PRAUST, poszukiwania obozu i informacji o Luftwaffe

Polecany

Strona, na którą trafiłeś, powstała w wyniku poszukiwań informacji o poniemieckim hangarze, który znajdował się w Pruszczu Gdańskim. Zagłębiając się w tych poszukiwaniach, starając się dotrzeć do wszelkich możliwych źródeł, natrafiałem na różne ciekawe informacje dotyczące historii Pruszcza i regionu. Wszystkim, o czym udało mi się dowiedzieć i wszystkimi zebranymi materiałami postanowiłem się podzielić. Stąd pomysł na blog.
Znajdziesz tu głównie ciekawostki związane z lotniskiem i historią lotnictwa w Pruszczu Gdańskim i w innych, pobliskich miejscowościach. Interesowałem się również obozami zagłady, które znajdowały się na tych terenach. Tak naprawdę blog ciągle się rozwija, staram się, aby pojawiały się tu ciekawe opowieści dotyczące historii bliskiego mi regionu.
Dziękuję za odwiedzenie mojej strony. Mam nadzieję, że to, o czym przeczytałeś na tej stronie, było interesujące.
Jeżeli natomiast jesteś w posiadaniu starych zdjęć, pamiątek z Pruszcza i okolic lub możesz podzielić się jakimiś ciekawymi historiami, skontaktuj się ze mną. Utrwalmy historię i przekażmy ją dalej.
praust@poczta.fm
Jesteśmy także pod adresem: www.facebook.com/Ocalic.od.zapomnienia.Praust

PRAUST / Pruszcz Gdański

Notatka w fazie rozwojowej, dotycząca fragmentu z życia miasta, terroru wojennego oraz fragmentu po 1945 r.

„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.”
-Józef Klemens Piłsudski

Pruszcz Gdański cześć zachodnia

Praust -Pruszcz wschodni,centrum

Praust -Pruszcz wschodni,centrum

Pruszcz Gdański cześć Wschodnia

Pruszcz Gdański cześć Wschodnia

Pruszcz Gdański cześć Wschodnia

W lipcu 1944 r. na terenie lotniska wojskowego w Pruszczu Gdańskim naziści utworzyli podobóz KL Stutthof, w języku niemieckim zwany
Aussenarbeitslager Praust bei Danzig, Lager Kochstedt

Tereny lotniska (lotnisko było w Pruszczu Gdańskim oraz w Cieplewie )

Tereny lotniska Praust

Tereny lotniska Praust

Tereny obozowisk Praust i inne w okolicy

 Tereny obozowisk Praust i inne w okolicy


Tereny obozowisk Praust i inne w okolicy

PRAUST
1 Juszkowo/ Gischkau -miejscowość wypoczynkowa wyższych ranga oficerów
2 Cukrownia – Zuckerfabrik Praust(więźniowie z Potulic oraz żołnierze francuscy,angielscy)
3 Obóz do prac nad lotniskiem wojskowym Aussenarbeitslager. Praust bei Danzig Lager Kochstedt
4 Obóz kolejowy podawany jako Rusocin
(praktycznie końcówka Praust -rejon ulicy Sikorskiego , Cechowa(tory kolejowe ) Aussenarbeitslager Russoschin
5 Roszkowo /Rostau- folwarki Kocha ,obozy pracy przymusowej- powyżej kółka nr 5 znajdował się także obóz woyanover viertel, prace nad berlinką
6 Cieplewo – Zipplau -koncentracja wojsk Luftwaffe ,więźniowie wykorzystywani do prac

Istniały także obózy (!!) pracy przymusowej (1940)
RABLager Praust – przymusowy obóz pracy dla Żydów w Pruszczu Gdańskim od 39`/1940 r

Obóz Praust

Obóz Praust

Obóz Praust

1 Rejon obozu pracy Rusocin( Aussenarbeitslager Russoschin)
-naprawa torów kolejowych.
Posiłkując się szkicem obozowym ,prawdopodobne miejsce prowadzenia lini
wąskotorowej.Nie ma potwierdzenia w mapie z przelotu wojsk alianckich nad tym terenem.
Na pewno funkcjonowały tory i dworzec na wysokości obecnych garaży na terenie Komarowa

2 Wejście na teren obozu,ówczesna brama wojskowa

3 Pozostałości po bunkrze (spór o gazowanie w tym miejscu ludzi,nie potwierdzony przez muzeum Stutthof)
Obecnie poza terenem ale w obrębie miejsca pamięci.Urzad Miasta na 09.2015 chce zamurować ten budynek

4 Miejsca baraków dla ludzi ok 500-900 osób
ilość osób w barakach 100-200 .Na całym terenie około 30 !! budynków obozowych
Znajduje się tu także basen poobozowy ,po wojnie ppoż

5 Stary hangar lotniczy. Ilość 1 do znalezionych informacji – 2 takie jednostki
Średni hangar na terenie Cieplewa gdzie dostrzeżono 19 samolotów ME 110

6 Folwarki Kocha oraz teren pracy przymusowej

7 Pałacyk Kocha

Brama jednostki wojskowej na ulicy Powstańców Warszawy

Brama wjazdowa jednostki wojskowej

Brama wjazdowa jednostki wojskowej

Barak obozowy w Stuthoff

Barak obozowy Stuthoff

Barak obozowy Stuthoff

Szkic obozowy wykonany przez ocalała więźniarkę obozu

Szkic obozowy wykonany przez ocalała więźniarkę obozu

Szkic obozowy wykonany przez ocalała więźniarkę obozu

Aussenarbeitslager. Praust bei Danzig Lager Kochsted
Jego komendantem mianowano SS-Hauptscharfuhrera Otto Willego Bergera.

Otto Berger

Otto Berger

Na początku do podobozu w Pruszczu Gdańskim naziści skierowali około pół tysiąca węgierskich Żydówek.
Po kilkunastu dniach z tej grupy wymieniono około 40 kobiet. W dniu 6 sierpnia 1944 r.do podobozu dotarła kolejna grupa około 300 żydowskich więźniarek, pochodzących m. in. z Austrii, Czech, Niemiec i Słowacji.
Osadzone w obozie kobiety były zmuszane do robót budowlanych i porządkowych na terenie lotniska.

Niemiecki hangar lotniczy

Niemiecki hangar lotniczy

Niemiecki hangar lotniczy

Nadzór nad nimi sprawowali żołnierze z SS-Wachtbatalion i Wehrmachts-Ausbildungs-Batalion. Dzień rozpoczynał się pobudką o godz. 5.00 i zwołaniem na apel. Po śniadaniu złożonym z kromki chleba i kubka gorącej wody, więźniarki były prowadzone na miejsce pracy. Warunki wykonywania pracy były uzależnione od zmiany strażników. Wielu z nich wymagało wytężonej pracy, jednocześnie psychicznie dręcząc kobiety. Zdarzały się przypadki pozorowanych egzekucji, w czasie których kobiety ustawiano nad rowem rzekomo z zamiarem rozstrzelania i następnie pozwalano wrócić na stanowiska pracy. Podobnie jak w innych obozach, także w Pruszczu Gdańskim dużym problemem był brak odpowiedniej odzieży, chroniącej przed warunkami atmosferycznymi.

Od stycznia 1945 r. podobóz w Pruszczu Gdańskim stał się punktem tranzytowym dla setek więźniów, ewakuowanych z innych filii KL Stutthof. Na początku lutego do Pruszcza Gdańskiego dotarła grupa więźniów, prowadzonych od trzech tygodni z obozu w Jajkowie. W wyniku wycieńczenia, chorób i ciężkich warunków atmosferycznych, wielu zakwaterowanych w Pruszczu Gd. więźniów umierało.

Osadzona w Pruszczu Gdańskim Miriam Ejszyszok w relacji spisanej po wyzwoleniu zeznała: „Ludzie zaczęli padać jak muchy. Codziennie wywożono z obozu duże sanie załadowane trupami”. W tym samym czasie do podobozu trafiły więźniarki z Cieszyn. Po ich przybyciu do Pruszcza Gdańskiego, Niemcy po selekcji zamordowali nieustaloną liczbę kobiet.

Rankiem 23 marca 1945 r. strażnicy opuścili obóz. Kilkanaście godzin później podobóz został wyzwolony przez Armię Radziecką

Marsz Śmierci:
http://www.rodzinaoswiecimska.pl/vii-marsz-i-rejs-smierci-kl-stutthof/

Marsz Smierci

Marsz Smierci

Z historii kościoła :

Od dnia 1 września 1939 roku w Pruszczu niszczono wszystko, co polskie:
zdemolowano polską szkołę i ochronkę, aresztowano polskich kolejarzy i
działaczy polskich organizacji.
W niemieckiej szkole hitlerowcy urządzili
tymczasowe więzienie dla aresztowanych Polaków z Pruszcza i okolicznych wsi.
Wielu mieszkańców Pruszcza trafiło do obozów w Stuthofie, Sachsenhausen i do
Oświęcimia.
W październiku 1939 roku Niemcy rozpoczęli wysiedlenie rodzin polskich
z terenu byłego Wolnego Miasta Gdańska, ponieważ Gdańsk i okolice miały być
„czysto niemieckie”.
Los ten spotkał również Polaków mieszkających w Pruszczu,
zwłaszcza rodziny kolejarzy wcześniej aresztowanych.
Dnia 21 listopada 1939 roku przeprowadzono taką akcje w Pruszczu,
Trąbkach i Ełganowie.
Kościół katolicki dzielił losy ogółu Polaków, traktowanych w
szczególności przez niemiecki rasizm-jak i ogół Słowian, nie mówiąc już o
Żydach-jako rasie niższej.
Toteż mimo trudnych doświadczeń na całym obszarze
państwa już od września 1939 roku najcięższy był los Kościoła na ziemiach
włączonych jesienią tegoż roku do Rzeszy, zwłaszcza zaś na Pomorzu i tak
zwanym kraju Warty.
Celem konsekwentnie i z brutalną bezwzględnością realizowanym stała się zupełna germanizacja Kościoła.
Tu rozdzielono bardzo ściśle katolików na Kościół niemiecki i polski;
niemiecki, bynajmniej nie popierany przez władze, borykał się cały czas z brakiem kapłanów i świątyń;
polski zredukowano do tego stopnia, że w końcu na miejsce dawnych tysiąca
siedmiuset świątyń i kaplic czynnych było zaledwie około sześćdziesięciu, spośród
zaś około dwóch tysięcy czterystu kapłanów w roku 1939 funkcje duszpasterskie
w bardzo ograniczonych rozmiarach mogło spełniać w 1944 roku tylko około
sześćdziesięciu.

