasze bezplanowe działania i że szpital jeszcze nie istnieje.
Tylko, co mamy czynić z naszymi planami budowlanymi lub w ogóle ze szpitalem, skoro w takim razie tak wiele zastawiliśmy, aby wykazać konieczność tej budowy. Ale to nic w porównaniu z utrzymaniem zakładu.
Ostatecznie przyszła jeszcze propozycja przyłączenia nas do powiatu Gdańsk – Wieś lub do gminy Pruszcz. Pierwszy przez swoje zaangażowanie w budowę sieci szos i przy swoim geograficznym rozdzielonym położeniu dla nas był mało interesujący, jak to dokładnie wiedzieliśmy. W takim razie statutowo zostaliśmy przyłączeni do Pruszcza, którego zarząd gminy chciał poprzez zapis w swym ustroju przejąć nasze z trudem zdobyte środki.
W tym czasie nastąpił też podział prowincji , a mimo to prawie mieliśmy życzliwość w osobie Pana nadprezydenta Achenbacha, któremu zawdzięczamy zezwolenie na loterię. Niestety po krótkim czasie jego urzędowania został on zastąpiony przez Pana von Ernsthausena, który nam 24 kwietnia 1879 roku wyproszone zezwolenie na odbycie loterii cofnął, gdyż to jego zdaniem się nie na przyspieszenie działalności już wchodzącego w życie dla dobra ogólnego zakładu przeznaczone było, lecz na powiększenie w tym czasie już nie drobnego kapitału, którego użycie dla użytku ogólnego jeszcze pod znakiem zapytania postawione było!
Tego szybkiego osiągnięcia naszego pewnego ogólnego celu nam odmówiono, a nasz złożony na zabezpieczenie całego przedsięwzięcia wniosek – po prostu zignorowano. Jak to wyjaśnić?
——————————————————-

19
W roku 1890 przy okazji kwestii koncesji szpitala złożone ustnie przewodniczącemu komisji okręgu Panu Nikiszowi sprawozdanie wywołało zdziwienie referentów, że przedsięwzięcie to jest okolicę bezpłatnie dla szpitala wyjednano, któremu wszędzie zazwyczaj władze i osoby prywatne drogę wyrównywać musiały, aby tutaj uczynione tak nieskończone trudności pokonać. Każdy, który dotąd nas słuchał musiał to zdziwienie podzielać. Do tego jeszcze dowiedzieliśmy się, że (sądzę, iż w Toruniu) całkiem małemu konsorcjum z niewartym wzmianki posiadanym kapitałem miało zostać przyznane do czysto towarzyskiego celu prawo korporacyjne, zaś nam nie, gdyż nie pasowaliśmy do szablonu. I nareszcie dopasowaliśmy się do szablonu.
Podstawą na to może mogłoby pod tym względem zostać uznane to, że wysoka władza postępowała tak, że i bez niej osiągnęliśmy takie rezultaty. Może też trwałość związku przyczynowego z już dłuższym i niedawno wzmocnionym wysiłkiem nam z rąk zebraną fundację wywinęła z rąk i wyrzuciła na łono gdańskiego zakładu.
Ten nasz fundacyjny dokument sprzeczny bezpośrednio z procedurą wcale nie znalazł naszej wzajemności i nie mógł nam zaszkodzić. Szczególne było to, że najgłośniej krzyczeli tacy ludzie, którzy żadnego feniga na nasze przedsięwzięcie nie wpłacili. Zresztą założyliśmy, że na przeciwnika mieszanie z błotem odpowiemy deptaniem.
Po tych tych niemiłych, ale niestety nieuniknionych wycieczkach wróćmy z powrotem do naszego opisu. Z wyłączeniem gruntów ziemskich (18 mórg) nasza fundacja pomnożyła się do lipca 1878 roku o czerwonych marek 69 400, a do lipca 1879 roku o 77 300 marek. Do tego mieliśmy poza dochodami z czynszów i sprzedaży gruntów oraz dzierżaw również i inne dochody na dzień 30 marca i 27 listopada 1878 roku, i 11 stycznia 1879 roku i trochę z wyprzedzeniem z mającego w Pruszczu przedstawienia teatru amatorskiego wspomagającego nas o 637 marek i 30 fenigów, które posłużą do zakupu darmowych łóżek do lazaretu.
—————————————————

20
Przy tej okazji słowa wdzięczności należą się paniom:
żonie doktora Wiedemanna seniora, żonie doktora Wiedemanna juniora z Pruszcza, żonie aptekarza Stecherna z Pruszcza, pannom Emmie, Marcie i Agnieszce Szwarc z Łęgowa, pannie Kohtz, pannie Liebig, pannie Szulc z Pszczółek, pannie Johannie Hildebrandt z Doliny Szwabego, pannie Gertrudzie Wiedemann z Nowego Dworu Gdańskiego oraz panom: doktorowi Wiedemannowi juniorowi, aptekarzowi Stechernowi, Georgowi Jacobiemu, Rohlederowi z Pruszcza, Barembruchowi z Różyn, Kluge i Dau z Pszczółek, Szwarcowi juniorowi z Łęgowa i Faehrlingowi z Gdańska.
Wystawiono sztuki: „Bogu dzięki, stół zastawiono” Uhdego, „Huczne niedziele” Flota, „Ojciec pozwolił” Mosera, „Nie” Benediksa, „Handlowa wymówka” Mosera, „Dwaj panowie i służący” Goldoniego, „Słowik i bratanica” Hahna, „35 minut w Gruenebergu” Holteha i „Hectora” Mosera, z wielkimi, całkiem uzasadnionymi oklaskami.
Również za koncert wrzeszczańskiemu towarzystwu śpiewaczemu z 9 listopada 1879 roku należy podziękować, aczkolwiek przez to osiągnięty zysk nie odpowiadał trudowi i starannie wyuczonemu odtworzeniu bogatego programu.
W dniu 11 grudnia 1877 roku zgłosił nasz kolega aptekarz Werner z Pruszcza, że wskutek przeprowadzki z Pruszcza zmuszony jest złożyć swój urząd. Wyrażono mu podziękowanie i na jego miejsce wybrano Pana właściciela ogrodnictwa Rathkego z Pruszcza, który wybór przyjął. Powierzono mu dalsze prowadzenie kasy.
20 stycznia 1880 roku nasz członek I. Doerksen z Ceder Wielkich zgłosił swą rezygnację z zarządu. Koledzy wyrazili mu swą wdzięczność za zainteresowanie naszym celem. Na jego miejsce zaakceptowano i wybrano Pana Gustawa Poppa z Rokitnicy.

21
Także Pan Gustaw Szwarc z Łęgowa 4 sierpnia 1887 roku złożył swój mandat z powodu zmiany miejsca zamieszkania z ciepłymi słowami uznania na piśmie dla naszego przewodniczącego w nasze ręce, które zostało przyjęte z serdecznymi słowami podziękowania. Na jego miejsce przyjęto jednogłośnie właściciela browaru ze Świętego Wojciecha Pana Wilhelma Pennera, który przyjął wybór.
We wspomnianym okresie czasu od 1880 do 1890 roku nie wyszczególniono poza tym osobno kwotowego powiększenia fundacji w większej części przez procentowy dodatek w lipcu 1880 81 412 czerwonych marek i 18 mórg ziemi, w lipcu 1881 89 969 czerwonych marek i 12 mórg ziemi za cenę zakupu 360 marek = 4320 marek, a więc razem 94 269 marek.
1882 lipiec jak przed 98 688 marek
1883 105 449
1884 112 544
1885 119 156
1886 127 295
1887 134 070
1888 140 320
1889 147 681
1890 155 246
1891 161 816
1892 135 429 do tego
zakup nowych gruntów 12 000
koszty budowy 22 080
suma 169 509 marek
1893 lipiec 106 732
budowa i osprzęt 30 856
suma 137 588
W styczniu 1890 roku złożyliśmy do komisji obwodu w Gdańsku wniosek o udzielenie koncesji na budowę i otwarcie prywatnego szpitala w Pruszczu. Z powodu znacznych trudności, które komisja znalazła na placu budowy związanych z bliskością cukrowni i bagien zdecydowaliśmy się odkupić od Pana Kuksa z Pruszcza oferowane 5 mórg ogrodów i pola pomiędzy stajnią Pennera a kawałkiem gruntu Krolla położonym 52 metry od frontu Szosy Gdańskiej (późniejsza Danzigerstrasse) za cenę sprzedaży 12 000 marek na wypadek gdybyśmy przez nabycie tego kawałka gruntu mieli otrzymać wyproszoną koncesję.
——————————————————-

* lazaret rezerwowy w Pruszczu utworzono w dniu 14 września 1870 roku w lokalu Kucksa.

 

Akta Praust

Urząd okręgowy w Praust, lista szczepień.  

     

 

   

 

 

 

 

   

   

 

 

   

Ciekawy wpis rodziny Ratke (szkoła ogrodnicza):

 

Wpis rodziny Wiedemann:

 

Niesamowita tłoczona pieczęć:

Księga mieszkańców Praust 1890-1905

Księga mieszkańców Praust 1890-1905

Księga mieszkańców Praust 1890-1905

 

Księga mieszkańców Praust 1890-1905

Księga mieszkańców Praust

Księga mieszkańców Praust

Rodzina państwa Engler. Mimo że to popularne nazwisko to właśnie jeden z Englerów, Willi był ogrodnikiem a później pierwszym komendantem obozu kolejowego w Praust

Rodzina państwa Engler. Mimo że to popularne nazwisko to właśnie jeden z Englerów, Willi był ogrodnikiem a później pierwszym komendantem obozu kolejowego w Praust

Wpis z księgi mieszkańców.

Tem wpis ucieszył pasjonata Praust pana Katinsa. Jego strona:
http://www.katins.com/praust/

 

W 1903 posiadłość nabył W 1903 posiadłość nabył Hermann Koch, który zbudował tu pałac uzyskując zarazem urzędową zgodę na zmianę nazwy miejscowości na Kochstedt., który zbudował tu pałac uzyskując zarazem urzędową zgodę na zmianę nazwy miejscowości na Kochstedt. Być może to rodzina.

W latach 1853-1855, kiedy to Julius Schlenther – właściciel gospodarstwa sołeckiego w Pruszczu Gdańskim. Obecnie teren jednostki wojskowej.

http://praust.blog.pl/category/gut-kochstedt/

 

 

 

Jednostka bojowa WEISS/ Gefechtsverband Weiss

Jednostka bojowa WEISS
Gefechtsverband Weiss
Powstała w 1942 roku ale nas interesuje okres 1945 w Praust i kiedy podlegała pod północną obronę Luftflotte 6. Niestety na długo nie zagościli w Praust bo tak jak szybko ich powołano w Praust tak szybko opuścili naszą miejscowość.
Najprawdopodobniej Stab/Jagdfliegerführer Westpreußen, bezpośrednio podlegała II. Fliegerkorps.
Rozkaz dotyczący powstania jednostki z lotniskiem w Praust 1.03.1945:
Na 4 marzec 1945 składała się
Stab/ NAGr. 4 (Praust),
Nahaufklärungsstaffel 11./12 (Praust)
Stab/ JG 51 (Danzig-Langfuhr),
Był komandorem jednostki Panzerjagdkommandos Weiß, która wsławiła się eksperymentalnymi samolotami do zwalczania czołgów. Pod koniec wojny był w sztabie
Luftflotte 6. Był oblatywaczem modelu Ju 87 G Gustav zwanego Kanonenvogel (ptak z armatami) lub Panzerknacker (zgniatacz czołgów).
Samoloty znane były także z wydawanego dźwięku
Cechą charakterystyczną Ju 87 były skrzydła w konfiguracji litery „W” i montowane w początkowym okresie wojny syreny akustyczne (tzw. „trąby jerychońskie”), uruchamiane podczas wprowadzania samolotu w lot nurkowy. Dźwięk syren wywoływał panikę na ziemi oraz działał destrukcyjnie na morale żołnierzy. Do bomb podczepianych do samolotu montowano kartonowe rurki, które wywoływały narastający w trakcie spadania świst.

Rozkaz przejęty przez wywiad angielski o wycofaniu jednostki 6 marca z Praust do Hexengrund (Gdynia Babie Doły, „Ziemia Czarownic”).

NaG. 4<1> z Praust, którą ewakuowano do Hexengrund
posiadała na naszym terenie około:
8 Bf 109
1 Bf 108
1 Fi 156
4 Fw 189
Ta data to również pierwsza akcja ratunkowa helikoptera Drache:

http://praust.blog.pl/2015/09/27/praust-drache-gdanski-smok/
A. Hitler wydał rozkaz sprowadzenia z Grudziądza jeńców wojennych. Najprawdopodobniej oficerów , którzy założyli Komitet Wolne Niemcy.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Komitet_Narodowy_Wolne_Niemcy

I w czasie przylotu helikoptera do Praust wg. tajnego rozkazu, latano często z Praust do Graudenz. Tajny opis nocnych wylotów kilku „bocianów”, loty odbywały się miedzy 27.02 a 1 marcem z Pruszcza do Grudziądza i z powrotem.

Prawie przy każdym locie były duże trudności ze startem i lądowaniem, część maszyn spadła i nie została odnaleziona. Pasażerami byli więźniowie ale był też wojskowy lekarz-chirurg
Na końcu listu jest wzmianka o podjęciu kolejnych prób w nocy z 3 na 4 marzec z grupą kolejnych więźniów.
 Nocne loty do Grudziądza
Poniżej sensacyjne <jak dla nas> zdjęcia z Praust jakie otrzymaliśmy od pana Marka Kochanowskiego, autora książki o historii AG. Otrzymał je od mieszkańca Kochstedt.
Oto kilka z nich:
Kochstedt

 

Oficjalny rozkaz o zniszczeniu lotniska w Praust wydany 3 marca 1945

Tajna sprawa do dowództwa
KR-FS do:                3.3.1945
Jednostka wojskowa WEISS, Pruszcz
Płk Weiss jako dowodzący jednostki wojskowej ma podjąć wszelkie środki do terminowego zniszczenia wszystkich pasów startowych jak również unieszkodliwić całe techniczne wyposażenie. Komendantów lotniska należy uczynić odpowiedzialnych, że podejmą i przeprowadzą odpowiednie środki, a w przypadku zagrożenia obiektu wpadnięciem w ręce wroga, przeprowadzić w połączeniu z miejscowym wojskiem.Zasadniczo przed zniszczeniem pasów startowych nawiązać porozumienie z AOK.21) Przed przeprowadzeniem zniszczeń nawiązać zasadniczo porozumienie z AOK i miejscowymi jednostkami.2) Gruntownie zniszczyć pasy startowe. Umożliwić start samolotom będącym w naprawie lub mogącym latać
3) Maszyny, które z różnych przyczyn muszą zostać , zniszczyć.
4) Nie niszczyć noclegowni i hal lotniskowych. Sparaliżować działanie aparatury technicznej poprzez wyjęcie części. Działanie to opóźnić tak długo jak możliwe, by otrzymać je funkcjonalnymi.Rozkaz z 8.3.45do pkt 4:
4) zniszczyć lotnisko z całą infrastrukturą tj. hale, noclegownie, aparaturę.
8 marzec 1945 po przegrupowaniu:
A tak wyglądał Danzig- Langfuhr po batalii z wojskami sowieckimi pod koniec marca 1945:
Kolejny z znalezionych żołnierzy Wilke, Karl-Heinz z Wehrmacht i Luftwaffe. Oznaczony w Praust w 1945.
https://de.allbuch.online/wiki/Wilke,_Karl-Heinz
==============================
Chciałem podziękować za udostępnione materiały Steven-owi Coates-owi autorowi książki
o helikopterach III Rzeszy oraz Piotrowi Wójcikowi za pomoc w tłumaczeniach

Pręgowo Górne i Dolne w dolinie Raduni / Prangenau im Radaunetal

Pręgowo / Prangenau

Z mapy Schroetter-a:

 

Z mapy mestichblatt:

 

Prangenau im Radaunetal (Pręgowo [Górne i Dolne] w dolinie Raduni)
z określeniem nazewnictwa miejscowości są małe problemy, gdyż na przestrzeni wiekow ulegało ono pewnym modyfikacjom pomijając fakt, iż istnieje wieś Pręgowo w powiecie malborskim (Pręgowo Żuławskie).
http://gameo.org/index.php?title=Prangenau_(Pomeranian_Voivodeship,_Poland)

I tak istniało
Pręgowo Dolne (Niederprangenau) z wariantami nazwy:
Prangenau (1323),
Niederprangnau (1789),
Niederprangenau (1820)
- początkowo samodzielna gmina wiejska, przyłączona w 1895 roku do gminy wiejskiej Prangenau, która od 1920 roku należała do Kartuz (powiat ziemski) i Gdańskiej Wyżyny.

Następnie Pręgowo Górne (Oberprangenau) z wariantami nazwy
Pręgowo (Prangenau 1323),
Oberprangnau (1789) i Oberprangenau (1820)
- początkowo samodzielna gmina wiejska połączona w 1895 roku z Niederprangenau w gminę wiejską Prangenau.

Prangenau – gmina wiejska – siedziba obwodu w Kolbudach, sąd powiatowy w Kartuzach, urząd stanu cywilnego w Kolbudach.
Kościoły: ewangelicki w Lublewie Gdańskim, katolicki w Pręgowie.
Żyła tu też wspólnota mennonicka.
Zanotowana liczba mieszkańców:
1905: 615;
1910: 621.

 


http://www.westpreussen.de/cms/ct/kirchenbuecher/quellen.php?ID=316

Z Pręgowem Dolnym związane były następujące obiekty mieszkalne:
1. Popowken (miejsce mieszkalne – Wohnplatz -1920)
2. Pręgowo Dolne, Prangenau
3. Niedrprangnau; Niederprangenau
4. Nieder Prangenau
5. Pręgowo Górne; Ober Prangenau
źródła:
T. Hirsch, Geschichte des Karthauser Kreises, in: Zeitschrift des Westpreußischen Geschichtsvereins Band 6 (1882).
W. Heidn, Die Ortschaften des Kreises Karthaus/Westpr. in der Vergangenheit, Marburg/Lahn 1965.
W. Heidn, Die Geschichte des Kreises Karthaus: (vom Ende der Ordensherrschaft 1466 – 1945), Hamburg 1972.
W. Brauer (Hrsg.), Der Kreis Karthaus, ein westpreußisches Heimatbuch, Lübeck 1978.

Parę faktów historycznych z dziejów parafii pręgowskiej i jej kościoła p.w. Bożego Ciała
(perły pomorskiej architektury średniowiecza, w której odkryto sensacyjne gotyckie freski i krypty):
IX – XI wiek – w pobliżu dziś zlokalizowanego Pręgowa na tzw. Górze Zamkowej istnieje gród obronny.
Jest on prawdopodobnie jednym z pierwszych ośrodków chrześcijaństwa na Pomorzu Gdańskim.
1308 – Zakon Najświętszej Marii Panny zajmuje Pomorze, a Pręgowo staje się ich własnością.
1323 – Pierwsza pisemna wzmianka o kościele i wsi Pręgowo. Tę datę przyjmuje się historycznie jako wiążącą dla tutejszej samodzielnej wspólnoty parafialnej
1396 – Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Konrad von Jungingen daruje wieś gdańskiemu Zakonowi Sióstr Brygidek.
1593 -1859 – kościół pręgowski funkcjonuje jako świątynia filialna Kościoła Mariackiego w Gdańsku. (1683-1818 – związany z katolicką parafią Kaplicy Królewskiej).
1739 – budowa wieży kościelnej
1763 – Ewa z Piastowskich Trembecka zakłada Towarzystwo Opatrzności Bożej, które jest ostoją polskości na tym terenie; funkcjonuje ono do początku XX wieku.
1772 – I rozbiór Polski – władze pruskie przeprowadzają kasatę zakonów, a ich majątek przechodzi na własność skarbu państwa pruskiego.
1858 – przy kościele powstaje Towarzystwo Trzeźwości

1920- powstaje linia kolejowa
http://www.rbd-erfurt.de/Kilometrierung/Tabelle1/PraustLauenburg/PraustLauenburg.htm

1925 – Powstaje Diecezja Gdańska, a parafia w Pręgowie wchodzi w jej granice. W tym czasie obejmuje ona swym zasięgiem także kościół p.w. Św. Mikołaja w Czapielsku i kaplicę p.w. Św. Krzyża w Żuławie.
1927/8 – Posługę duszpasterską pełni tu Carl Maria Splett (od 1938 roku biskup gdański).
1945 – styczeń – „marsz śmierci” więźniów obozu koncentracyjnego w Stutthofie
1945 – marzec – walki o Pręgowo; kościół zostaje częściowo uszkodzony
1958 – Proboszczem Parafii po ks. Pawle Masiaku zostaje ks. Henryk Bukowski
1965 – Konsekracja dzwonu Św. Wojciech
1972 – z parafii odłączone zostają wioski Czapielsk i Jodłowno, które tworzą nową parafię p.w. Macierzyństwa NMP w Jodłownie
1982-1987 – Ks. Henryk Bukowski prowadzi budowę nowego kościoła w Kolbudach p.w. Św. Floriana gdzie powstaje nowa parafia
1997 – W lutym umiera wieloletni proboszcz ks. Henryk Bukowski, a jego obowiązki przejmuje ks. Marian Szymichowski.
Kaplica p.w. Św. Krzyża w Żuławie przechodzi do Parafii p.w. Św. Jacka w Straszynie, a w 2001 r. w Żuławie powstaje nowa parafia.

Z historii kościoła i parafii według historii Kolbud i okolic:
Kościół w Pręgowie wzmiankowany był już w 1323 roku, za panowania Zakonu Krzyżackiego i prawdopodobnie Zakon zbudował ten kościół.


Początkowo parafia pręgowska była samodzielna, jednak już od 1396 roku (kiedy wieś wraz z kościołem zostały podarowane Zakonowi Brygidek w Gdańsku), był pod patronatem gdańskich Brygidek, które miały prawo ustanawiania proboszczów. Kościół pod wezwaniem Bożego Ciała pochodzi prawdopodobnie z początku XIV wieku, cały zrąb kościoła zbudowany jest z nieociosanego kamienia, tylko szczyty i okolenia okien z cegły.
Wieża zaś kościoła powstała około 1739 r., zbudowana jest z pruskiego muru, a jej szpiczasty szczyt jest pokryty cynkiem.
Kościół w 1593 roku był filią gdańskiego kościoła N.P. Marii.
Od 1683 – 1818 roku związany był z parafią Kaplicy Królewskiej w Gdańsku, do której należał ponownie aż do 1859 roku.
Tutejsza parafia należała do wiejskiego dekanatu gdańskiego,
w 1867 roku liczyła 4139 dusz,
w 1886 roku zaś 4962 dusz.
Do parafii należą pod koniec XIX wieku: Pręgowo Dolne i Górne, Ostróżki, Babidół, Nowiny, Popówka, Kolbudy Dolne i Górne, Podwidlino, Łapino wraz z Papiernią, Buschkrug, Wielino, Buszkowy Dolne i Górne, Bielkowo, Bielkówko, Ziegelscheune, Nicponie, Schlangenberg, Lisewo, Krymki, Warcz, Johannesthal, Malęcin, Domachowo, Fuchsberg, Kleszczewo, Pulvermuehle, Fichtenkrug, Czerniewo, Czerniewko, Zaskoczyno, Goszyno, Żuława, Żuławka, Lublewo i Bąkowo.
Przy parafi istniały dwa kościoły filialne w Czapielsku i Gr. Saalau.
Do kościoła filialnego w Czapielsku przyłączone były: Czapielsk Wielki i Mały, Marszewo, kol. Marszewo, Marszewska Góra, Ząbrcz Dolnyi Górny, Dolna i Górna Huta, Majdany, Kroenke, Nowy Dwór, Weismist, Pomlewskie Zarośla, Stęgwałd, Nowa Karczma.
Oprócz tego do parafii pręgowskiej należała publiczna kaplica św. Krzysztofa w Żuławie.
Przy kościele pręgowskim istniały dwa bractwa: Opatrzności Boskiej (od 1763 roku) i trzeźwości (od 1858 roku).
Do majątku kościoła w Pręgowie zaliczano: gospodę, teren, na którym znajdował się młyn i dobra parafialne Popówka.
Gospoda parafialna leżała obok kościoła (prawdopodobnie istniała jeszcze w 1923 r.).
Młyn napędzany był dwoma trybami spłonął w 1851 roku i został obudowany w 1853 r.
Po budowie wodociągu w 1869 roku strumień, który napędzał młyn wysechł.
W 1869 roku magistrat zmuszony był odsprzedać parcelę młyńską kościołowi, który był jej wcześniejszym właścicielem.
Dobra parafialne Popówka początkowo stanowił głównie las sosnowo – bukowo – dębowy, zaś ziemia uprawna stanowiła znacznie mniejszą część tego obszaru.
W 1853 roku wycięto las i cały ten teren stał się ziemią uprawną.