Ze wszystkich biskupów polskich w „Rzeszy” pozostał na miejscu, w
areszcie domowym, jedynie biskup Walenty Dymek w Poznaniu.
Trzech biskupów, wiekowy Antoni Julian Nowowiejski, ordynariusz płocki, jego sufragan Leon Wetmański i sufragan włocławski Michał Kozal zostali zamordowani w
obozach koncentracyjnych.
Sufragan chełmiński Konstanty Dominik zmarł w Gdańsku, wygnany ze swojej diecezji i stale inwigilowany przez gestapo

W Pruszczu w okresie II Wojny Światowej istniały podobozy, obozu
koncentracyjnego Stutthof. Latem 1944 roku hitlerowcy założyli dwa kobiece
podobozy żydowskie.

Pruszcz otrzymał prawa miejskie w czasie ostatniej wojny, kiedy 1
kwietnia 1942 roku przyłączono go do Gdańska na mocy dekretu A. Hitlera z dnia
8 października 1939 roku40.
Latem 1944 roku hitlerowcy założyli dwa podobozy:
Aussenarbeitslagre Kochstedt założony 7 lipca 1944, a zlikwidowany w lutym
1945 roku, łącznie pracowało tu 1500 Żydówek przy budowie lotniska.

Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust powstał 13 września 1944 roku, a
zlikwidowano go oficjalnie 12 lutego 1945 roku-więźniarki pracowały na kolei.


POMNIK POLEGŁYM W OBOZIE PRAUST

POMNIK POLEGŁYM W OBOZIE PRAUST

POMNIK POLEGŁYM W OBOZIE PRAUST

Pozostałości bunkra obozowego

Pozostałości bunkra obozowego

Pozostałości bunkra obozowego

Pozostałości bunkra obozowego

Dnia 23 marca 1945 roku 2 Armia Uderzeniowa II Frontu Białoruskiego
wyzwoliła Pruszcz. Niemcy wysadzili wszystkie mosty na Raduni i jej kanał oraz
obiekty przemysłowe z cukrownią na czele.
Na ulicy Zastawnej znajduje się
obelisk i cmentarz z 2367 grobami żołnierzy Armii Czerwonej poległych w
walkach o wyzwolenie terenów powiatu pruszczańskiego.

Filie obozu koncentracyjnego Stutthof w latach 1939-1945

Filia zaczęła funkcjonować już z dniem 7 lipca 1944 r..

Był to pierwszy obóz z więźniami żydowskimi powołany w rozkazie specjalnym komendanta obozu Stutthof cztery dni wcześniej (Sonderbefehl über die Einrichtung des Aussenarbeitslagers Praust). Wybrano do niego Żydówki węgierskie przybyłe do KL Stutthof z KL Auschwitz 29 czerwca 1944 r.
Na teren lotniska wojskowego (Flugplatz der Luftwaffe)

Najstarsze zdjęcie lotniska w Pruszczu.Podpisane jako polne lotnisko w Praust

polne lotnisko w Praust

polne lotnisko w Praust

znajdującego się przy drodze (Werdestrasse) do wsi Kochstedt w pobliżu Praust  skierowano 500 kobiet żydowskich. Do ich zadań należały prace budowlane i porządkowe. Stan obozu podwyższono 6 sierpnia 1944 r. o kolejne 300 osób przebywające wcześniej w Terezinie (Czechy) i obozie familijnym w Auschwitz.

 

Słup oświetleniowy

Słup oświetleniowy

,prawdopodobnie „pamiętający” tamte czasy :

Stanowisko komendanta obozu pełnił SS-Hauptsturmführer Otto Berger.
Oddział wartowniczy składał się z 7 esesmanów z SS-Wachbataillon oraz 7 z Wehrmachts-Ausbildung-Bataillon rekrutujących się z niezdolnych do służby frontowej żołnierzy Wehrmachtu (od 6 lipca 1944r. zostali włączeni do nowo utworzonego II SS-Wachbataillon KL Stutthof, a od 6 września 1944 r. po rozwiązaniu batalionu przeniesiono ich do kompanii wartowniczych 1-3).
Po powiększeniu stanu osobowego więźniów skierowano dodatkowo do załogi obozu 6 kolejnych esesmanów i kilka nadzorczyń SS.
Niektóre z nich przybyły z transportami więźniów z innych obozów koncentracyjnych, pozostałe rekrutowały się z naboru przeprowadzonego przez gdański urząd pracy.
Po specjalnym przeszkoleniu przeprowadzonym na terenie obozu Stutthof, zostały skierowane do służby wartowniczej na terenie obozu macierzystego i filii.
W jednym z nich zorganizowanym pod koniec października 1944 r. wzięło udział 60 kobiet, siedem z nich skierowano później do Aussenarbeitslager Praust.

Już po trzech tygodniach po utworzeniu filii, 25 lipca 1944 r., do obozu głównego odesłano 40 najsłabszych więźniarek.
W ich miejsce skierowano tego samego dnia do Pruszcza taką samą grupę.
Razem z nią przybyły do obozu dwie nadzorczynie SS,
Emilie Macha i Anni Schabert przeniesione z KL Kauen.

Więźniarki zakwaterowano na terenie lotniska w trzech drewnianych barakach
(Lager Kochstedt).

Prawdopodobnie odrestaurowane baraki obozowe jako budynki mieszkalne

odrestaurowane baraki obozowe

odrestaurowane baraki obozowe

Pobudka rozpoczynała się o 5 rano. Każdy dzień rozpoczynano apelem trwającym czasami 15, a nieraz nawet 60 minut. Po krótkim śniadaniu rozpoczynał się wymarsz do pracy w kierunku pagórkowatego terenu w pobliżu lotniska, który więźniarki miały za zadanie wyrównać. Prace nadzorowało kilka firm budowlanych (Kieferling, Metzger u. Co.).Stosunek esesmanów do więźniarek różnił się w zależności od przydzielonych im wartowników. Niektórzy esesmani pozostawiali im dużo swobody w ciągu dnia (tolerowali na przykład wyrywanie z pola rzepy, inni nie pozwalali nawet na najmniejszą chwilę odpoczynku, a jeszcze inni szukali okazji do szykanowania więźniów.

Ulubioną szykaną stosowaną wobec kobiet na terenie obozu było spędzanie je do rowu z wycelowanymi w ich stronę karabinami gotowymi do oddania strzałów.

Pozostałości po obozowym basenie ,po wojnie basen przeciwpożarowy :

Obozowy basen

Obozowy basen

Aprowizacją załogi i więźniów zajmowała się kuchnia zorganizowana przez kierownictwo filii przy pomocy odpowiedzialnego za stan wyżywienia podoficera ze sztabu komendantury KL Stutthof. Racje żywnościowe były głodowe, na śniadanie i kolacją wydawano im gorącą kawę o konsystencji wody, kawałek chleba rano i wieczorem, na obiad niskokaloryczną zupę. [...].

Cukrownia:

Cukrownia

Cukrownia

PRAUST
Ławnicki St., Cukrownia Pruszcz 1881-1997
W czasie wojny w cukrowni zatrudnieni byli brytyjscy jeńcy wojenni a także polskie kobiety z obozu w Potulicach.


https://pl.wikipedia.org/wiki/Niemiecki_ob%C3%B3z_przesiedle%C5%84czy_w_Potulicach

Dla ich zakwaterowania wybudowano na terenie zakładu baraki
1939-1945 okres wojny, w cukrowni zatrudnieni byli jeńcy brytyjscy i kobiety z obozu w Potulicach 1945 – zniszczenie w 45% fabryki, wysadzenie kominów, które zniszczyły kotłownie niskiego ciśnienia, uszkodzenie budynków.

Cukrownia w latach międzywojennych

Cukrownia w latach międzywojennych

Inne fakty historyczne:

Cofnijmy się jednak do początku lat 30tych XX wieku, kiedy to na tych terenach zaczęto odczuwać pewien niepokój ze strony niemieckiej.
Ludność polska była represjonowana, a polowania na komunistów przyniosły 5go sierpnia 1933 roku wielką obławę, w której aresztowano 16 osób.
W pierwszej połowie 1939 roku powstają na terenie Pruszcza fortyfikacje i przeszkody mające uniemożliwić wejściu Wojska Polskiego do Wolnego Miasta.
1 września 1939 dokonano wielu aresztowań członków organizacji polskich, wśród nich byli między innymi kolejarze. Sam dworzec przejęty został przez władze niemieckie 3go września.

Pomnik kolejarzy

Pomnik kolejarzy

Spośród mieszkańców Pruszcza aresztowanych zostało ponad 200 osób, z których zatrzymano 164 mężczyzn (wśród nich ksiądz) i 2 nauczycielki szkoły, gdzie wszyscy byli przetrzymywani. Na budynku dawnej szkoły, dziś prokuratury umieszczona jest tablica upamiętniająca te wydarzenia.

areszt śledczy w Pruszczu Gdańskim (dzisiejszy budynek Prokuratury przy ul. Wojska Polskiego), gdzie wszyscy przetrzymywani byli bici i poniżani.