Do dóbr kościelnych należała również góra Schlossberg.
Znanymi księżmi w Pręgowie byli:
w 1583 r. Mikołaj Koss proboszcz, wikariuszem był Ambroży Kaczkowski;
w 1686 r. Jerzy Ridel dziekan i proboszcz gdański, jego wikariuszem był Franciszek Markiewicz;
w 1710 r. kanonik włocławski i dziekan gdański Szczepan Janowicz;
od 1818 r. do 1855 r. proboszczem był Stanisław Rosolkiewicz, który jednocześnie był proboszczem Kaplicy Królewskiej w Gdańsku;
w 1848 roku lokalnym wikarym był Karol Kunert;
w 1860 r. wikarym był August Folleher,
od 1884 r. administratorem kościoła był Johann Szopieraj,
a od 1884 do 1915 r. proboszczem był Johann Howald.
Od 1896 roku proboszczowi pomagało wielu wikarych,
kolejno: Piechowski, Kupczyński, Bukowski, Jezierski, Świeczowski, Herbst, Hundinser i Laudmann.
Od 1915 roku proboszczem parafii pręgowskiej był Brunon Lemke, który napisał „Kronikę Pręgowa, w dolinie Raduni” z okazji 600-lecia istnienia wsi i kościoła.
http://pbc.gda.pl/dlibra/doccontent?id=13795

 

W 1922 roku przy kościele powstała misja, prowadzona przez trzech ojców franciszkanów z Olsztyna.


Od 1922 do kościoła doprowadzono elektryczność.
Kościół dotknęły trzy nieszczęśliwe wypadki: w 1875 i 1909 roku uderzył w kościół piorun, nie wyrządził on jednak większych szkód.
Zaś w 1923 roku w nocy z 10 na 11 lutego ukradziono z kościoła kielich mszalny, krucyfiks z głównego ołtarza i wieczną lampkę.
W 1923 roku w parafii istniały następujące bractwa: Bractwo Najświętszego Sakramentu Ołtarza, Katolickie Stowarzyszenie Robotników, Stowarzyszenie Matek, Stowarzyszenie Młodzieży, Apostolat Dzieci i Stowarzyszenie Dzieciństwa Jezusowego. Kościół usytuowany jest w środku wsi, na niewielkim wzniesieniu, wśród drzew, otoczony murem z kamieni polnych, orientowany. Ściany kościoła zabudowane są z nieociosanych kamieni polnych, szczyty i obramienia otworów murowane są z cegły.
Wieża kościoła powstała około 1739 roku.


Górna kondygnacja wieży jest drewniana, szalowana deskami.
Strop kościoła jest drewniany, płaski, belkowy, podbity drewnianymi listwami. Więźba dachowa drewniana (niedostępna), dach nawy głównej dwuspadowy, dach wieży trójpołaciowy, dach zakrystii dwuspadowy.
Pokrycie dachu: nawa główna – dachówką karpiówką, zakrystia i kruchta oraz wieża – kryte holenderką, hełm wieży zaś blachą ocynkowaną.
Posadzka w nawie głównej kamienna, fragmentami murowana, w prezbiterium kamienno – ceglana, w pozostałych częściach kościoła kamienna. Schody wewnętrzne na chór drewniane, zabiegowe z prostą drewnianą balustradą.
Schody na wieżę typu drabiniastego.
Otwory okienne w obramieniach uskokowych zamknięte ostrołukowo, podobnie wykonane blendy okienne. Otwór drzwiowy, portalu głównego w obramieniu ceglanym, zamknięty ostrołukowo, otwory drzwiowe wewnętrzne: do zakrystii zamknięte odcinkiem łuku, do kruchty bocznej ostrołukowy w uskokowym obramieniu.
Kościół jest salowy, trzyosiowy na planie wydłużonego prostokąta, z niewydzielonym prezbiterium, do którego od strony północnej przylega zakrystia. Na osi nawy głównej, od południa kruchta, od zachodu – wieża (w dolnej kondygnacji szerokości korpusu z kruchtą w przyziemiu).
Bryła kościoła zwarta, z zewnątrz korpus opięty szkarpami z jednym uskokiem, przy zachodnich narożach wieży (ustawionymi ukośnie).
Bryła kościoła masywna, korpus przykryty dwuspadowym dachem, od południa niewielka kruchta z dwuspadowym dachem zamkniętym szczytem schodkowym. Od północy niska zakrystia ze schodkową ścianą szczytową. W elewacji zachodniej wieża o murowanej konstrukcji nieco wyższa od korpusu, na niej osadzona, znacznie węższa, kwadratowa, drewniana nadbudowa z około połowy XVIII wieku, zwieńczona hełmem kopulasto – iglicowym. Wnętrze kościoła jednoprzestrzenne, w zachodniej części chór drewniany powstały w XVIII wieku, wsparty na czterech słupach drewnianych wzmocnionych mieczami. W prezbiterium ostrołukowa wnęka, pozostałe ściany gładkie, tynkowane. W kościele znajduje się ołtarz główny manierystyczny z około 1630 – 40 roku, uzupełniony w końcu XIX wieku. W jego polu głównym umieszczona jest „Ostania wieczerza”, w zwieńczeniu „Cudowne rozmnożenie chleba”, antepedium rokokowe z 3 ćwierci XVIII wieku.
Ołtarze boczne barokowe z końca XVII wieku, w lewym ołtarzu figury gotyckie św. Doroty i św. Małgorzaty (z ok. 1400 roku), w prawym św. Wawrzyńca i nieokreślonej zakonnicy . W kościele znajdują się ponadto: ambona neogotycka z 1856 r., chrzcielnica drewniana barokowa z XVIII wieku, w kruchcie kropielnica granitowa z poł. XIV wieku z puklową czaszą; w prezbiterium ława rokokowa z 3 ćw. XVIII wieku, zdobioną płaskorzeźbą z Arką Noego.
Znajdują się tam również stalle o formach barokowych z przełomu XVIII/XIX w. z obrazami o prostokątnych płycinach w przedpiersiu o treści alegorycznej; na drzwiczkach umieszczono krajobrazy; dwa konfesjonały barokowe z 1 poł. XVIII wieku. W zakrystii przetrwała skromna barokowa szafka wisząca. Z innych zabytkowych obiektów sakralnych przetrwały feretrony: pierwszy z 1 poł. VIII w. wraz z obrazami Trójcy Świętej i Cudownego rozmnożenia chleba oraz drugi z obrazami św. Tomasza z Akwinu z 1 ćw. XVII w., a także obraz św. Rocha z końca XVIII wieku. Przetrwały także krucyfiksy: barokowy z 1 poł. XVIII w. w tęczy oraz z XIX wieku w blendzie elewacji wschodniej. Nad wejściem do zakrystii znajduje się kartusz drewniany z herbem (strzemię pod kapeluszem biskupim z inicjałami: DGEVAM), z końca XVIII wieku. Przetrwały także należące do kościoła: sześć lichtarzy barokowych, krzyż ołtarzowy barokowy z końca XVII wieku, relikwiarz w formie krzyża późnobarokowy z 2 poł. XVIII wieku, trzy ornaty barokowe i rokokowe. Do zabytkowych obiektów przykościelnych, które przetrwały do dnia dzisiejszego należy zaliczyć plebanię zbudowaną w 1 poł. XIX wieku (wnętrze jej było przebudowywane w XX wieku, remontowane w 1959 r.), plebania frontem zwrócona jest na południowy – zachód, murowana z cegły na podmurówce z kamieni polnych, otynkowana. Plebania została zbudowana na planie prostokąta, jest parterowa z mieszkalnym poddaszem, podpiwniczona, z dobudówką od północnego – wschodu, dwutraktowa z sienią na osi. Elewacja frontowa plebani jest pięcio-osiowa, dach zaś naczółkowy, kryty dachówką. Przetrwała również figura przydrożna – murowany obeliskowy słup z kamienną, barokową rzeźbą św. Jana Nepomucena, z 1777 r.
Dzwonnica kościelna jest współczesna o stalowej konstrukcji kratowej, lecz dwa dzwony są zabytkowe.
Pierwszy z dzwonów – mały jest bez inskrypcji, zaś drugi – większy z inskrypcją na obwodzie, gotycką z 1519 roku.
Do zabytkowych obiektów należą również: ogrodzenie kościoła p.w. Bożego Ciała oraz cmentarza przykościelnego – murowane z XVIII wieku;
cmentarz parafialny – układ alei z 4 ćw. XIX wieku;
nagrobek na cmentarzu przykościelnym z 1881 roku;
cmentarz poewangelicki – ogrodzenie murowane z XVIII i 2 poł. XIX wieku;
dwa budynki gospodarcze plebani z lat 10/20-tych XX wieku.

A tu ciekawa mapa geognostyczno – agronomiczna ukazująca Prangenau w 1905 roku. W tym czasie wieś zamieszkiwało 615 osób – katolików i ewangelików. Mennonici natomiast żyli oczywiście, ale w Pręgowie Żuławskim.
źródło:
http://amzpbig.com/maps/1776_Prangenau_geognostisch-agronomische_1905.jpg

Ciekawostka
Pod szczytem dachu zabytkowego kościoła pw. Bożego Ciała w Pręgowie odkryto średniowieczny fresk przedstawiający twarz Chrystusa z chusty św. Weroniki. Dzieło było niewidoczne, gdyż około stu lat temu w świątyni zbudowano obniżony strop. Malowidło znaleziono podczas renowacji kościoła. Miesiąc wcześniej pod posadzką kościoła odnaleziono dawne cmentarzysko.
Natomiast dwa lata temu budowlańcy osuszający mury zabytkowego kościoła pw. Bożego Ciała w Pręgowie dokonali niespodziewanego odkrycia, a mianowicie pod jedną ze ścian odkryli trzy trumny ułożone jedna na drugiej.

 http://www.forum.eksploracja.pl/viewtopic.php?f=128&t=10695

Obraz życia Pręgowskiej wspólnoty i jej kościoła według protokołu wizytacyjnego biskupa Rozrażewskiego z 1583 roku cz. 1.
Pręgowo, jak już to wspomniano wcześniej było kościelną wsią. Pierwotnie kościół pochodzący z początku XIV wieku był samodzielnym kościołem parafialnym, który później przyłączono jako filialny do katolickiego kościoła parafialnego w Gdańsku (Kaplica Królewska). Ponownie świątynia pręgowska usamodzielniła się dopiero w 1859 roku. Nosiła ona tytuł (wezwanie) „Bożego Ciała”. Patronat nad nią sprawował król polski, a później pruska rejencja. Do kościoła należało tylko kilka gmin z powiatu kartuskiego. Główna część gmin związana była z Gdańską Wyżyną. Według protokołu wizytacji z 1583 roku do Gdańskiej Wyżyny należały następujące kościoły: Bielkowo Wielkie z 42 chłopami, Bielkowo Małe z 30 chłopami, Goszyn z 16 chłopami, Żuława z 30 chłopami, Kleszczewo z 22 chłopami, Czerniewo z 20 chłopami oraz folwarki: Zaskoczyn, Domachowo, Warcz i Lisewo. Ponadto przynależał do Pręgowa Reksin, Ełganowo, Bysowa Chudomin. Każdy chłop płacil 1 szefel względnie 1,5 szefla żyta (1 szefel = 9 garnców = 36 kwart chełmińskich = 64,08 litrów do 1714) i tyleż owsa.

Wspomniane folwarki  płaciły na rzecz kościoła po 20 groszy.
Z powiatu kartuskiego były dołączone parafie: Pręgowo, Buszkowy i Ostróżki.

W Pręgowie było 14 chłopów, którzy tyleż szefli żyta, po jednym z każdej włóki płacili. Folwark Buszkowy Dolne dawał 20 groszy. Ostróżki winny kościołowi 6 szefli żyta i 6 szefli owsa płacić, ale w chwili wizytacji nie czyniły tego od 4 lat. Wyposażenie kościoła w kielichy, ornaty, mantyle, obrusy ołtarzowe, serwety i kandelabry było wystarczające, jak i w innych  kościołach. Księgi do pełnienia służby liturgicznej były w znośnym stanie, chociaż w pojedynczych miejscach uszkodzone. Kościół otaczał mur wykonany z kamienia polnego; tylko górna część i obramowanie okien wykonano z cegieł.

Okna wymagały naprawy. Wieża została całkowicie ukończona dopiero w w 1739 roku.
Naokoło Kościoła brakowało kościelnej własności; tylko kawałek łąki o powierzchni 6 mórg był w pobliżu. W sąsiedztwie plebanii określonej jako biedna, gdzie mieszkał wikary Ambroży Kaczkowski sprawujący służbę Bożą bez zezwolenia biskupa i żyjący z konkubiną, za co dostał upomnienie i polecenie w ciągu 14 dni oddalenia konkubiny, a później został przeniesiony, znajdował się młyn, który w roku wizytacji 90 szefli przemiału wykonał.
Blisko kościoła, tuż przy ogrodzeniu kościelnego cmentarza znajdowała się karczma.
Wizytator biskup Rozrażewski oskarżył w swym sprawozdaniu ponadto, że proboszcz Mikołaj Koss z Warmii, który od 1562 roku był gdańskim proboszczem w Kościele Mariackim  pozwalał na to, aby tutaj w niedziele i święta, zanim zakończy się służba Boża, napoje i wódkę podawano, co przez hałas przeszkadza w sprawowaniu służby Bożej.
Karczma, która należała do kościoła może być odwiedzana według opinii wizytatora tylko przez ludzi niemoralnych  i nicponiów.


Przynosiła ona kościołowi corocznie 15 marek czynszu.
Z Czapelska kościołowi podarowano majątek o powierzchni 12 włók, który do dzisiejszych czasów jest nazywany Popówko.
Z powodu tego majątku zaistniał konflikt między administracją kościelną a proboszczem, który polecono, aby kościół otrzymywane z majątku dochody zwracał.

W przyszłości winien majątek w równej części należeć do obydwóch partnerów. Czy w przyszłości takie postępowanie było praktykowane nie wiadomo. W każdym bądź razie do końca wizytacji wypowiedź ekonoma z majątku przewodziła: majątek należy nie do ko0ścioła, lecz do proboszcza (tzn. urzędującego od 15 lat Mikołaja Kossa, który nigdy nie mieszkał w Pręgowie i w ciągu 3 lat ledwie jeden raz zjawił się w swej parafii, którą w ogóle w ciągu ostatnich dwóch lat nie odwiedził). Służbę liturgiczną pełnił za niego wspomniany wcześniej zamieszkały na plebanii z konkubiną wikary Kaczkowski. Po wizytacji proboszcz został przeniesiony do innej parafii. Szlachta z parafii próbowała z proboszczem z powodu nie do utrzymania sytuacji w kościele  prowadzić rozmowy. Proboszcz zaś uparcie nie zjawiał się na zawarcie zgody w wyznaczone dnie. Przed pewnymi ludźmi również zaplanował, aby karczmę zburzyć, aby autorytet kościoła więcej nie doznał szkody. Wikary był tymczasem rozrzutny,  a kościół pozostawał bez urzędującego proboszcza. To było godne pożałowania w tym czasie do dochodów kościoła sięgać, gdyż niektóre wsie nic nie płaciły, a heretycy (w domyśle innowiercy) uprawiali swe niecne wybryki. Można dodać jeszcze, że chłopi wszyscy byli katolikami, a z 5 szlachciców nie wszyscy. Protokół wizytacji z 1583 roku wymienia jeszcze należące do parafii Pręgowo następujące miejscowości: Cegielnię Babi Dół, Nowiny, Kolbudy Górne, Podfidlin, Łapino. Ewangelicy uczęszczali do kościoła w Lublewie.

Kolejne wizytacje miały miejsce w 1584 i 1596 roku.
Jeśli chodzi o dobro rycerskie Czapelsk w czasie wizytacji należało ono do Wilhelma Bakowskiego. Miejscowy kościół był zbudowany z drewna i utrzymany w dobrym stanie wraz dobrym pokryciem dachu. Niestety wizytator nie został wpuszczony do kościoła, gdyż świątynia była kościołem ewangelickim.

Podobna sytuacja miała miejsce przy okazji następnej wizytacji. W roku 1596 kościół w Czapelsku został wpisany do katalogu kościołów katolickich utraconych („Catalogus ecclesiarum recuperandarum”).


http://pom-wpru.kerntopf.com/evkirche/rheinfeld.htm

W 1617 roku wraz ze zmianą właściciela  i sprzedażą majątku kościół czapelski powrócił w ręce katolików w drodze jego sprzedaży dla kolegium jezuickiego ze Starych Szkotów stając się domem misyjnym dla Kaszub.
Na koniec parę słów o wyposażeniu wnętrza kościoła pręgowskiego i jego otoczenia. Dziełem sztuki jest obraz przedstawiający św. Rocha, któremu anioł przewiązuje ranę.


http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/sad-ostateczny-wiekszy-niz-dzielo-hansa-memlinga,66043,art,t,id,tm.html

Obok niego w kościele znajdują się jeszcze dwie stare granitowe kruche kropielnice. Poza tym kościół posiada 2 dzwony – mniejszy bez inskrypcji, większy z inskrypcją o treści: „JESUS NASARENUS, EN kONICK DER JUDEN, HELP S. MARIA MADALENA ANNO 1519″. Przy kościele znajdowały się też dwa kamienie nagrobne – jeden upamiętniający Adama Golyfiskiego zmarłego w 1635 roku, dziekana i proboszcza w Gdańsku, przeniesionego do Pręgowa i drugi rodzinę Lindow (Linde).
źródła:
tłum. własne na podstawie: W. Heidn, Die Ortschaften des JKreises Karthaus / Westpreussen in der Vergangenheit, 1965;
H. Koops, Streifzug durch Doerfer ders Kreises Lauenburg; i in.

 

W Pręgowie w 1869 roku zbudowano pierwsze ujecie wody pitnej(głębinowej) dla Gdańska. Źródła te znajdują się 115m nad p.m.-woda nadal jest najlepszej jakosci. Z Pręgowa do Oruni ułożono wodociąg o długości 14,5 km i 420 mm przekroju,w Oruni znajduje się zbiornik wodny z którego woda rozprowadzana jest do miasta.

Urządzenie to nadal funkcjonuje.

 

Grodzisko Pręgowo

IX – XI wiek – w pobliżu dziś zlokalizowanego Pręgowa na tzw.
Górze Zamkowej istnieje gród obronny.


Jest on prawdopodobnie jednym z pierwszych ośrodków chrześcijaństwa
na Pomorzu Gdańskim. Zdjęcie terenu dopiero po przeskanowaniu lidarem
robi niesamowite wrażenie!!!

Jeśli ktoś się zdecyduje na wypad do Grodziska Pręgowo
to polecam wytrawnym poszukiwaczom.
Wycieczki z dziećmi tylko jesienią.
Dotarcie tam nie jest łatwe!! Klimat jak w górach, strome zbocza, bagniste rzeki strugi idącej pomiędzy Reknicą a Radunią, zarośnięty teren.

Grodzisko Pregowo
- (wikimapia) położone na 30 metrowym wzniesieniu otoczone od strony północnej, południowej i zachodniej głębokimi i szerokimi dolinami. Po stronie Pd. i Pd-Wsch u podstawy wzgórza płynie niewielki strumień otoczony podmokłym terenem, zapewne przeszłości potok był szerszy i większym stopniu zabezpieczał dostęp do grodu. Oprócz strony zachodniej wyraźnie wały, wysokie na 2 metry od strony majdanu.

Z analizy terenu można wnioskować , że droga dojazdowa do grodziska prowadziła od strony Pd-Wsch.
Obszar całego grodziska porośnięty jest dość gęstym lasem liściastym.

Inne :
Jednym z wielu śladów długiej historii w okolicach Pręgowa jest bez wątpienia grodzisko, datowane na wczesne średniowiecze. Znajduje się one na rzadko spotkanym, stromym i bardzo długim grzbiecie, który był otoczony przez bagnistą dolinę. Dojście do grodziska nie jest oczywiste, jest ono oznaczone na przedwojennych mapach. Samo grodzisko zachowało się w bardzo dobrym stanie. Uwagę przykuwa wał główny umożliwiający obronę od strony grzbietu, który został nawet oznaczony przez pruskich kartografów.

 

Ciekawe linki:


http://www.forum.eksploracja.pl/viewtopic.php?f=128&t=10695


http://pregowo-historia.blogspot.com/2011_11_01_archive.html


http://fotomemoria.pl/pl/c/PREGOWO/763/1


http://grodziska.blox.pl/2011/01/Grodzisko-Pregowo.html

 

NSDAP, NSKK SA – Sturm 15/5 Praust

W Praust pojawiały się różne jednostki wojskowe.
Dlatego ta notatka jest cały czas rozbudowywana.
Pojawiają się co jakiś czas coraz ciekawsze materiały.
Wcześniej zbieraliśmy materiały dotyczące Luftwaffe, teraz czas na inne
niemieckie szwadrony.

Zaczniemy więc od ok.1930- 1939r.
Oprócz rożnych Nsdap-owskich działaczy w Praust ostro podziałała
SS-Heimwehr Danzig- niemiecka formacja wojskowa Waffen-SS działająca w
latach 1939-1940.
Więcej o niej:
https://pl.wikipedia.org/wiki/SS-Heimwehr_Danzig

Książka telefoniczna Praust z adresem NSDAP:

Książka telefoniczna Praust

O najmłodszej latorośli ”Jungvolk”, „Hitler Jugend” i „Bund der Deutschen Maedel” pisaliśmy ale dla przypomnienia:
http://praust.blog.pl/category/potezne-lotnisko-praust/

Landjahr – dzielnica i staw Praust, potężny obóz szkoleniowy Jungvolk


https://www.facebook.com/1956115501279768/photos/?tab=album&album_id=1967685756789409

Hitlerjugend

stare forum pruszcz: Praktycznie niewiele wiemy o hitlerowskich organizacjach młodzieżowych typu np. Hitlerjugend działających na terenie wsi Praust, prócz której prężnie działały tu „Jungvolk” (pod organizacji HJ) i „Bund Deutscher Maedel”,
a także kształcący je w pracy dla narodu i ojczyzny Landjahrlager .

Wiemy z całą pewnością, że w Pruszczu funkcjonowała bojówka Hitlerjugend tzw. Heimu,
z której większość członków trafiła do Volkssturmu, i że prowadziła ona swą modelarnię lotniczą pod kierownictwem Lothara Knettera i Erharda Buchholza.


http://www.katins.com/praust/page1/page35/index.html

Siedziba tej organizacji i modelarnia miały mieścić się w magazynach WSS między ul. Chopina i Grunwaldzką naprzeciw kostnicy szpitalnej.
Członkowie HJ byli szkoleni i przygotowywani do służy w specjalnych ośrodkach – szkołach i internatach tzw. Die Nationalpolitischen Erziehungsanstalten (NPEA; Napola).
Pruszczańscy członkowie szkolili się m.in. w elitarnym ośrodku w Sztumie funkcjonującym od 1 października 1934 roku.
Najlepsi trafiali do Waffen SS.

==============
NSDAP miała w Pruszczu siedzibę przy Werderstr. 5 i Am Markt 10.