Tablica pamiątkowa Prokuratura Pruszcz Gdański

Tablica pamiątkowa Prokuratura Pruszcz Gdański

Mieszkańcy narodowości polskiej zatrzymani przez nazistów

Mieszkańcy narodowości polskiej zatrzymani przez nazistów

Osoby, które znalazły się na zdjęciu najprawdopodobniej były torturowane. Jednym z elementów poniżania więźniów było wrzucanie ich do kanału Raduni. W tym samym jeszcze roku rodziny osób zatrzymanych zostały wysiedlone. Deportacje dotyczyły całego rejonu, przemianowanego na Okręg Rzeszy Gdańsk-Prusy. Majątki przejmowali Niemcy, a ludność, którą uznali, za niegroźną, bądź posiadającą przed 1918 rokiem obywatelstwo niemieckie miała być z czasem „zniemczona”. W 1941 roku Pruszcz został wcielony do Gdańska stając się jego dzielnicą. W tym samym jeszcze roku władze niemieckie nadały mu prawa miejskie.

W okresie wojny na terenie Pruszcza i okolic (m.in. w Rusocinie)
powstały trzy filie niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthoff.

Pomnik upamiętniający 300 kobiet – więźniarek obozu KL Stutthof

Pomnik upamiętniający 300 kobiet - więźniarek obozu KL Stutthof

Pomnik upamiętniający 300 kobiet – więźniarek obozu KL Stutthof

Sprowadzono tu do pracy głównie kobiety, pracowały przy budowie lotniska, w cukrowni oraz na kolei. W roku 1944, kiedy lotnisko zyskało na znaczeniu strategicznym, sprowadzono do obozu około 800 kobiet, wśród których przeważały Żydówki. Wykorzystano je do 23 marca 1945 roku, kiedy to hitlerowcy uciekli z Pruszcza do Gdańska. Baraki obozu przy lotnisku znajdowały się w miejscu dzisiejszej giełdy. Zaraz po wojnie zostały zburzone.

Rusocin – podobóz KL Stutthof
Tak naprawdę tereny Praust obecna ulica Sikorskiego oraz Cechowa
To był typowy obóz kolejowy.
# Temat obozu w Rusocinie,jesli taki istniał i wcale bym sie nie zdziwił , muszę jeszcze dokładnie zbadać

Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust

Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust

Obóz kolejowy Praust

Obóz kolejowy Praust

W dniu 13 września 1944 r. naziści utworzyli w Rusocinie podobóz obozu koncentracyjnego Stutthof – Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust.
Pierwszym komendantem obozu pobył SS-Untercharfuehrer Willy Engler, a od 23 października 1944 r. – SS-Oberscharfuehrer Konrad Doering.

Z KL Stutthof do Rusocina Niemcy skierowali grupę 300 żydowskich kobiet. Więźniarki były wykorzystywane do ciężkich robót przy budowie i naprawie torów kolejowych. Dzień w obozie rozpoczynał się o godz. 4 rano, następnie – po apelu – o godz. 6.30 więźniarki wychodziły na wyznaczony odcinek torów, gdzie pracowały do godz. 17.30

Obóz został zlikwidowany na początku lutego 1945 r. Przebywające w nim 289 więźniarek wyprowadzono pieszo do Lęborka. W czasie ewakuacji ponad połowa z nich zmarła w wyniku wycieńczenia i chorób lub została zabita przez niemieckich strażników. Kilka godzin po wyjściu z Lęborka w kierunku Pucka kolumna marszowa została odbita przez wojska radzieckie

Komarowo :

osiedle Pruszcza Gdańskiego, położone w południowo-wschodniej części miasta.

Osiedle powstało w latach 1853-1855, kiedy to Julius Schlenther – właściciel gospodarstwa sołeckiego w Pruszczu Gdańskim
- wybudował pośrodku swojej posiadłości nowy dwór, któremu nadano nazwę
Mały Dwór (Kleinhof) – Kleinhof Praust (1857 – 1903)
W 1903 posiadłość nabył Hermann Koch, który zbudował tu pałac (obecnie siedziba dowódcy jednostki wojskowej),

Pałacyk na terenie jednostki wojskowej :

Pałacyk Kocha

Pałacyk Kocha

uzyskując zarazem urzędową zgodę na zmianę nazwy miejscowości na Kochstedt.
-Kochstedt (1903 )
-Gut Kochstedt (1938)

Nazwa ta obowiązywała do 1945, kiedy to została przemianowana na Komarowo.

Żywiony przez dziedzica Kocha zamiar wyłączenia Komarowa z gminy Pruszcz i utworzenia odrębnej jednostki administracyjnej z powodu wysokich kosztów nie został jednak zrealizowany, tym bardziej, że nowy pałac już 15 grudnia 1907 padł ofiarą pożaru.
W latach II wojny światowej na terenie majątku powstało lotnisko wojskowe, użytkowane do dnia dzisiejszego (obecnie przez 49 Bazę Lotniczą).


Po wojnie

źródło:


http://www.zdsk.pl/historia/4-wysiedlenie-ludnosci-niemieckiej-z-gdanska-w-latach-1945-1947

Według nowych już zasad działała Wojewódzka Komisja Weryfikacyjna w Gdańsku powołana 18 marca 1946 roku.
W Gdańsku utworzono komisję do przeprowadzenia weryfikacji byłych obywateli Wolnego Miasta Gdańska pochodzenia polskiego.
Przewodniczył jej Kazimierz Banaś-Purwin, a jego zastępcą został Tadeusz Tylewski .
Komisja ta działała do 31 pażdziernika 1947 roku. Jednakże jeszcze w 1948 roku wnioski weryfikacyjne przyjmowało Prezydium MRN w Gdańsku. Wśród nich były także wnioski o weryfikację pośmiertną dla uzyskania praw spadkowych. Do 1948 roku w Gdańsku zweryfikowano 13 424 mieszkańców.

Stan bezpieczeństwa tej grupy ludności, nawet po uzyskaniu obywatelstwa był fatalny.
Działo się to często z poparciem władz lokalnych. Szczególne nasilenie działalności przestępczej tego typu wystąpiło w powiecie gdańskim.
Prowodyrem prześladowań ludności rodzimej był tam
komendant Powiatowej Komendy Milicji Obywatelskiej w Pruszczu Gdańskim porucznik Zakrzewski.

Kierował on do transportów wysiedleńczych całe rodziny autochtonów uznając ich za Niemców,mimo posiadanych zaświadczeń weryfikacyjnych.
Tolerował rugowanie ich z gospodarstw, eksmisję z mieszkań,przemoc fizyczną, aresztowania i kradzieże. Wszelkie interwencje u starosty powiatowego w Gdańsku nie odnosiły skutku.

Aby zapobiec tego typu sytuacjom w Gdańsku 1 października 1946 roku utworzono Miejski Komitet Opieki nad Zweryfikowanymi,
którego jednak działalność nie przynosiła spodziewanych efektów [39]. Było to między innymi powodem podejmowania przez
autochtonów dramatycznych decyzji wyjazdu do Niemiec i zwrotu już otrzymanych zaświadczeń weryfikacyjnych.
Odnotowano do 1947 roku 311 takich przypadków z Gdańska.

* * *
Wysiedlenie ludności niemieckiej z Gdańska, podobnie jak i z innych ziem Polski, niewątpliwie miało charakter czystki etnicznej, jednak niemieckich mieszkańców wypędziła z domu nie polska „zemsta”,ale wspólna decyzja państw sprzymierzonych. Cierpienia, jakie doświadczyli, spotkały wiele milionów ludzi w
czasie i po drugiej wojnie światowej.
Po raz pierwszy w życiu masy zwykłych przyzwoitych Niemców postawiono w sytuacji,jaką większość zwykłych przyzwoitych obywateli Środkowej i Wschodniej Europy przyzwyczaiła się uważać za normalną

Pierwszy Komendant Powiatowy Milicji Obywatelskiej w Pruszczu por. Zenon Zakrzewski nie cieszył się sympatią władz administracyjnych.
Starosta Gdański napisał kiedyś wprost, „że dopóki on pozostanie komendantem, dopóty w powiecie spokoju nie będzie”. Dopuszczał się on licznych nadużyć,
nie zwracał uwagi na narodowość wysiedlanych.
Stanowisko stracił dopiero, gdy po pijanemu zastrzelił innego milicjanta

Opracowanie własne na bazie ogólnodostępnych materiałów w internecie

Brama cmentarna przy kościele Zakonu Krzyżackiego Praust

Brama cmentarna przy kościele Zakonu Krzyżackiego- Praust.

Obecnie kościół parafialny Podwyższenia Krzyża Św. Według informacji ogólnych brama wzniesiona w 1648. Prezentujemy Wam rysunki techniczne wykonane w 1940 w książce o kościołach żuławskich.

Rysunek techniczny bramy z kościoła Praust:

Rysunek techniczny bramy z kościoła Pra
Na bramie widnieje napis z psalmu 39: Herr lehre doch mich das ein ende mit mihr haben mus undt mein leben ein ziel hatt und ich davon mus sihe meine tage sind einer hand breit bey dir und mein leben ist wie nichts fvr dir wie gar nichts sind alle menschen doch so sicher leben sela Psalm 39 (XXXIX 5-6)

Herr lehre doch mich das ein ende mit mihr haben mus undt mein leben ein ziel
hatt und ich davon mus sihe meine tage sind einer hand breit bey dir und mein leben ist wie nichts fvr dir wie gar nichts sind alle menschen doch so sicher leben sela

5 O Panie, mój kres pozwól mi poznać i jaka jest miara dni moich, bym wiedział, jak jestem znikomy.

6 4 Oto wymierzyłeś moje dni tylko na kilka piędzi, i życie moje jak nicość przed Tobą. Doprawdy, życie wszystkich ludzi jest marnością.