Budynek NSKK

Parę słów wyjaśnienia:
NSDAP – Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników
NSKK – Narodowo – Socjalistyczny Korpus Kierowców
NSKK.-Motorsturm 22/M6 – Kompania Motorowa NSKK
Ortsgruppe – najniższy szczebel DAF (Niemieckiego Frontu Pracy wchodzącego w skład NSDAP) obejmujący członków jednego miasta lub kilku miejscowości;
na jej czele stał Ortswalter; grupy te podlegały władzom powiatowym na czele z Kreiswalterem, który posiadał organ wykonawczy zwany Kreiswaltung (Kreisverwaltung); jedna z takich grup miała swą siedzibę przy Markt 10; kolejne w Rokitnicy i Św. Wojciechu.
Przy Werderstrasse 5 urzędował Sturmfuehrer Kotzke i NSKK.
Amtsleiter – naczelnik urzędu np. miejskiego

 

Późniejsza siedziba NSDAP pruszczańskiego mieściła się w urzędzie gminy, z którego władza cywilna przeniosła się do „Prauster Hofu”.
Jednostka SA – Sturm 15/5 Praust) stacjonowała przy Bahnofstrasse 5 (siedziba Arbeitsamt), a żandarmeria przy Wurfelstrasse 18 (w dawnej siedzibie Gemeindehaus).

Według kwerendy przeprowadzonej w Archiwum Państwowym w Gdańsku – nr zespołu: 273 / 0
Karta: A: ogniwami NSDAP, również i na Pomorzu Gdańskim były: S.A. (Sturmabteilungen), SS (Schutzstaffeln), NSKK (Nationalsozialistischer Kraftfahrer Korps), które posiadały swoje centrale ogólnokrajowe i ich odpowiedniki regionalne.
Okręg gdański powstał w 1926 r. i obejmował do 31 sierpnia 1939 roku teren Wolnego Miasta Gdańska. Od 1933 r. partia hitlerowska przejęła rządy w Wolnym Mieście.
Po wrześniu 1939 roku NSDAP objęła swym działaniem i zasięgiem obszar całego Pomorza Gdańskiego.
Szefem okręgu (Gau) Gdańsk – Prusy Zachodnie był gauleiter Albert Forster, który zaszczycił swą obecnością m.in. wieś Praust, gdzie przemawiał do zgromadzonych pruszczan na boisku szkolnym!!!!!!

 

Okręgi dzielono na mniejsze jednostki:
powiaty (Kreis),
gminy (Ortsgruppe),
komórki (Zelle),
bloki (Block złożony z 40 do 60 gospodarstw domowych).

Analizując dostępne numery orędownika powiatowego „Kreis-Blatt fur den Kreis Danziger Hoehe” i „Mitteilungsblatt der NSDAP. Gauleitung Danzig Westpreussen” z 1940 roku oraz dokonując kwerendy w Archiwum Państwowym w Gdańsku dowiadujemy się, że:
W grudniu 1934 roku szefem powiatowej organizacji NSDAP (Ortsgruppenleiter Gau Danzig – Land) był Herbert Busch z Pruszcza.
Od sierpnia 1935 r. do października 1939 roku funkcję tę pełnił August Milz, a później wójt Willi Freude.
Jednostką SA dowodził sturmfuhrer Gieseman, jego zastępcą był Jesse, skarbnikiem Kowitz, członkami byli m.in. pruszczanie Arndt i Kornowski.
Szturmowcy odbywali swe zebrania w lokalu Kucksa. Kierownikiem szkolenia partyjnego był Helmut Pohle.
We wsi Praust funkcjonował też Amt fur Volkswohlfahrt, czyli urząd do spraw zaopatrzenia narodowego (Die Nationalsozialistische Volkswohlfahrt – NSV)
będący jedyną partyjną agencją dobroczynną (Narodowosocjalistyczna Ludowa Opieka Społeczna).
Zajmował się m.in. udzielaniem pomocy rannym lub ubogim towarzyszom partyjnym z SA, tzw. pomocą zimową (Winterhilfe),
udzielaniem pomocy uchodźcom, służbą zdrowia, wydawaniem posiłków i kartek żywnościowych, udzielaniem pomocy dla młodzieży i ludności.

===============

https://www.facebook.com/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/a.1956132207944764.1073741827.1956115501279768/1975332469358071/?type=3&theater

Niektóre z szumowin o których juz pisaliśmy:
KAT PRAUST i okolic:
Paul Wicislo
powiązany z SS-sturm (SS-Heimwehr Danzig) -
Batalion I dowodzony przez SS -Obersturmfuhrera
Paula Wicislo składał sie z 4 kompani o numeracji 1-4 i obejmował
teren Pruszcza Gdańskiego, Pszczółek, Sobowidza

Imię i nazwisko Paul Wicislo
Nr SS 14852 . Data urodzenia 23.02.1910 w Toruniu (Thorn)
Numer NSDAP 465 628
Notatka:SS-Hauptsturmführer
SS-Ustuf: 15.09.1935
SS-Ostuf: 13.09.1936
SS-Hstuf: 30.01.1939
71.Standarte 1938
Najprawdopodobniej zginał 19.08.1941 w Ukrainie i
jest pochowany w Charkowie

===================

Kat Herbert Busch lokalny landrat i szef NSDAP z Praust
Najprawdopodobniej takze NSKK

https://pl.wikipedia.org/wiki/Narodowosocjalistyczny_Korpus_Motorowy

W Praust aresztował Polaków ok 200 osób, wypędził również wszystkich z Praust
narodowościzydowskiej.

Szkoła nr 2

Schule Praust
Szkoła nr 2 – obecnie Prokuratura Pruszcz Gdański

Schule Praust Würfelstr. 36 Praust Fernruf: 27

Erwin Voelz – wyjaśnienia na temat szkół w Praust.
tłumaczył Piotr Wójcik
www.katins.com/praust/page1/page7/page14/index.html

Byliśmy z Peterem Rembold w Pruszczu i fotografowałem tą szkołę. Ona stoi do tej pory, Pruszcz miał stosunkowo niewielkie zniszczenia wojenne. Wysadzony most na Raduni
i wypalony Kompleks Kucksa to najbardziej widoczne straty. Ruch w 1945 odbywał się poprzez most kolejowy cukrowni. Juz w 1998 roku zrobiłem slajd małej szkoły. Mój raport z podróży o Pruszczu z moimi wrażeniami o stanie dzisiejszym muszę jeszcze sporządzić. Nasze zdjęcia „Praust” z kamery cyfrowej mam juz na płycie CD. Właśnie doradzam grupie podróżnej która obok starego Gdańska chce we wrześniu zwiedzić jeszcze Pruszcz i Grabiny Zameczek.
A więc wracam do małej szkoły która została tak nazwana w 1938 na Wielkanoc podczas mojego rozpoczęcia nauki bo to w niej uczyłem się dwie pierwsze klasy podstawowe.
Mój ówczesny nauczyciel pan Lubomski, którego bardzo pozytywnie zapamiętałem, w latach wojennych zamienił swoje nazwisko na Lubner potem zginął w jej trakcie.
Nacjonalistycznych wypowiedzi od niego nie słyszałem, powiedzieliby mi o tym moi rodzice. Mała szkoła we wcześniejszych latach była szkołą prywatną. W jednej starszej biografii , która pochodzi ze spuścizny po Peterze Poralli, jedna z nauczycielek przedstawia warunki życia w Pruszczu w XIX wieku.
Potem do klas 3 i 4 uczęszczałem do dużej szkoły znajdującej się w pobliżu kościoła ewangelickiego.( na południe od niego).W tym kościele w latach 44/45 miałem przez rok zajęcia przygotowujące do bierzmowania.

Bierzmowany byłem 14.04 46 w Magdeburgu. Opis złotego bierzmowania w roku 1994 w Pruszczu ze zdjęciami a także z udziałem polskich księży katolickich znajduje się także w moich dokumentach. Na starym planie Pruszcza, który posiadam, duża szkoła jest oznaczona przy Würfelstraße jako szkoła ludowa (podstawowa) nr 1 (litera T).
Według posiadanego polskiego planu ulica ta nazywa się Wojska Polskiego.Mała szkoła na starym planie Praust to szkoła ludowa
(podstawowa) nr 2.
Leży ona na początku Danziger Straße przy rozwidleniu z Fleischerstraße.Układ ( warunki) drogowe jest taki sam dzisiaj jak był wcześniej.
Na polskim planie jest to Grunwaldzka-rozwidlenie z ulicą Krótką.

Według planu naprzeciw budynku byłej szkoły jest stacja benzynowa.
=========================

materiały: stary pruszcz forum

Oto co pisze na ten temat W. Hoffmann:
31 maja 1878 świętował pan nauczyciel Waschkau w katolickiej szkole swój 25-letni jubileusz bycia w urzędzie.
W tym samym roku rozpoczęto budowę nowego wielkiego budynku szkolnego na południowym końcu Würfelstr. (Wojska Polskiego) i 1879 r. go zakończono.


Budowa, która została przeprowadzona przez pana mistrza cieślę J.F.Schulza kosztowała 20186,80 marek, Magistrat dołożył 2386,38 marek, jako drewno budowlane.
Przesiedlenie szkoły nastąpiło 22 października 1879 roku.
Przedtem szkoła katolicka znajdowała się w jednym pustych wynajętych budynków Rathkiego, o tym i innym temacie.
I mnie się wydaje ze ta szkoła była katolicka.


Znak krzyża na szczycie, no i ewangelicy mieli swoja własna.
Charakter tej szkoły zmieniał się z upływem lat.

===========

materiały:
traugutt.org

Najtragiczniejszy moment związany z starą szkołą.II wojna światowa.
Zdecydowaną większość mieszkańców ówczesnej sporej wsi Praust, leżącej na obszarze Wolnego Miasta Gdańsk, stanowiła ludność niemieckojęzyczna.
Jedynie kilkanaście osób, mimo posiadania formalnie obywatelstwa Wolnego Miasta przyznawało się do polskości.
W latach trzydziestych działały w Pruszczu liczne oddziały polonijnych organizacji, takich jak: Polska Macierz Szkolna, Związek Harcerstwa Polskiego, Gmina Polska – Związek Polaków, Rodzina Kolejowa, Kolejarskie Przysposobienie Wojskowe czy Towarzystwo Byłych Powstańców i Wojaków.
W budynku dworca PKP istniała polska świetlica, będąca centrum życia kulturalnego miejscowej Polonii.
Wokół budził się terror NSDAP – pierwsze aresztowania rozpoczęły się już 23 sierpnia, na tydzień przed wybuchem wojny.
Dokonywali ich żołnierze SS z dywizji Heimwehr-Danzig.
Zatrzymywano przedstawicieli inteligencji – nauczycieli, kapłanów oraz robotników i kolejarzy, w sumie około 200 osób – mieszkańców Pruszcza oraz okolicznych wsi.

Wszystkich aresztowanych umieszczono w budynku szkoły, gdzie hitlerowcy znęcali się nad nimi, bijąc ich i ubliżając im. Unikalnym świadectwem losu pruszczańskich Polaków jest fotografia przedstawiająca aresztowanych przed budynkiem szkoły.

Księdza Roberta Wohlfeila, kierownika dworcowej świetlicy Feliksa Pliszkę oraz kilkunastu innych zatrzymanych zmuszono, by pozowali do zdjęcia w pozycji klęczącej.

Po kilku dniach wszystkich przewieziono do więzień przejściowych w Gdańsku. Część skierowano do robót przymusowych, starszych natomiast bezpośrednio do powstającego właśnie obozu Stutthof. Dla zdecydowanej większości była to podroż w jedną stronę…

======================================
Warto poszukać pozycje Johna Muhla,który napisał między innymi pozycje :
„Kirche und Schule un Praust” 1939

www.gedanopedia.pl/gdansk/?title=MUHL_JOHN_ADOLF
www.pl.wikipedia.org/wiki/John_Muhl


https://www.facebook.com/1956115501279768/photos/?tab=album&album_id=1974070552817596

Kartuzy:
Wczesnym rankiem 14 września 1939 rozległy się strzały w podkartuskim
lesie bilowskim. Funkcję „landrata” już nie Kartuz, lecz Karthaus
pełnił od 10 dni Herbert Busch – przybyły tutaj z Praußt (Pruszcza).
Z jego polecenia rozstrzelano sześciu Polaków:
Nikodema Klucza – naczelnika stacji PKP,
Jana Majewskiego – pracownika sądu oraz
Leona Cichosza,
Roberta Gransickiego,
Leona Litwina i
Pawła Nacla.
Tego samego dnia, na kartuskim rynku po południu, ogłosił H. Busch
swą decyzję osobiście, spędzonym tam przymusowo mieszkańcom Kartuz.
Jako powód egzekucji podał Busch działalność szpiegowską i dywersyjną
ofiar. Kto dokonał samej egzekucji nie wiadomo, można przypuszczać,
że to członkowie „Selbstschutzu”(samoobrona), rekrutujący się z
kartuskich „volksdeutschów”. Zamordowanych zakopano w miejscu
rozstrzelania, w odległości ok.100 m od szosy do Sierakowic.
Nikt z członków rodzin ofiar nie otrzymał jednak od Niemców nigdy
aktu zgonu ani jego przyczyny. Niemieccy okupanci ograniczali się
do wydawania świadectw z informacją –„verschollen”(zaginiony).
Skończyła się wojna. Z wielką nadzieją na rozpoznanie zwłok dokonano
ekshumacji grobu. Niestety, rodziny ofiar się rozczarowały -
ofiary zostały spalone i to doszczętnie.
Jest pewne, że spalenia dokonano w ostatnich chwilach przed
wkroczeniem Armii Czerwonej do Kartuz.
Szczątki po ekshumacji bilowskiej znalazły się na kartuskim
cmentarzu we wspólnym grobie z innymi ofiarami nazistowskiego
ludobójstwa na ziemi kartuskiej. Po wojnie, przy szosie sierakowickiej
w bilowskim lesie postawiono pamiątkowy głaz z płytą , z wyrytymi
na niej nazwiskami ofiar. Ten pomnik powstał dzięki działaczom b.
ZBOWiD – u, nieżyjącym już pp. Cygankowi i A. Pryczkowskiemu.
Abstrahując od aktualnego stanu pomnika prawdą jest, że jego
istnienie nie pozwala zapomnieć ponurej historii.
Szkoda jednak, że nie ma dokumentu, w którym na temat poszczególnych
ofiar byłoby choć kilka informacji.
Trudno oczekiwać badań od działającego w wolnym już kraju
wyspecjalizowanego instytutu, który, jak na razie ma ważniejsze
(jego zdaniem) sprawy do wyjaśnienia. Ale czas ucieka, a potem może
się okazać – za późno.


https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_lasach_kartuskich


https://de.wikipedia.org/wiki/Kreis_Karthaus


http://kartuzy.naszemiasto.pl/artykul/zdjecia/pomnik-pomordowanych-mieszkancow-kartuz,2470767,galop,11078169,t,id,tm,zid.html


http://pomorskie.travel/Odkrywaj-Dziedzictwo_kulturowe-Miejsca_Pamieci_Narodowej/6219/Obelisk_zamordowanych_kolejarzy

Prausterskie powodzie, wylew Raduni

Temat powodzi w Pruszczu Gdańskim.
 
Radunia, śluzy, stary Praust 
Rynek w Pruszczu Gdańskim ul. Krótka:
Rynek Pruszcz
Zwykły opad intensywniejszy powyżej 10 minut!!! i rynek zalany


Wg „Kroniki wsi Praust”-Wilhelma Hoffmanna.
(tłumaczył Irek Nowak, źródło stare forum pruszcz)
Oto co pisze:
Rok nieszczęścia 1888 roku przeszedł przez Pruszcz zostawiając swoje ślady. Po tym jak krotko przed Wielkanocą gwałtowne masy śniegu spadły, wystąpiła w Zielony Czwartek swojego rodzaju silna odwilż, ze pokryte gruba pokrywa lodowa potoki, z gor spadającej masy wody nie do pojęcia bylo. Nowa Radunia,w Wielki Piątek na całej długości wsi wylała ponad szosa i powódź zalała z dwóch stron ulice podstawowa (miał na myśli Lindenstr.) gdzie nurt wodny w ogrodzie Zindela z dwóch stron się zderzył ,plot przewrócił i swoja drogę przez ogród pana Zindela znalazł i laki zalał.
Mapka zalanych terenów, zródło m.in. i ciekawe zachowane zdjęcia z okolic Malborka :
Drugi nurt wylał się z Puckiego kąta, te masy wody zmyły z powierzchni stary domek wdowy Krause(Danzigerstr.2).
Ale tak szybko jak woda Nowej Raduni podniosła się i padły wały przeciwpowodziowe na terenie miasta w tym samym dniu,przez to uzyskała swoja drogę.
Jeszcze gorzej wystąpiła woda w Starej Raduni. Szczęśliwie przeżyły to pruszczańskie śluzy, które były pod obsługą mistrza śluz Neumanna, który to niebezpieczeństwo przewidział, krotko przedtem przez saperów, z ogromnych mas lodu zostały uwolnione, ze woda wolny przepływ miała i śluzy były bezpieczne.
 
 Plan wodno- kanalizacyjny dla Danzig
            Rejon Praust
Wasserleitung, Canalisation und Rieselfelder von Danzig.
Nie udało się licznym stróżom walów nawet przy wielkich wysiłkach, raduńskich walów napierającej powodzi zatrzymać. W pierwszym dniu święta Wielkanocnego z ranka powstało w następstwie zgromadzenia się lodów przed mostem przy dworcu w kacie tzw.Haselau przerwanie walu, które szybko się powiększyło.
Mostek przy dworcu
Z potężnych mas wody, które przez przerwę w wale przelały się, został trójkąt miedzy walem Raduni i dworcem w krótkim czasie wypełniony , woda się podniosła, przed peronami wyszuflowane masy śniegu miały ja zatrzymać do pewnej wysokości, zapełniły się piwnice budynku odbioru i przerwała niespodziewanie torowisko w południowej części dworca aż w 3 miejscach.”

Zalane boisko przed budynkiem domu kultury

Haselau – część wsi (nie dzielnica, bo takowych wsie nie posiadają, a raczej kwartał mieszkalny typu Woyanower Viertel, Hofacker) w okolicach dzisiejszego stadionu.

Najsłynniejsze zdjęcie nowego basenu w Pruszczu Gdańskim.

Powódź i zalane boisko przy domu kultury.


Tutaj powyginane szyny kolejowe które już wisiały na nasypach kolejowych, jak także druty telegrafu wiszące nad przerwami w walach, były wyglądem swojego rodzaju. Po rekwizycji naczelnika dworca pana Alberta Heina został powołany militarny oddział z Gdańska, który pod kierownictwem pana rządowego mistrza budowlanego Mullhaupta próbował zamknąć przerwy w walach workami z piaskiem. To udało się po tym jak wały Raduni kolo zatoru przy moście wysadzono i przez masy wody skierowano do starej Raduni.
Pruszcz Gdański ul. Wojska polskiego 2001


Przy tej pracy naczelnik Zoemer z Rokitnicy, który łódką ten powstały nurt chciał przepłynąć był w zagrożeniu życiowym i z trudem uratowano go od śmierci przez utoniecie. Samo to jest zrozumiale, ze ruch kolejowy miedzy Gdańskiem a Pruszczem został wstrzymany i tylko potrzebne pociągi się ta linia poruszały. Podróżnicy musieli do Tczewa inne dorożki sobie wziąć, gdzie pozakładały się pocztyliony przewozowe, które w obu kierunkach przez nasza miejscowość przejeżdżały. Przy tym był to kosztowny rodzaj podroży, częściowo połączony z ciężka sytuacja, bo na południowym końcu wsi Pruszcz płynęła woda do metrowej wysokości ponad szosę i groziło to zerwaniem mostu.
Pocztowe przesyłki, także zostały starymi pojazdami pocztowymi transportowane i było to śmiesznie, gdy zabrzmiały rogi pocztylionów ,tak jakbyśmy eis w dobre stare czasy cofnęli.
Oprócz szkód, jakie woda przy dworcu wyrządziła po drodze przez Pruską Plebankę w kierunku Żuław, uszkodziła i częściowo zawaliła budynki, zalane piece, podmyte i zapiaszczone pola i ogrody można to smutnie sobie wyobrazić. Tutaj musiał Rzad pomocnie interweniować, żeby poszkodowanych małych ludzi przed całkowitą ruina ustrzec.
Powodz w okolicy Metalzbytu
Powódź w okolicy Metalzbytu


Jako kursorium z tego czasu jest do zaznaczenia,ze przy odpływie mas wód do starej Raduni został jesiotr zauważony.
Ten został przez robotników Langnau, Joh, Konsiorr, Martin Neumann i Johannes Bluhm złowiony i w triumfie przez wieś noszony. Ryba która 26 kilo ważyła, została kupiona przez gdańskiego handlarza ryb.
W następstwie tegorocznych doświadczeń założono Rokitnicki Związek Walów Przeciwpowodziowych do ochrony prawej strony starej Raduni i lewej strony Czarnej Lachy położonych tam pol.
To nastąpiło 22 maja 1888 roku.
Także Gdański Związek Walów Przeciwpowodziowych został na nowo zorganizowany i tym samym podporządkował sobie cześć pruszczańskich pól.”
==========================
Związki wałowe miały za zadanie sypanie i utrzymywanie ziemnych wałów ochronnych wzdłuż rzek, czyszczenie kanałów, rowów odwadniających i cieków wodnych oraz ochronę ziem uprawnych przed zalaniem przy spływie lodów lub nadmiernych opadów.
Wspólnoty wałowe tworzono już w średniowieczu jako samorządne organizacje prowadzące działalność na podstawie statutów uchwalanych przez ich członków.

 

Podlegały one władzom miejskim w posiadłościach miejskich, a w XIX w. landraturom. Podstawową powinnością takich organizacji były prace szarwarkowe, składki pieniężne na cele ogólne oraz uczestnictwo w strażach alarmowych w okresie zagrożeń. W połowie XIX w. ujednolicono działalność samorządów wałowych. Na czele urzędu wałowego stał naczelnik inspektor (Deichhauptmann), któremu polegała policja wałowa oraz inspektor wałowy do spraw technicznych z uprawnieniami policji budowlanej. Naczelnikowi podlegali przysięgli wałowi.

 

W okresie Wolnego Miasta (1920-1939) urząd naczelnika wałowego podporządkowano Senatowi, a od 1936 roku jego wybór zastąpiono nominacją. Naczelnikowi wałowemu podlegały wszystkie sprawy związane z ochroną przeciwpowodziową. Od 1889 r. podporządkowano mu również sprawy melioracji. Naczelnik posiadał także uprawnienia wykonawcze wobec nie należących do związków wałowych. Natomiast jednostki podporządkowane, na czele których stali przysięgli wałowi czuwały nad wykonywaniem obowiązków poszczególnych mieszkańców (lub całe wsie), którzy budowali i utrzymywali wały ochronne, pełnili dyżury alarmowe w strażnicach.
Na obszarze delty Wisły od czasów średniowiecza działało kilka związków wałowych: -pierwszy na lewobrzeżnym terenie Wisły od Tczewa do Gdańska (związek gdański 1407) -drugi na Wielkich Żuławach między Wisłą i Nogatem (związek elbląski);
 
 Jeden z herbów związkowych
-trzeci na prawnym brzegu Nogatu na tzw. Małych Żuławach (związek malborski);
-czwarty związek rozciągał się na tzw. nizinach kwidzyńskich i obejmował tereny od Kwidzyna do Torunia.
Okolice Pruszcza Gdańskiego


W 1857 r. w wyniku decyzji o regulacji Wisły utworzono wspólny zarząd w Gdańsku (Danziger Deichverband), który istniał niezależnie od dotychczasowych związków wałowych. W 1899 r. powołano Związek Wałowy Wisła – Nogat, który miał koordynować pracę powołanych w tymże roku Inspektoratów Wałowych w Gdańsku, Malborku i Elblągu.
W związku ze skutkami powodzi z 1888 roku w dniu 22 maja tego samego roku powołano do życia i działania również związek wałowy na terenie gminy Praust, a ściślej mówiąc w Rokitnicy – Rokitnicki Związek Wałowy (Müggenhahler Deichverband) w struktury, którego włączono też gminę Praust.
Zniszczony wiatrak, młyn wodny na Nogacie

Miał on za główne zadanie ochronę gruntów położonych po wschodniej części starej Raduni m.in. osiedle kolejowe i przy Gęsi.
Poprawianie koryta rzeki Gęsia, priorytet na zimę 2015/ 2016


W 1894 roku gmina nabyła kolejkę polową tzw. „Feldbahn” mającą za zadanie ułatwienie oczyszczania koryta rzeki, co wiązało się też z obniżeniem kosztów tych zabiegów. W tym samym roku dokonano reorganizacji Danziger Deichverband, który w swe struktury włączył również Rokitnicki Związek Wałowy.
Poprawianie koryta rzeki Gęsia, priorytet na zimę 2015/ 2016


Małe uzupełnienie:
Od XVII wieku we wsiach żuławskich ukształtował się wiejski samorząd lokalny, w skład którego wchodzili zarządcy wałowi /dygrafowie/ i przysięgli wałowi oraz kanałów, który zajmował się głównie sprawami utrzymania wałów.
Linki:
Pomorze przeżyło już 150 wielkich powodzi!
Gdańsk przez stulecia pod wodą
 

Gut Kochstedt, Klonowo, Komarowo

Piknik lotniczy połączony z uroczystymi obchodami święta 49 Bazy Lotniczej był niebywałą okazją do obejrzenia części lotniska pod kątem pozostałości po czasach minionych. Głównie interesowaliśmy się pozostałościami po Luftwaffe.