Herr, lehre doch mich,daß ein Ende mit mir haben muß, daß mein Leben ein Ziel hat und ich davon muß. Siehe, meine Tage sind einer Hand breit vor Dir, und mein Leben ist wie nichts vor Dir. Ach wie gar nichts sind alle Menschen, die doch so sicher leben.


https://pl.wikipedia.org/wiki/Psalm_39

Psalm w wykonaniu  chóru:



 

Brama cmentarna z Praust:

Mało znany widok bramy z „tyłu”:
Ciekawostki z widoku „przód”:
Ciekawostki z widoku „przód”:
Napisy na bramie cmentarnej:
Napisy na bramie cmentarnej:
Napisy na bramie cmentarnej:
Napisy na bramie cmentarnej:
Napisy na bramie cmentarnej:
Napisy na bramie cmentarnej:
Napisy na bramie cmentarnej:
Napisy na bramie cmentarnej:
Napisy na bramie cmentarnej:
Widok bramy od boku. Tam także znajdują się napisy:
Widok bramy od boku. Tam także znajdują się napisy:
Widok bramy od boku. Tam także znajdują się napisy:
Widok bramy od boku. Tam także znajdują się napisy:
W książce znajdziemy także szkic kościoła z Praust z ciekawą czcionką
Mamy też pismo starogotyckie Kurrentschrift
Mapa kościołów żuławskich do których wykonano zdjęcia oraz rysunki. Lista obejmowała ok. 100 budynków. Ciekawostka było odwzorowanie budynków na rysunku w skali porównawczej.
Ciekawostka to rysunek techniczny kopuły kościelnej. Dodaliśmy informacje związaną z jej renowacja w 1831 zawarta w kronikach Hoffmanna.
Kościół Zakonu Krzyżackiego – na podstawie Kroniki Pruszcza źródła historyczne
Kościół Zakonu Krzyżackiego
tłumaczył: Irek Nowak

W czasach panowania rycerzy Zakonu Krzyżackiego w Państwie Gdańskim który w 1310 roku przejęli, została wieś Pruszcz(Prust) przez Komtura Gdańskiego Ludeke von Essen nadana Jakubowi Schulze do nowo zasiedlenia niemieckimi chłopami i na niemieckich prawach. Rozchodziło się o potwierdzenie zapisu posiadania tej wsi.Jakub z zasiedlaniem na terenie 89 chełmińskich łanów już był gotowy. Zapis Zakonu mówi także ze wieś”Boga uwielbiać powinna,kościół i duchownego posiadać ma”i pastor wsi powinien jako zapłatę otrzymać 4 wolne lany i od każdego z 77 łanów czynszowych otrzymać powinien 1 morgę pszenicy i 1 morgę owsa. Zwrot biskupowi w wysokości polowy z dziesięciny zostanie nie tknięty.Kościół Pruszczański był prawdopodobnie w 1438 roku podczas napadu przez Huseitow na Państwo Gdańskie w jego murach spalony i uszkodzony.

Jakby wrogowie Oliwskiego Klasztoru w tym czasie tez nie zaoszczędzili. Także w zachodnio pruskich wojnach miejskich jest Pruszcz z swoim kościołem,a także kościół w Przywidzu musimy sobie przedstawić jak kościoły z murami obronnymi.Jego mury obronne we wsi i przy pruszczańskich śluzach były często punktem środka walk gdańskich oddziałów i żołdaków Zakonu.30 kwietnia 1460 roku wieś została zajęta i spalona.30 chłopów ubito. Prawdopodobnie dawniej kościół nie uszedł bez uszczerbku.

Szczególnych wzmianek brakuje. Także tych jak Pruszcz w roku 1479 został nawiedzony przez wielki pożar i żywot kościoła nie został zanotowany. Z pewnością wiemy,ze Pruszczański kościół w przypadającym wieku w wojnach z polskim królem Stefanem Batorym był stajnią dla koni polskich oddziałów i w odwrocie po gdańskiej porażce z nienawiści 6 wrzesnia 1577 roku z jego wnętrznościami i dachem spalony.

Pruszcz był w Biskupstwie Włocławskim ważniejszą Powiatowa Diecezja w gdańskich okolicach.Od 1454 roku miało miasto Gdańsk na podstawie Elbląskiego Porozumienia z Królem polskim prawnym następcą wypędzonych rycerzy Zakonu z terenów Gdańskiej Komturii patronat nad pruszczańskim kościołem. W roku 1488 został Dominus Nicolaus pastorem Pruszcza uznany. W 1508 połączył Biskup Wloclawski kosciol w Rokitnicy i Rozynach z diecezjalnym kościołem w Pruszczu.

W tym czasie pastorem byl Thomas z Gdanska. Nastepnie Alexander Stultetus ten jako pan Katedry Fromborskiej przez innych duchownych w zastępstwie byl. Jakie znaczenie miasto Gdańsk samo przywiązywało do kościoła jego największej wtedy jego wsi, przedstawiono tutaj,jako w czasie luteranskiej Reformacji miasto przechodzić zaczelo.  Pruszczanska Diecezja przez miastowych duchownych była przewidziana. I tak Rada Miasta przeniosła 31 sierpnia 1530 roku pastora z kościoła Świętego Jana w Gdańsku Urbana Ulriciego także do Diezezji w Pruszczu.

Ten po prostu nie odmówił reformacji, jednakże przyznał wspomniane Reformy pod podtrzymaniem zewnętrznych użyć kościoła katolickiego. Jeszcze w przeciągu czasu jego urzędowania lub po jego śmierci w 1544 roku jest większą liczba kościołów w mieście, a także Pruszczanski kościół stały sie protestanckie. W 1549 roku jako pierwszym ewangelicko-luteranskim duchownym w Pruszczu został Johannes Forchtenicht (dowody są) urodzony w Prusach” ożenił się z wdowa Hartnocha” z Pruszcza poszedł do kościoła Katarzynki w Gdansku i w nastepnym roku zmarł.

Jego następcą najpóźniej w 1560 roku Lur Heinz ktory w 1572 roku został odwołany. Po nim nastapil magister Heinrich Ringt który także w 1577 roku był w Urzędzie. Jak kosciol w wojnach przeciw Polsce został uszkodzony i jak Krol Polski miastu Gdansk wydal pozwolenie na ostatnia wieczerze (obraz) według Ausgburskiej Koncesji wywiesić w kosciolach miasta jako ostateczne prawo.

W registrze czynszowym z 1570 roku i notatek z wizytacji katolickich kościołów z 1583,1598 i 1749 roku jest krotko o tym powiedziane ze Pruszczańska murata ecclesia haeretica i profanta nie mogla być dalej wizytowana. Po zakończeniu wojny w roku 1578 Pruszczanski kościół z czasów Zakonu pochodzący, od podstaw murów znowu został odbudowany.

Gruntowne poprawki w murach kościoła zostały w 1677 roku wykonane. W następujących latach nastąpiło odnowienie drewnianej części wieży i ławek wewnątrz kościoła.

Cyferblaty zegara na wieży zostały w 1684 na nowo pomalowane. W latach 1678-80 zostały trzy nawy kościelne na nowo dobudowane.

Częściowo były te naprawy konieczne poprzez splandrowania w których wieś i kościół w szwedzkich wojnach w latach 1627 i 1659 został pozostawiona.

13 listopada 1627 roku napadli Szwedzi Gustawa Adolfa na Pruszcz splądrowali wieś i kościół, uwięzili pastora Martina Liliego ktory chcial zapobiec rabowaniu i po długim czasie za okupem zwolnili go.24 kwietnia 1656 roku w drugiej szwedzkiej wojnie szlo tej wsi i kościołowi tez nie inaczej.

Szwedzi po przywództwem generala Steinbocka brali wszystko co znaleźli. Pruszczańskiemu pastorowi Heinrichowi Koenigshavenowi zabrali sześć koni,cztery krowy i wszystkie swinie. Kury i gesi ubili,zabrali dwa wozy i dorożkę,wszystkie ubrania i w kocu temu samemu pastorowi z wyciagneta szabla tez ubrania które miał na sobie. Pastor otrzymal w 1659 roku od Rady Miasta 130 florenow odszkodowania.

Srebro kościelne zostało uratowane, dlatego ze ojciec kościoła w porę do miasta wywiózł. Cześć starego używanego srebra kościelnego w 1609 roku sprzedał w Gdańsku do przetopienia mistrzowi mennicy Philipowi Kruewerowi. Mniej więcej ok.1600 roku lub zaraz przy założeniu ewangelickiej Diecezji w Pruszczu,zostały także sąsiadujące i przygraniczne wsie Cieplewo i Roszkowo do Pruszczańskiego kościoła włączone. W 1602 roku chłopi obydwóch wsi i Pruszcza prosili Rade Miasta Gdańsk,żeby nie przyznawał pastora Tobiasa Ruehlinsa do pruszczańskiej parafii,ponieważ byl kalwinista z Malborka wypędzonym. W następnych latach zapłaciły te trzy miejscowości wzięte razem, nowo przyjętemu organiście Johannowi Barentimusowi. Pastor Lilie postawił 30 lipca z ojcem kościoła na kościelny porządek dla pruszczańskiej Parafii z włączonymi do niej wsiami,który miał ważność. 1 sierpnia 1637 roku doszło miedzy Cieplewem i Roszkowem i pruszczańskim pastorem Lilie do umowy, po której te dwie wsie zobowiązały sie ta sama dziesięcinę pruszczanskiemu pastorowi płacić.. Jak i chłopi z Pruszcza mianowicie z każdego lanu ziemi rocznie 1 morge dobrej pszenicy i jedna morge owsa. Ogrodnicy i rzemieślnicy 1 florena do 15 groszy zależnie od wysokości dochodów. Ta umowa obowiązywała po rzeczywistym włączeniu tych dwóch wsi do Pruszcza. W roku 1808 zostało w końcu uznane, ze miedzy tymi trzema przedstawicielami kościelnymi jednego z Cieplewa i Roszkowa”opatrzonego” zamówić trzeba. Tak samo w 1801 roku polowa wsi przez pożar spopielona została, kościół ocalał. Nowe czasy cierpienia przypadły na Pruszcz,gdy francuzi 9 marca 1807 roku zajęli kościół i tam stworzyli prochownie. Tak jak inne kościoły także Pruszcz w 1811 roku wszystkie złote i srebrne kościelne i ołtarzowe sprzęty musiały do miasta, z tym ze Gdanski Senat nie nadążał za nienasyconymi zadaniami francuzów i generala Rappa.Gruntowne poprawki i odnowy kościoła zostały w 1831 i w końcu 1936 wykonano. Wcześniej Pruszczanski Porzadek Kosciola z 1786 roku wynagrodzenia pastora i organisty, musza na nowo zostać uregulowane i takze cele o przeznaczeniu majątku kościelnego. Tam organista w swojej naturalnej dziesięcinie z trzech wsi dostawał do tej pory jedna „lane kościelna” za 50 florenow. W dzierżawę dostawał, zostało to teraz inaczej obmyślone. Organista dostał,jako odszkodowanie od 1736 roku wyplate 15 florenow. Od 1786 nawet 30 florenow z kasy koscielnej. Ok.1800 roku otrzymywał organista za granie na organach i inne koscielne czynnosci 225 florenow.W 1840 roku zaplacila kasa koscielna jemu jako wynagrodzenie,zgranie organow i za brakujacy lan koscielny,opalanie zachrysti itd.Wiemy ze te wynagrodzenie bylo okreslone w dokumencie z 1367.Wynagrodzenie pastora dawniej, opiewalo rocznie az do tysiaca florenow.Rzadko zostaly przy budowach koscielnych potrzebne pieniadze,poza biezacymi wplywami przez dotacje Gdanskiej Rady pokryte.Lepiej niz te stare srebro koscielne przez ryzyka wojen wczesnych stuleci,ksiegi koscielne przetrwaly.Wpisy zaczynaja sie rokiem 1628. Pruszczanski kościół stoi dzisiaj w zarysach murów i fundamentów jeszcze z czasów Zakonu i jest jedna z najpiękniejszych budowli zabytkowych na terenie Panstwa Gdanskiego. koniec cz.1 Objasnienie: 1 lan chelminski=30 morg=17,995 ha 1 morga chelm.=0,56 ha Rok oceny kościoła 1939. Czesc.2 Wejściowe pomieszczenie od zachodniej strony wieży przebudowane jest,ma trzy sklepienia, zachrystia od północnej strony ma dwa. Nawy kościoła podpierające mury są ogromnymi palami podpierające mury. Masywnie trochę oddzialowujaca wieża jest z daleka widzialna. Wewnatrz pięknego kościoła przytwierdzona do ściany jest ambona z 1578 roku-ponownej odbudowy,została w 1661 roku ponownie odnowiona. Figurowy ołtarz z czasów ok.1500 został uratowany i po odbudowie z powrotem wstawiony. Oltarz nosi pięknie zdobione zlotem rzeźbę drewniana i jego trzy czesci przedstawiają cierpienie Chrystusa. Skrzydła boczne,to samo z obrazami z czasów cierpienia syna Bozego, ozdobione,można zamykać lub skladac. Takze jeden z tych obrazow nosi liczbę roku 1578. Ta przed ołtarzem stojąca chrzestlnica z marmuru pochodzi z Salvatorskiego Kosciola w Gdansku-Petershagen, Przy rozbudowie gdańskich murow obronnych w roku 1656 przerwanych i w 1695 zaczętej w innym miejscu dzisiejszego miejsca”w pobliżu bramy”.w 1660 roku dostała się chrzcielnica do Pruszcza. Ambona nosi liczbę roku 1578.”Chrzest” został namalowany w 1623 roku. Wartościowe obrazy-prezent burmistrza Gdańskiej Wyszyny Christiana Schroedera z 1681 roku. Organy kościelne zbudował w 1728 roku gdański budowniczy organów Andreas Hildebrandt tez od niego pochodzą organy sąsiadującego kościoła z Swietego Wojciecha. Organy noszą herb dawniejszego burmistrza Gdanskiej Wyzyny Johanna Gottfrieda von Diesseldorffa.Stare organy z 1644 roku nie nadawaly sie do uzytku. Najstarszy dzwon został odlany przez gdańskiego ludwisarza Michaela Wittenwercka jeszcze w 16 wieku.Ten dzwon byl „potrzebny”. Ojcowie kościoła polecili ludwisarzowi Matisowi Uhl w Gdańsku przetopienie starego i odlanie na nowo dzwona w tej samej wielkości zostal odtworzony. Zapłacono za centnar 12 florenow i za liczbe roku. Nazwiska i herb ojców kościoła zostały na mocy porozumienia wytłoczone na randzie dzwonu. Kościół z jego tylnej strony która leży od strony Raduni został w 1936 roku gruntownie poprawiony,najbardziej chodziło o wieżę musiała zostać na nowo pokryta dachówką. ╬ Przed kościołem, ten który jeszcze dzisiaj grobami okrążony  jest, Przed dawnymi murami kościoła zachowała się piękna podwójna brama z lukiem i napisem wers.39 psalmu. „Panie ucz mnie, ze koniec ze mna musi byc i moje zycie ma cel i z tym musze zyc. Patrz,moje dni sa jak szerokosc Twojej dloni i moje zycie zycie jest niczym przed Toba. Niczym sa wszyscy ludzie,ci co pewnie zyja”.

Po dwóch stronach bramy wiszą końce łańcuchów, jako resztki dawnych pregieznikow kościelnych. Dalej rozciąga się nowy mur kościelny od 1905 roku,całość okrąża teren kościelny. Z prawej strony kościoła stoi dom organisty zbudowany w 1764 roku z szkolą kościelna i dom dzwonnika,na lewo dom służby kościelnej i kostnica. Zachrystia po północnej stronie została dobudowana. Od północnej i południowej znajdują się male okapy zadaszenia. Dom Bozy w 1930 roku otrzymał światło elektryczne i ogrzewanie. Piękny gotycki nakrapiany lukowy sufit jest dwuczęściowy, tylna cześć kościoła która obejmuje pomieszczenie ołtarzowe,posiada niższy sufit. Podłoga jest częściowo wyłożona potężnymi płytami grobowymi z 17 i 18 wieku,niektóre noszą herby. Ławki sa oznakowane wizerunkami dworów. Na lewo od ołtarza wisi Dziesięć Przykazań przedstawione w obrazach,widocznie stare i pełnowartościowe. Po lewej stronie środkowego okapu,środkowej kolumny wspornikowej są tablice pamiątkowe na wojnach poległych wiernych.Tylko male częściowo kolorowe okna (witraże) rozprowadzają cieple swatko w kościele,gdzie ściany obrazami także srebrno obramowanymi tablicami pamiątkowymi zmarłych chłopów ozdobione są.  Wieża kościelna posiada od 1933 roku nowy zegar,gdzie po każdej stronie widać potężny cyferblat. Otrzymała ona, także w latach 1927 w gdańskiej Stoczni wyprodukowany nowy dzwon z brązu o wadze 24 centnarow, jako zastępstwo tego starego z 1635 roku,który w 1715 został przetopiony i padl ofiara wojen. Nosil dpowiedni napis i nazywał sie; Laudate. Środkowy dzwon pochodzi z lat 1715,także jest przetopiony. Najmniejszy dzwon, bez liczby roku jest najstarszym.Plebania kościoła znajduje się po drugiej stronie przyległej ulicy. Napis na frontowej ścianie mówi ze od 1755 roku tam stoi. Kościół Zakonu Krzyżackiego.

 ╬ Jednym z najgorszych chwil jakie wydarzyły się przy  kościele to likwidacja cmentarza najstarszych i najzacniejszych mieszkańców Praust dla parkingu przykościelnego i nowego ładu w cmentarnym parku.
Był to między innymi Hugo Wiedemann. Najprawdopodobniej nie przeprowadzono ekshumacji. Jedyny!!! ocalały przez pasjonatów nagrobek to grób syna Kocha.
   To nie jedyny cmentarz, który zlikwidowano w sposób dewastatorski. Drugim był najstarszy cmentarz na ulicy Wita Stwosza Tam przynajmniej dokonano ekshumacji i mieszkańcom postawiono pomnik na nowym cmentarzu. Nagrobki z cmentarza przed dewastacja:

Cholera w Praust, cmentarz choleryczny w Pruszczu Gdańskim 1831-2017

Cholera w Praust

Cholera- czynnikiem chorobotwórczym jest bakteria (Vibrio cholerae), kształtem przypominająca przecinek. Choroba występuje zwykle w postaci epidemii, najczęściej w krajach o niskim standardzie sanitarnym, nękanych wojnami i klęskami żywiołowymi, zwykle w rejonach subtropikalnych. Zachorowania sporadyczne występują jednak na całym świecie, co związane jest z migracją ludności.

Więcej pod odnośnikiem:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Cholera

Epidemia ( Cholera azjatycka), która nawiedziła Prusy Wschodnie występowała na Półwyspie Indyjskim już w 1817 roku. Ważniejsze daty postępu choroby w Europie — to jej wybuch w Moskwie 16 września 1830 r. oraz wśród ludności cywilnej i wojsk rosyjskich w Brześciu nad Bugiem — 18 marca 1831 r. Powstanie listopadowe niewątpliwie przyczyniło się do szybkiego rozszerzenia się zarazy w Królestwie Polskim, zawleczonej tu przez wojska rosyjskie. Dnia 27 maja wybuchła epidemia w Gdańsku, która w ciągu czerwca bardzo się nasiliła rozszerzając się również na inne miejscowości.a skończyła 19 października tego samego roku

Więcej przeczytacie w jednym z ciekawszych artykułów w sieci :

EPIDEMIA CHOLERY AZJATYCKIEJ
W PRUSACH WSCHODNICH W LATACH 1831— 1832:


http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Komunikaty_Mazursko_Warminskie/Komunikaty_Mazursko_Warminskie-r1968-t-n4/Komunikaty_Mazursko_Warminskie-r1968-t-n4-s531-572/Komunikaty_Mazursko_Warminskie-r1968-t-n4-s531-572.pdf

 

Z kroniki Hoffmanna epidemia cholery dotarła do wsi Praust pod koniec maja 1831 roku

 

W kronice Das Prauster Lazareth – E. G. Hirschfeld

„Kronika Lazaretu Pruszczańskiego”, spisana przez E. G Hirschfelda

Według badań Pettenkofersa, znaczące wahania w poziomie wody gruntowej  należy postrzegać jako czynnik przyczyniający się do powstawania chorób.(…)

Te korzystne uwarunkowania dla Pruszcza potwierdziły się w obserwacjach podczas najróżniejszych epidemii. Przytaczamy tu przykładowo cholerę, która w  poszczególnych przypadkach epidemii w innych miejscowościach wiejskich powiatu pochłaniała jedną szóstą, do nawet jednej trzeciej ludności, podczas gdy najwyższa umieralność dla Pruszcza, przy 1800 mieszkańcach wynosiła nieco ponad 20 osób.