Rys historyczny:

Obiekt wojskowy Praust należał do grupy satelitarnych dla lotniska Langfurt (Wrzeszcz). Trudno określić dokładną datę powstania lotniska ale szukamy cały czas śladów historycznych jego powstania.  Według notki biograficznej
http://49blot.wp.mil.pl/pl/26.html
„Powstało w połowie lat 30. XX wieku. Główną jego funkcją miała być popularyzacja lotnictwa sportowego.” Jak do tej pory nie trafiliśmy na żadne dokumenty wskazujące na działanie tu lotniska sportowego tak jak działo się to w Piekle (Piekiełko, Przywidz-Mariensee) lub w Willenbergu k. Malborka.
http://praust.blog.pl/category/szkola-szybowcowa-piekielko/ 

Trafiliśmy na dokumenty z 1939 rozbudowy na tym obszarze próbnej radiostacji na Powstańców Warszawy (Werdestrasse) i przejmowaniu przez Kriegsmarine terenów pod zabudowę.


http://praust.blog.pl/category/rozne-zdobyte-dokumenty-praust/

Bardzo ważną datą dla intensywnej rozbudowy jest 7.7.1944 kiedy oficjalnym rozkazem powołano podobóz Praust (Aussenarbeitslager Praust bei Danzig, Lager Kochstedt )


http://praust.blog.pl/category/praust-2/


http://praust.blog.pl/category/potezne-lotnisko-praust/


http://praust.blog.pl/category/luftwaffe-na-terenie-lotniska-praust-i-zipplau-1944/


http://praust.blog.pl/category/czas-pogardy/

Obóz główny znajdował się na terenie obecnych ogródków działkowych
na ulicy Powstańców Warszawy a zasięgiem obejmował całe lotnisko wojskowe z siedzibą w pałacyku Kochstedt.

Pałacyk Kochstedt

Pracowało tu początkowo 300 więźniarek, później 800 a przed samym Marszem Śmierci w styczniu 1945 nawet 1100 osób.
Liczby te to tylko dane statystyczne bo przez obóz mogły przejść tysiące osób. Według wspomnień więźniarek z początkowej załogi do dnia likwidacji obozu przetrwało ok 200 osób a załoga była cały czas wymieniana.

Takiej nazwy Komarowa nie pamiętają nawet najstarsi mieszkańcy.
Mapa powiatu gdańskiego z 1954r. Wg nas około 50 procent budynków z mapy może być po Luftwaffe.

Nie wszystkie zdjęcia jakie pokażemy muszą być pozostałością po okresie wojennym ale stanowią ciekawostkę.

Płyta lotniska

Budowy lotniska podjęła się  firma KLammt z Królewca

Przedwojenna siedziba firmy:
Baufirma, Ausführung von Bauten jeder Art in Beton-,
Eisenbeton-, Hoch- und Tiefbau
Firma Klammt
Hermann KLAMMT
Adres Münzstraße 14 Königsberg

W budowie lotniska partycypowały organizacja Todt-a oraz
urzędy budowlane Luftwaffe – największe z nich działały w Praust i Königsberg.

Najprawdopodobniej: 
https://de.wikipedia.org/wiki/H._Klammt_AG
. Wyrównano teren, wprowadzono systemy melioracyjny. Wszystko kosztem setek więźniów podobozów w Praust. Znaleźliśmy również dokumenty o handlu ludźmi dla potrzeb rozbudowy lotniska !!!

Główna płyta lotniska Praust

Odpływy wody z głównej płyty lotniska

Specjalnie uformowany beton, płyty w kształcie łódki do odpływu wody. Płyta boczna

Płyta lotniska- pas przy pałacyku Kochstedt

 

 Kolejka i dworzec na jednostkę:

Znajdowała się przy wjeździe na Komarowo gdzie obecnie są garaże.

Ślad torów kolejowych był widoczny jeszcze niedawno.

Kalibracja z mapy aliantów oraz współczesnej mapy geoportal. Z tego rejonu do Pruszcza przebiegała również droga główna w kierunku ul. Pułaskiego

 

Pozostałości po torowisku. Wykropkowane zniszczone budynki, linia kolejowa na czarno zaznaczone istniejące w 1954 r budynki i jeszcze tory kolejki

Widok na tyły garaży od strony lotniska. To tutaj znajdowały się perony rozładunkowe i być może pracowali tu więźniowie obozu kolejowego

 Główna aleja drzew:

Aleja Drzew Kochstedt

Widok w stronę osiedla. Po prawej widoczny budynek gospdarczy

 

Widok w stronę jednostki

 Pałacyk i park Kocha:

Herb rodziny Julius-a Schlenther-a. Pierwszej rodziny z Kleinfof

W latach 1853-1855, kiedy to Julius Schlenther – właściciel gospodarstwa sołeckiego w Pruszczu Gdańskim
http://www.von-kries.de/cms/front_content.php?idcat=42

- wybudował pośrodku swojej posiadłości nowy dwór, któremu nadano nazwę
Mały Dwór (Kleinhof) – Kleinhof Praust (1857 – 1903)
W 1903 posiadłość nabył Hermann Koch, który zbudował tu pałac uzyskując zarazem urzędową zgodę na zmianę nazwy miejscowości na Kochstedt.

Trafiliśmy jeszcze na jedną do tej pory nie publikowaną nazwę !!
-Abbau von Praust (do 1857)
-Kleinhof – Kleinhof Praust (1857 – 1903)
-Kochstedt (1903 )
-Gut Kochstedt (1938)

Nazwa ta obowiązywała do 1945,

Szkic na podstawie szpiegowskiej mapy aliantów 1944r. Widoczny park z pałacykiem, budynki gospodarcze

 

Żołnierze polscy, służący w jednostce przy niemieckich barakach

 

Pałac Kochstedt

Oto historia powstania Kochstedt-u wg. Kroniki W.Hoffmanna:

Właściciel posiadłości soleckiej pan Julius Schlenther w 1853 roku sprzedał
swój dwór i ogród panu von Kries(z Wacmierza) do założenia handlu
ogrodniczego (teraz Rathke i syn) i zbudowal sobie nowy dwór w środku
swoich pól,koło i za koleją żelazną (Kleinhof,teraz Kochstedt)

Dom dopiero był gotowy w 1855 roku,do tego czasu rodzina Schlentherow
mieszkała w starym,później Palacu Wiedemanna(dzisiaj Markt nr.2).
W 1872 zbudował pan Schlenther przejście przez tory kolejowe kolo
Kleinhofu,wytwornie serów która dzierżawcy Ketzlerowi przez długi czas
kwitła, później pod upadla, bo ten dzierżawca później  świeże mleko odstawiał
w Gdańsku,tak jakby sery robił.(dzisiaj ten budynek, Kochstedt nr.5 jako
Insthaus).

Pan major Gustaw Schlenther, który ojcowską ziemię”Kleinhof” od
roku 1874 najpierw dzierżawiąc, od 1886 r. jako właściciel sprzedał początek
grudnia 1900 r. Landesbankowi. Pan Schlenther który szczycił się w otoczeniu
poważaniem i przez 10 lat był członkiem obwodowej komisji, także 6 lat
dzielnicowej komisji,po wielu złych zbiorach,a także gospodarczej
nieudolności, był przymuszony do sprzedaży.

Landesbank postawił jako administratora tej posiadłości pana Leweck, który
po pewnym czasie został zastąpiony przez pana Bernharda Pennera.
15 maja 1903 roku sprzedał Landesbank posiadłość Kleinhof panu Hermannowi
Kochowi z Eggersdorfu. Ten zbudował na tej posiadłości  nowy piękny palac i
otrzymał pozwolenie posiadana nazwy”Kochstedt”. Jego zamiarem było
stworzenie oddzielnej dzielnicy z posiadłością i od gminy pruszczańskiej
się odłączyć, jednak do tego nie doszło bo gmina zażądała od niego wysokiej
sumy pieniężnej.

Z przed kilku laty przez pana Kocha nowo wybudowany pałac 16 grudnia 1907
roku został przez ogień zniszczony, pożar powstał przypuszczalnie na
poddaszu położonej wędzarni i za późno odkryty.

Jak w końcu wiejskie sikawki przyjechały już była ta piękna budowla nie do
uratowania.
Taka jest historia do 1913 roku.

Mieszkańcy Kochstedt z największej listy mieszkańców Praust:


http://praust.blog.pl/category/lista-mieszkancow-praust/

Priewe;Otto;Eisenbahner;Gut Kochstedt 6
Schlicht;Ida;;Gut Kochstedt 6

Cieslikowski;August;Stellmacher;Gut Kochstedt 5
Howe;Otto;Maurer;Gut Kochstedt 5
Hufnagel;Bruno;Arbeiter;Gut Kochstedt 5
Hufnagel;Helene;Witwe;Gut Kochstedt 5
Kaleß;Friedrich;Invalide;Gut Kochstedt 5
Latzke;Adam;Zimmerer;Gut Kochstedt 5
Latzke;Gertrud;;Gut Kochstedt 5
Mania;Michael;Unternehmer;Gut Kochstedt 5
Mania;Gertrud;;Gut Kochstedt 4
Mania;Helene;;Gut Kochstedt 5
Ostrowski;Johann;Arbeiter;Gut Kochstedt 5
Nolte;August;Stellmacher;Gut Kochstedt 5
Schwichtenberg;Anton;Arbeiter;Gut Kochstedt 5
Schwichtenberg;Joseph;Arbeiter;Gut Kochstedt 5
Socha;Anton;Nachtwächter;Gut Kochstedt 5
Socha;Johann;Arbeiter;Gut Kochstedt 5
Socha;Elisabeth;Areiterin;Gut Kochstedt 5
Zamzau;Karl;Arbeiter;Gut Kochstedt 5
Zamzau;Paul;Arbeiter;Gut Kochstedt 5
Zamzau;Maria;Invalidin;Gut Kochstedt 5

Neubert;Johann;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Neubert;Otto;Arbeiter;Gut Kochstedt 3
Kloskowski;Felix;Chauffeur;Gut Kochstedt 3
Damaschke;Max;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Hiller;Gustav;Kutscher;Gut Kochstedt 4
Plicht;Johann;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Plicht;Paul;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Plicht;Theodor;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Pranschke;Adolf;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Pranschke;Gertrud;Arbeiterin;Gut Kochstedt 4
Richert;Franz;Oberschweizer;Gut Kochstedt 4
Rick;Jakob;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Schafrick;Bertold;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Schafrick;Bertold;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Schlagowski;Albert;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Schlagowski;Bernhard;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Schlagowski;Franz;Arbeiter;Gut Kochstedt 4
Seinwill;Karl;Unterschweizer;Gut Kochstedt 4