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1969289903295661

Pruszcz, 26 kwietnia 1872.

Epidemia cholery postrzegana jako kościotrup niosący zarazę i śmierć, wpływający statkami do portów:

 

W krótkim czasie choroba rozprzestrzeniła się po całym mieście i pochłonęła w pierwszym miesiącu na ogólną liczbę ponad 400 chorych 300 ofiar.
Dziennie objawy choroby miało 30 osób. Powołana Komisja Sanitarna zarządziła kwarantannę i utworzenie kordonów sanitarnych m.in. w okolicach Tczewa oraz dezynfekcję wszelkich przedmiotów.
Zaczęto tworzyć też dla zmarłych oddzielne cmentarze.

 

Prausterski cmentarz choleryczny na mapie messtischblatt:

 

Mimo tych wszystkich zabiegów zaraza przedostała się poza obszar Gdańska doświadczając w okresie od lipca do września najbardziej
pobliski Pruszcz ( w którym powstał wzmiankowany cmentarz choleryczny), Rusocin, Wojanowo, Cieplewo i Łęgowo.

 

Cmentarz oznakowany na mapach z lat ok 1954r :

 

Niewykluczone, iż pruszczański cmentarz choleryczny mógł wykorzystywany i w
późniejszym okresie, czyli przy kolejnych epidemiach cholery, jakie miały miejsce do końca XIX wieku i dotarły do wsi Praust.

W Evangelisches Zentralarchiv w Berlinie przechowywane są księgi kościelne,
w których odnotowano oddzielnie jako „Choleratote” przypadki śmiertelne epidemii cholery z rejonu Pruszcza w 1831 roku
źródło dokumentu:
http://www.rzygacz.webd.pl/index.php?aid=152

Ciekawostka pocztowa – koperty pochodzące z okresu epidemii cholery w 1831 roku
ostemplowane były specjalną pieczęcią o treści: KOENIG PREUSS SANITAET.STEMP z nakłuciami świadczące o tym, że przesyłka przeszła kontrolę sanitarną. Był to wynik zdania sobie sprawy z tego, iż przesyłki pocztowe są potencjalnym źródłem i nośnikiem zarazków choroby.

 

Stempel pochodzący z Tczewa (Dirschau)

http://www.danzig.org/en/wp-gallery/?cat_id=23

 

Drugą niewątpliwie ciekawostką jest fakt, że w czasie epidemii w 1831 roku wydawano nawet specjalistyczne pisma zatytułowane „Cholera Zeitung” redagowany przez lekarzy z Królewca i „Allgemeine Cholera-Zeitung”.


http://reader.digitale-sammlungen.de/de/fs1/object/display/bsb11034864_00013.html

 

Mimo tego, że panowała cholera to jednak musiała funkcjonować poczta.
Ale jak uniknąć przeniesienia zarazków? W ówczesnych czasach radzono sobie w ten sposób, że do środków prewencyjnych należała m. in. dezynfekcja korespondencji dymem.
Po dezynfekcji oznaczano list stemplem „SANSt.” (Sanitätsanstalt; Desinfektionsanstalt).
Stemplował zakład sanitarny, tym samym stempel SANSt nie jest stemplem pocztowym.
Jest to tzw. stempel współ pocztowy warunkujący dopuszczenie listu do obiegu.
Taka operacja dotyczyła też korespondencji wysyłanej za granicę.

 

Obecnie rejon dawnego cmentarza prezentuje się tak:

Widok współczesny na dawny cmentarz choleryczny

Okolice dawnego cmentarza cholerycznego:

Widok na wzgórze byłego cmentarza cholerycznego

Teren bagienny rzeki Radunia, kiedyś żyzne pola.

 

Rzeka Radunia przy starym trakcie w stronę dawnego cmentarza cholerycznego

 

W 2008 roku pan Jacek Świs, fotograf, pasjonat historii Pruszcza Gdańskiego a obecnie działacz Stowarzyszenia Traugutt.org odnalazł w publikacji  zdjęcie wykonane z cmentarza w kierunku na Juszkowo/ Gischkau. Fotografia bardzo ważna gdyż zachowało się niewiele  zdjęć dawnego kościoła!!!

Widać na nim zabudowy oraz pamiątkowy krzyż cmentarny. Zdjęcie poglądowo było zakolorowane do ustaleń pasjonackich pod współczesna mapę:

Zdjęcie z cmentarza cholerycznego z widokiem na wieżę kościoła w Gischkau

Współczesna mapa porównawcza miejsca cmentarza cholerycznego z widokiem na Juszkowo. Przygotował pan Jacek Świs

 

Zdjęcie Było/ Jest:

I na koniec powiększenie fragmentu fotografii:

 

————-

Ciekawostka:

Być może odnaleźliśmy ostatnie ślady cmentarza!!! 

Przy urwisku znajdują sie płyty a jedna jest nietypowa.

Czyżby to był słynny obelisk na którym postawiono krzyż upamiętniający pochowanych w Praust?

Płyty na skraju urwiska

 

Płyta z podstawą,,,czyżby dawnego krzyża z cmentarza cholerycznego?

 

A tak wygląda podstawa pod krzyż w kościele w Borętach:

Krzyż z podstawa z kościoła żuławskiego, ruin św. Katarzyny w Borętach

 

Niesamowita ilość dokumentów kościelnych z Prus.

Dzięki uprzejmości Centralnego Archiwum Ewangelickiego w Berlinie otrzymaliśmy oryginalne dokumenty tzw. Choleratote 1831 – księga zmarłych na cholerę i pochowanych w Praust na specjalnie utworzonym cmentarzu cholerycznym.


http://www.ezab.de/kirchenbuecher/kirchenbuch-suche.php

I znajdziemy tam miedzy innymi  dokumenty z Praust t nr  5671 dotyczący pochówku „Choleratote”


http://www.ezab.de/kirchenbuecher/kirchenbuch-suche.php?q=kibu/praust.html

I dziś po raz pierwszy możemy to opublikować!!

 

Ciekawe odnośniki:


http://www.europa-slask.us.edu.pl/ksiazki/Marek%20Pawel%20Czaplinski_Epidemie%20cholery%20w%20rejencji%20opolskiej.pdf

 http://www.danzig.org/en/wp-gallery/?cat_id=23


https://archive.org/stream/geschichtedercho00schu#page/n95/mode/2up

 


http://pbc.gda.pl/dlibra/docmetadata?id=19159&from=&dirids=1&ver_id=&lp=2&QI=

DODATEK….
A tak było w Gdyni:


http://malykack.miasto.gdynia.pl/?p=292

Kończyła się wiosna 1831 roku. Na terenie Królestwa Polskiego trwało jeszcze powstanie listopadowe. Do Pomorza nieuchronnie zbliżało się ze wschodu „morowe powietrze” – epidemia cholery, która wybuchła w dalekich Indiach kilka lat wcześniej.

Zaraza pojawiła się w Gdańsku 27 maja przywleczona przez załogę rosyjskiego statku. Dziennie zapadało na nią 30 osób. Natychmiast podjęto radykalne działania mające ograniczyć zasięg epidemii. Miasto i jego najbliższe okolice otoczono kordonem sanitarnym obsadzonym przez 20.000 żołnierzy. Obawa przed rozprzestrzenieniem zarazy za pośrednictwem listów spowodowała utworzenie przy głównych drogach wylotowych w Tczewie i w Małym Kacku pocztowych stacji sanitacyjnych dla odkażania wysyłanej z Gdańska korespondencji. Małokacka stacja mieściła się w pocztowym posterunku poczty wozowej (Fahrende Post) i poczty konnej (Reitende Post) zlokalizowanym przy trakcie gdańskim (obecna Aleja Zwycięstwa) w rejonie ulicy Kasztanowej.

Wysyłane listy i pisma były na miejscu perforowane specjalnymi, zmyślnymi urządzeniami a następnie w drewnianych komorach poddawane 10 minutowej fumigacji w oparach octu i dymu wytwarzanego ze spalania na rozżarzonym węglu drzewnym sproszkowanej mieszaniny siarki, saletry i otrąb. Wykonanie dezynfekcji potwierdzano ostemplowaniem przesyłki – w Małym Kacku czyniono to okrągłym (o średnicy 22,5 mm), czerwonym stemplem z poziomym napisem w trzech wierszach: REINIGUNG STEMPEL KATZ.

Stacja funkcjonowała do 28 sierpnia – została zlikwidowana równocześnie z usunięciem kordonu sanitarnego po zmniejszeniu liczby nowych zachorowań.

Nawroty cholery na Pomorze następowały cyklicznie przez kolejnych kilkadziesiąt lat siejąc przerażenie i dziesiątkując tutejszych mieszkańców. W późniejszych latach zaniechano jednak procedury odkażania listów – doświadczenie wykazało, że nie stanowiły żadnego zagrożenia.

Dziś nikt nie pamięta o tej strasznej XIX-wiecznej pladze i o małokackiej stacji pocztowej pracowicie fumigującej wysyłaną w świat korespondencję. Jedynym świadectwem tamtych lat są istniejące nadal w Wielkim Kacku i na Oksywiu przydrożne kapliczki pod wezwaniem św. Rocha – patrona strzegącego ludzi i bydło od zarazy oraz wielkokacki krzyż na tamtejszym dawnym cmentarzu cholerycznym. Inne tego typu cmentarze epidemiczne zakładane w pobliżu niektórych okolicznych wiosek – dzisiejszych dzielnic Gdyni – znikły bez śladu.

Janusz Postek

Fragmenty z Statut cukrowni Pruszcz 25 luty 1880, Statut der Zuckerfabrik Praust

Statut cukrowni Pruszcz 

Fragmenty z Statut der Zuckerfabrik Praust  

 logo

Datowana na 25 luty 1880.

 

 

 

 

 

 

 

Kilka historycznych informacji:<stare forum pruszcz>

25.2.1880 – utworzenie Spółki Akcyjnej „Cukrownia Pruszcz” wpisanej do rejestru spółek w Sądzie Gdański 31.3.1880 pod nr 366 4.10

 

 

Zbudowana w latach 1879-1880 z inicjatywy i staraniem dr. Hermanna Wiedemanna, lekarza z zawodu. Osiedlił on się w Pruszczu w 1847r, obejmując parcelę i praktykę lekarską po swoim wuju, dr.Hildenbrandt`cie. Jako lekarz, działacz gospodarczy i wielki społecznik w 1896r. obchodząc 50-lecie swej pracy zawodowej mianowano go honorowym obywatelem Pruszcza za wybitne zasługi dla tej miejscowości. Był wieloletnim dyrektorem cukrowni, a kierownikiem technicznym w tym okresie był Ernest Kaul.

 Dr.H.Wiedemann zmarł w 1901r. w szpitalu, też przez siebie wybudowanym, obecnie budynek ZOZ-u. Kłopoty z cukrownią, nie są przypadłością naszych czasów, gdyż po 25 latach jej rozwoju zaczęła podupadać.

W 1909r. założono Pruszczański Związek Ochrony dla Uzdrowienia Cukrowni. Przyczyn kryzysu mogło być wiele, śmierć oddanego jej dyrektora jak i konkurencja ościennych cukrowni. W owym okresie prężnie działała tczewska cukrownia, jak i cukrownia w Sobowidzu, której to zarząd złożył ofertę kupna pruszczańskiej cukrowni.

 Do sprzedaży jednak nie doszło i kryzys zażegnano. I tu mam białą plamę w historii, aż do okresu II wojny światowej.

 

W okresie tym na tym terenie było komando jenieckie, więzieni byli Anglicy pracujący w niej aż do ewakuacji około 20.01.1945r.

W marcu 1945r. cukrownia została zniszczona w 45% a jej okazałe dwa kominy wysadzono w powietrze.

Po wojnie 4.05.1945r. pierwszym dyrektorem został Włodzimierz Jarnuszkiewicz i przystąpiono do odbudowy cukrowni z ruin, a do wzniesienia komina ściągnięto górali z samiuśkiego Zakopanego.

Z dziejów cukrowni pruszczańskiej 

(Zusammenfassung na podst. St. Ławnicki, Cukrownia „Pruszcz 1881-1997, Pruszcz Gdański 1998)

25.2.1880 – utworzenie Spółki Akcyjnej „Cukrownia Pruszcz wpisanej do rejestru spółek w Sądzie Gdański 31.3.1880 pod nr 366
4.10.1881 – pierwsza kampania cukrownicza

 

1885-1904 – cukrownia przeżywa kłopoty ekonomiczne zażegnane w 1904 przez Hugo Boettgera nowego dyrektora technicznego – przebudowa i modernizacja fabryki

1914-1923 – kolejne problemy wojenne i powojenne
1920 -1925 – kolejna modernizacja i zyski; fabryka własnością H. Boettgera i kilku właścicieli ziemskich, co pozwoliło na wykupienie akcji cukrowni Nowy Staw; utworzenie spółki korporacyjnej „Danziger Zuckerhandel” GmbH (Sp. z o. o . Gdański Handel Cukrem)

 

 1928 - do spółki przystępuje cukrownia Sobowidz i Malbork oraz Stare Pole; utworzono spółkę Vereinigte Zuckerfabrik GmbH, która spowodowała ujednolicenie cen cukru dla całego Wolnego Miasta Gdańska

lata 30 - kryzys ekonomiczny i częściowe zawieszenie produkcji; utworzenie wytwórni sztucznego miodu, która przetrwała do 1945 r.

 

1937 - zmarł twórca rozwoju cukrowni Pruszcz i cukrownictwa gdańskiego  H. Boettger
Okres II wojny światowej - w cukrowni zatrudnieni byli jeńcy brytyjscy i kobiety z obozu w Potulicach
1945 – zniszczenie w 45% fabryki, wysadzenie kominów, które zniszczyły kotłownie niskiego ciśnienia, uszkodzenie budynków

28 lutego 1949 r -Zarządzenie Ministra Przemysłu i Handlu z dnia 28 lutego 1949 r. wydane w porozumieniu z Ministrem Skarbu i Prezesem Centralnego Urzędu Planowania o utworzeniu przedsiębiorstwa państwowego pod nazwą „Zjednoczone Cukrownie Gdańskie”.Niezmiernie interesujące informacje na temat cukrowni i jej wyposażenia technicznego. Chodzi tu mianowicie o posiadaną przez nią pompę parową wyprodukowaną przez firmę Weise & Monski, Special-Fabrik für Pumpen aller Art z Halle Merseburgerstrasse 149. Zuckerfabrik AG Praust wybudowała w 1881 roku firma C. Steim[m]ig & Co. http://www.albert-gieseler.de/dampf_de/firmen0/firmadet571.shtml

Stan obecny:


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=2017573258467325


https://www.facebook.com/CukrowniaPruszcz

Dwa baseny w Praust. Badeanstalt 1909 i Kameradschaftshaus 1938

Dwa baseny w Praust

 Chcielibyśmy zwrócić uwagę na pewną nieścisłość która pojawiła się w publikacjach o historii naszego miasta. Na temat funkcjonowania w Praust dwóch basenów zwraca uwagę Piotr Wójcik, tłumacz niemieckiego oraz pasjonat historii z grupy Praust 44/ Pruszcz 45.

Wpis z Kronik Hoffmanna o powstaniu kąpieliska, Chronik des Dorfes Praust Kreis Danziger Höhe : Sammlung der unter dem Titel „Aus vergangen Tagen” im „Anzeiger für Praust, Ohra und Umgegend” erschienen Aufsatze nach amtlichen Quellen / verfasst von W. Hoffman.:

 

Najczęściej o basenie mówi się o znajdującym się na terenie obecnego Domu Kultury <CKiS-u>

 

 

A tak naprawdę mieliśmy takie dwa obiekty !

W dotychczasowych publikacjach Jacka Ciarkowskiego „Przewodnik po Pruszczu Gdańskim” oraz „ Pierwszy był Pruszcz” możemy przeczytać informację iż powstały tam obiekt został udostępniony w 1909 roku. Podobne informacje czytamy książce ” Historia Pruszcza Gdańskiego do 1989 roku” pod red. Błażeja Śliwińskiego. I tu chyba wymieszano dwa wątki!!!

 

Po kilkukrotnej analizie dokumentów stwierdzamy iż nie jest możliwe by basen przy obecnym CKiS –ie zbudowany i oddany został do użytku w 1909 roku. Wprawdzie Hoffmann w swojej kronice przywołuje taką datę, jednak wg. nas chodzi tu zupełnie o inne miejsce..

 

Było to  otwarcie kąpieliska w 1909 roku wraz z basenem ( Badeanstalt ), które znajdowało się przy obecnej restauracji u Jakuba. Mieściła się tam szkoła z salą gimnastyczną położona przy samym kanale Raduni. 

 

 

Fakt ten można potwierdzić czytając opis” Spaziergang durch Praust” na stronie internetowej Axela Katinsa,

gdzie młody Günther Lang oprowadza nas po Praust i opisuje szkołę ( Würfelstr. 36), salę gimnastyczną ( Turnhalle ) i właśnie wspomniane kąpielisko

 ( Badeanstalt ), które zresztą istniało jeszcze po wojnie. Prawdopodobnie zostało zlikwidowane w latach 40-tych lub na początku 50-tych.
” Dalej idzie się obok domu rodziny Gust.Helmuta nie widzę ale na prawo w szkole małżeństwo dozorcy Hannemann myje okna. Witam się i idę do sali gimnastycznej.
Patrzę na kąpielisko(łaźnie) ale tam nic się nie dzieje. Moja droga prowadzi dalej przez dziedziniec szkolny do młyna Weigle. Na dziedzińcu młyna panuje żwawy ruch.
Za młynem pojawia się wzgórze Plapperberg. Po drugiej stronie kościół. Pastor Walter wchodzi właśnie do kościoła. Teraz dochodzę do Gischkauer Straße.”

 

Czy na tym zdjęciu widać fragment plaży?

I widok w latach 2005

Z basenem przy starej szkole wiąże się historia Polaków zatrzymanych przez Niemców w 1939 roku.
Prezentowaliśmy już mniej znane zdjęcie z upokorzenia i zatrzymania rodaków, którym Niemcy nakazali uklęknąć do zdjęć.

 

patrioci.jpg (1041×575)

 

Co ma z tym wspólnego wspomniany basen?
Otóż z książek napisanych przez panią Józefę Krośnicką oraz przez pana Grzegorza Boguna dowiadujemy się że ten basen miał być polskim morzem dla torturowanych.

 

Z posiadanych przez nas zdjęć lotniczych ówczesnej cukrowni i okolic wykonanych w 1929 roku widać w tym miejscu zarośnięte łąki i nieużytki, więc nie ma możliwości by był tam widoczny na górnym zdjęciu basen z boiskiem, fontanną :


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1970068893217762

i całą infrastrukturą.