Domröse;Hermann;Invalide;Gut Kochstedt 3
Gillmeister;Karl;Schmied;Gut Kochstedt 3
Krajewski;Marzell;Gärtner;Gut Kochstedt 3
Krajewski;Gertrud;;Gut Kochstedt 3
Zube;Karl;Arbeiter;Gut Kochstedt 3
Zube;Karl;Arbeiter;Gut Kochstedt 3

Hennig;Theodor;Oberinspektor;Gut Kochstedt 2
Link;Karl;Hofmeister;Gut Kochstedt 2
Link;Luise;;Gut Kochstedt 2
Sturmhoefel;Karl-Heinz;Inspektor;Gut Kochstedt 2

Koch-Kochstedt;Bernd;Landwirt;Gut Kochstedt 1
Koch-Kochstedt;Olga;Gutsbesitzerin;Gut Kochstedt 1
Schwarzrock;Elisabeth;Hausdame;Gut Kochstedt 1
Wunsch;Anna;Stütze;Gut Kochstedt 1


http://gov.genealogy.net/item/show/KOCEDTJO94IG


http://www.westpreussen.de/cms/ct/ortsverzeichnis/details.php?ID=3371

Warto wspomnieć że w Pałacu znajduje się arcyciekawa Sala Tradycji. Kilka zdjęć znajdziecie na stronie:


http://49blot.wp.mil.pl/pl/38.html

Pałac Kochstedt

 

Pałac Kochstedt

Pałac Kochstedt

Pałac Kochstedt, przepięknie rzeźbione ozdoby schodów

Pałac Kochstedt, przepięknie rzeźbione ozdoby schodów

Pałac Kochstedt

Pałac Kochstedt

Pałac Kochstedt

Pałac Kochstedt- ciekawe rzeźbienia schodów, smoki, bazyliszki…

Metaloplastyka schodów

 

Aleja drzew w rejonie pałacyku

 Tajemnice pałacyku Kochstedt

Każda a na pewno tak wiekowa budowla skrywa swoje tajemnice. Jedna z nich nieoficjalnie podzielili się pasjonaci tego terenu. W latach 90-tych odwiedził te tereny syn właściciela majątku. Zapytany o pamiątki z Praust wspominał z łezką w oku że na opuszczenie domu miał…godzinę. Czy na terenie majątku są ukryte „skarby”domowe po byłych właścicielach? Być może. My wiemy gdzie może być ukryty dobytek Kochstedt. Problem w tym że żołnierze maja swoje procedury. Nie szperają wykrywaczami w terenie, nie ganiają po krzakach szukając betonu, być może po pracy ale nie na służbie.
My mamy dla Was otwartą propozycję- ekipa „Poszukiwaczy historii” czyli Archeolog (Olaf Popkiewicz) i poszukiwacz, dziennikarz (Radek Biczak) – dwóch naukowców-zapaleńców, chętnie odkryją tajemnice. Ekipa wyraziła chęć na przebadanie archeologiczne rejonu domniemanego schronu, ziemianki.  A na razie mała zajawka- skan lidarowy, wskazujący na ukryta piwnicę !!!

Piwnica Kochstedt- czy kryje w sobie majątek byłego właściciela?

 

Betonowe pozostałości:

Betonowe pozostałości.

Betonowe pozostałości.

Betonowe pozostałości- współczesne lampy na potężnych blokach

Betonowe pozostałości- rejon tzw. stolarni

Betonowe pozostałości- rejon tzw. stolarni

Betonowe pozostałości- rejon tzw. stolarni

Betonowe pozostałości- rejon tzw. stolarni

 

Betonowe pozostałości

Betonowe pozostałości, ciekawe silosy

Betonowe pozostałości- rejon tzw. stolarni

Betonowe pozostałości- rejon tzw. stolarni

 

Betonowe pozostałości- rejon budynku gospodarczego

 

System naprowadzania, anteny:

Z przelotu aliantów wynika ze Niemcy dysponowali w 1944r. systemem naprowadzania, na terenie Kochstedt znajdowały się:


http://praust.blog.pl/files/2015/12/Notka-lotnisko-Praust.jpg

Wspomagała ich AERADIO Stacja, która znajdowała się w Zipplau (Cieplewo)

AERADIO Stacja Zipplau (Cieplewo)


http://praust.blog.pl/category/ae-radiostacja-zipplau-aeradio-station-zipplau/

 

Więcej o lotnisku wojskowym z Zipplau( Cieplewo) znajdziecie:


http://praust.blog.pl/category/cieplewo-zipplau/

Stacja radarowa na terenie jednostki znajdowała się w kierunku rzeki Gęsia.

Nie udało nam się sprawdzić pozostałości w lesie ale jeden transformator w tym rejonie może wskazywać na więcej pamiątek.

Wireless station- miejsce gdzie znajdowała sie stacja radarowa w Praust niedaleko pałacu Kochstedt. Kalibracja z mapy szpiegowskiej aliantów na tle współczesnej mapy geoportal

Transformator w rejonie stacji radarowej Luftwaffe

Betonowe pozostałości w rejonie stacji radarowej Luftwaffe

Warto wspomnieć że  niedaleko Praust znajdują się również pozostałości po radarach Würzburg – niemiecki radar naziemny służący do kierowania ogniem artylerii przeciwlotniczej i światła reflektorów w czasie II wojny światowej.

Radar Würzburg
FuMG 65 „Würzburg-Riese”,
2. mittlere Flugmelde-Leit Kompanie,
Stellung „Makrele“

 

Goszyn- Goshin

Goszyn- Goshin

Hohenstein, Kohling- Pszczółki, Kolnik

Hohenstein, Kohling- Pszczółki, Kolnik

Hohenstein, Kohling- Pszczółki, Kolnik

Hohenstein, Kohling- Pszczółki, Kolnik

FuMG 65 „Würzburg-Riese”,

2. mittlere Flugmelde-Leit Kompanie,
Stellung „Makrele“

http://www.ww2.dk/ground/ln/ln262.html


http://www.ww2.dk/ground/ln/ln261.html

Luftnachrichten-Regiment 261 at Hohenstein !!! Pszczółki !!!
(Stellung „Makrele”)
2. mittlere Flugmelde-Leit Kompanie at Hohenstein,
near Danzig (Stellung „Makrele”)
(new); from 7.2.45 under Flugmelde-Abteilung Ostpreussen

Na terenie Polski znajdowało się ich ponad 100, a w całej Europie ponad 1500. Stacje te były wyposażone głównie w radary FuMG-65 (FuMO-214) Würzburg-Riese oraz Freya

Potężna lista radarów:

http://www.geschichtsspuren.de/index.php?typ=19&quad=1&sort=0&option=com_fmdb&task=1&Itemid=63

Opracowywany w firmie Telefunken od połowy lat trzydziestych. Pierwszy model, oznaczony Würzburg A, wszedł do służby w 1940; następne wersje: B, C i D były wprowadzane do 1941. Kolejne wersje miały udoskonalaną elektronikę, pozwalającą na zautomatyzowanie naprowadzania na cel. Wszystkie umieszczane były na przewoźnych przyczepach i miały składane anteny na czas transportu.
Trzymetrowej średnicy antena i nadajnik o mocy od 7 do 11 kW, pracujący na fali 54-53 cm (553-566 MHz), dawały maksymalny zasięg przeszukiwania ok. 40 km i śledzenia ok. 25 km. Radar miał częstotliwość wysyłania impulsów ok. 3750 (dokładność pomiaru odległości ok. 25 m). Radarów tych wyprodukowano ok. 4000 sztuk.
Dla większej dokładności pomiaru skonstruowano następnie większą wersję, nazwaną
FuMG 65 Würzburg-Riese („Wielki Würzburg”),
która posiadała antenę o średnicy 7,4 m i silniejszy nadajnik zapewniający zasięg do 70 km (układ elektroniczny pozostał bez zmian). Würzburg-Riese były montowane w stałych stacjach naziemnych, których zbudowano ok. 1500.
W lutym 1942 hitlerowska stacja radarowa w Bruneval stała się celem udanego ataku brytyjskich spadochroniarzy (Operacja Biting). W jej wyniku Anglicy zdobyli podstawowe komponenty elektroniczne radaru Würzburg-Riese, będącego na wyposażeniu stacji. Udana operacja przyniosła aliantom dodatkowe korzyści dzięki reakcji dowództwa Luftwaffe, które nakazało otoczenie podwójną linią zasieków wszystkich stacji radiolokacyjnych. Do tego momentu były one bowiem niezwykle trudne do wykrycia, teraz dzięki podwójnej otoczce „kresek” stały się doskonale widoczne na zdjęciach lotniczych. To, z założenia służące poprawie bezpieczeństwa działanie, w rzeczywistości umożliwiło zniszczenie większości z nich podczas przygotowań do lądowania w Normandii w 1944.
Dwa radary Würzburg stanowiły podstawowe wyposażenie wszystkich trzech kategorii (1, 2, 3) stacji radiolokacyjnych tworzących tzw. Linię Kammhubera. W ramach systemu zwalczania wrogich samolotów Himmelbett odpowiadały za określanie pozycji namierzanego bombowca (pierwszy radar) i przechwytującego go myśliwca nocnego (drugi radar). Radar ten pozostawał w użyciu do końca II wojny światowej.

http://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP3597

 

„Aleja Dorniera”:

Nazwana tak przez nas droga z pałacu Kochstedt do Praust- Werdestr., obozu Praust na obecnej ulicy Powstańców Warszawy.

 

„Aleja Dorniera”- stare mapy wskazują na drogę z drzewami, z pałacu Kochstedt do Praust. W 1944 r. Była już wycięta na potrzeby rozwijającego się lotniska.

„Aleja Dorniera”- jedno z pierwszych zdjęć z stare forum pruszcz, przedstawiające DO-17. Data najprawdopodobniej 39-43. Po skanowaniu fotografii w dużej rozdzielczości widoczny jest pałac Kochstedt.

„Aleja Dorniera”- widok współczesny na pałac Kochstedt

 

„Aleja Dorniera”- widok w kierunku na obóz Praust/ Pruszcz Gdański

„Aleja Dorniera”- z cyklu „Było- Jest”
http://praust.blog.pl/category/bylo-jest-praust-pruszcz-gdanski/

Aleja drzew na tle zdjęcia jakie przekazał
syn właściciela majątku panu M.Kochanowskiemu- zasłużonemu działaczowi, lotnikowi oraz autorowi książek o lotnictwie.

 

„Aleja Dorniera”- z cyklu „Było- Jest” zdjęcie alei drzew oraz zdjęcia jakie przekazał syn właściciela majątku panu M.Kochanowskiemu- zasłużonemu działaczowi, lotnikowi oraz autorowi książek o lotnictwie.

 

Bunkry:

Schron w okolicy budynku gospodarczego

Schron w okolicy budynku gospodarczego. Niestety nie wszyscy umieją przyjmować gościnę i skorzystać ze śmietnika. Polska wiocha…

 

Schron w okolicy budynku gospodarczego

 

Stare i wycięte drzewa:

Drzewa być może pamiętające stare czasy

 

Drzewa…

Drzewa…

Drzewa…

Aleja drzew przy pałacu Kochstedt, czy tutaj mieściły się baraki obozowe?

 

 Stolarnia:

Stolarnia przy pałacu Kochstedt

 

Stolarnia

Stolarnia

Stolarnia

Stolarnia

 

Budynek gospodarczy:

Budynek gospodarczy przy pałacu Kochstedt

Budynek gospodarczy

Budynek gospodarczy

 Widoki:

Jeszcze pod sam koniec wizyty na pokazach dwa arcyciekawe widoki rzadkie dla oczu cywila.

Widok na Roszkowo- przy okazji odnośnik na informacje o tej miejscowości oraz lotnisko w tamtej części:
http://praust.blog.pl/category/roszkowo-rostau/

Widok z bazy na Roszkowo

i  Pruszcz Gdański z 49 bazy lotniczej.

Widok z bazy na Pruszcz Gdański

Kończymy powoli wizytę na udostępnionych terenach. Podejrzewamy że pamiątek na terenie jednostki jest więcej. Liczymy na ponowna wizytę i przekazanie Wam ciekawostek z terenu. Pozdrowienia dla Stowarzyszenia- 49 Miłośników Lotnictwa w Pruszczu Gdańskim oraz całej ekipy 49 Bazy Lotniczej.