 

 

 Dużo informacji daje nam także zdjęcie otrzymane od historyka Jana Daniluka na którym widać dokładnie jak wyglądał plac przed budynkiem  obecnego CKiS-u:

Możemy domyślać się, że zdjęcie pochodzi z lat 1938-44, więc można przyjąć iż cały teren wraz z basenem powstał najwcześniej w połowie lat 30-tych.

Dodatkowo brak zabudowy Domu Kultury na mapach z tamtego okresu mimo że ich aktualizacje są datowane nawet na 1944 rok( wg. nas błędnie) Na mapie widoczne jezioro trzcinowe Rohrsee:


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1971010003123651

 

W 1938 roku otwarto przedszkole na obecnej ulicy Kochanowskiego i było to jedno z najnowocześniejszych i największych placówek na Pomorzu.

przedszkole-1938.jpg (1080×406)

Najprawdopodobniej w tym samym czasie otwarto obecny Dom Kultury wraz z infrastrukturą sportową. Dom Kultury był  wtedy tzw Kameradschaftshaus (dom koleżeński III Rzeszy,  siedziba NSDAP,  od lat 30-tych był miejscem spotkań członków)

Zdjęcia basenu najprawdopodobniej pochodzi z otwarcia tych placówek. To drugie i nieznane do tej pory zdjęcie basenu, które ostatnio podesłał nam pan Jan Daniluk. 
http://www.jandaniluk.pl/pl/

 

 Pozostałości po basenie na terenie Domu Kultury


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1972381379653180

 

 

 

 

 Widok porównawczy z podstrony Było/ Jest: 


http://praust.blog.pl/category/bylo-jest-praust-pruszcz-gdanski/

 

Ciekawostka, temat pruszczańskich powodzi:


http://praust.blog.pl/category/prausterskie-powodzie/

Zalane tereny przy Domu Kultury:

 

 

Na koniec kilka odnośników współczesnych na temat budowy basenu z budżetu obywatelskiego:

 

Akta urzędu okręgowego w Praust, lista szczepień.

Akta Praust. Urząd okręgowy w Praust, lista szczepień.  

Zanim przejdziemy do książki i dokumentu szczepień w Praust troszkę historii związanej ze szpitalem  (Wiedemanns Krankenhaus) założonym przez Dr Hermanna Theodora Wiedemanna. i otwartego w dniu 1 lutego 1894. Wspomniana rodzina nie tylko leczyła ale udzielała się społecznie wg. najnowszych standardów rozwoju małych miasteczek.  Zelektryfikowano Praust, zbudowano cukrownie i wspomniany szpital.

Temat rodziny Wiedemann 


https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1956912914533360

Powodem do otwarcia kliniki i być może oprócz nowoczesnego podejścia do zarządzania miastem była epidemia cholery jaka nawiedziła także Praust. W kronikach Wilhelma Hoffmanna czytamy „Pod koniec maja 1831 roku przyszła cholera do Praust na przełomie lipca-sierpnia. 38 osób zmarło[...] Powstał specjalny Cmentarz Choleryczny i pochowano tam 80 osób z protestanckiej Praust, Zipplau i Wojanów, które znalazły ostateczne miejsce spoczynku ”

Epidemia cholery: 
https://www.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1960027820888536


http://historia.trojmiasto.pl/Okragla-rocznica-zarazy-ktora-nie-ominela-Pomorza-n44696.html

Historia szczepionek: https://pl.wikipedia.org/wiki/Szczepionka#Historia_szczepie.C5.84

Dr Hermann Theodor Wiedemann

 

 Szpital< lazaret > w Pruszczu.

Dokumentacja jego założenia i ukończenia
od E. G. Hirschfelda-Czerniaua sekretarza zarządu szpitala

Wstęp
Celem wspomnianego dokumentacyjnego przedstawienia powstania pruszczańskiego lazaretu jest oddanie tym małym znakiem naszej trwałej wdzięczności Wielce Szanownemu Panu Przewodniczącemu doktorowi Wiedemannowi seniorowi za jego energiczną inicjatywę, bezinteresowną działalność i znakomitą energię połączoną z rzadką znajomością interesów przy osiąganiu wyznaczonych celów. Wszystkim zaś, którzy z wdzięcznym oddaniem przez radę i czyn nasze przedsięwzięcie popierali wręczamy to małe pismo jako wspomnieniowy dziennik z życzeniem i prośbą o ich cenioną przychylność naszemu instytutowi również na przyszłość, aby cel instytutu dobroczynności mógł się rozwijać w pełnej rozciągłości.
Wydawca

 

———————————————————–
3
List królewieckiego profesora Wagnera z wojennej areny z jesieni 1870 roku, w którym ten przy uznaniu za miłosierne uczynki i posunięcia ewakuację lazaretów wojskowych z lekko rannymi i rekonwalescentami podkreślił jako pilną konieczność, był powodem, że odbiorca listu dr Wiedemann z Pruszcza wraz z panami H. Boltem, Franzem Drewke i lejtnantem H. Neumannem, wszyscy z Pruszcza, w komitet się zebrali i przystąpili do zbiórek pieniężnych.
Kiedy więc w wydanym przez nadprezydenta Prowincji Prusy wezwaniu do mieszkańców prowincji o współudział w opiece nad chorymi i rannymi żołnierzami poprzez zakładanie rezerwowych lazaretów, był we wcześniejszym gdańskim powiecie wiejskim już uruchomiony wyżej wspomniany komitet, tak docierający do patriotycznych datków, że przez to sześć miesięcy w jednym w Pruszczu utworzonym lazarecie rezerwowym codziennie przeciętnie 30 do 35 chorych żołnierzy i rekowalescentów wyżywić można było. Przy zbiórce tych datków szczególnie zasłużyli się Pan Wilhelm Penner właściciel browaru w Świętym Wojciechu i Pan dr Wiedemann z obydwoma synami.
Ten jako lekarz naczelny lazaretu poprzez swą zdecydowaną postawę przeciw radzie wojennej z Berlina spowodował , to że królewska intendentura wypłaciła komitetowi na wyżywienie pieniądze w wysokości 75 fenigów na osobę i dzień, które potraktowano jako podarunek. Przez to w wielu przypadkach, zwłaszcza tam, gdzie dłuższy pobyt w lazarecie był potrzebny, wielkim dobrodziejstwem dla zwalnianych wyleczonych było wypłacanie im pieniędzy stanowiących podstawę ich materialnego rozwoju, o czym świadczą dziękczynne słowa w różnorodnych listach. Przy ewakuacji rezerwowego lazaretu pozostały w następstwie oszczędnego i skrupulatnego administrowania nadwyżki pieniędzy w wysokości 4544 marek i 22 fenigi.
————————————————————

4
Pieniądze te na mocy uchwały zwołanego do Pruszcza przez gazetę powiatową z dnia 25 maja 1871 roku zebrania wszystkich tych, którzy swymi składkami pieniężnymi brali swój udział przekazano komitetowi z poleceniem zarządzania nimi i ich pomnażania, a mianowicie w tym celu, aby kiedyś w Pruszczu na zachodzie okolicy wybudować prywatny lazaret.
Przez zebranie dr Wiedemann, który się z bezinteresownym poświęceniem oddał czynności założenia i administrowania rozwiązanym rezerwowym lazaretem, a więc też temu, aby pozostała nadwyżka przede wszystkim zarabiała, został wybrany na przewodniczącego komitetu, a na jego wniosek absolutną większością w tajnym głosowaniu wybrano po 3 osoby z różnych klas społecznych, a mianowicie panów: J. F. Doerksen – Cedry Wlk, Gustawa Schwartza -Łęgowo, A. Schultza – Trutnowy, Carla Drawe – Zaskoczyn, H. Neumanna – Pruszcz i E. Hirschfelda – Czerniaua.
W dniu 9 czerwca 1871 roku ukonstytuował się komitet pod nazwą „Zarząd Pruszczańskiego Funduszu Budowy Lazaretu” z drem Wiedemannem jako przewodniczącym, Schultzem jako jego zastępcą, Hirschfeldem jako sekretarzem zarządu, Drawe jako jego zastępcą, Neumannem jako skarbnikiem i Doerksenem i Schwarzem jako ławnikami. Zaakceptowano też projekt statut, który służył najpierw jako regulamin obrad. Stały fundusz oprocentowano w celu jego pomnażania, najpierw w terminie do następnej zimy z widokiem na przyszłość.
Później zaś sławny niewidomy recytator aktor Richard Tuerschmann z Gdańska zainaugurował u nas swoją nową karierę z trzema recytacjami, a mianowicie „Brunhildą” Hebbla, „Hamletem” Szekspira i „Faustem” Goethego, i było całkowite opanowanie przedmiotu, z klasycznym oddaniem i głębokim ujęciem materiału. Niemniej godne podziwu, było rozróżnienie ról przez rozmaite oddanie głosów, przy tym tylko nieznacznie pospolitych. Czysty dochód wyniósł 187 marek i 70 fenigów.
5
Potem w dniu 13 kwietnia 1872 roku nastąpił wykład marynarza Pana Maksa Schmidta na temat odbytych na zachodzie wypraw okrętowych na biegun północny, który przyniósł czystego dochodu 135 marek 46 fenigów.
Przez przyrost czynszów i dochodów z kar pieniężnych, wraz z powyższymi dochodami podwyższył się nasz fundusz w dniu 1 lipca 1872 roku na sumę 5700 czerwonych marek. Gdy ten z wolna wzrost niezgodny z naszymi intencjami był został postawiony wniosek u wysokiej władzy zorganizowania domowej kolekty do pomnażania funduszu. Dokładna motywacja konieczności utworzenia szpitala w Pruszczu zredagowana przez naszego przewodniczącego, którego wniosek dołączony i póżniej w gazecie powiatowej nr 35 na 1872 rok opublikowany jako ekstra dodatek brzmi:
„Jeśli budowa szpitali dla miast jest już dłuższą uznaną potrzebą, tak więc uwydatnia się konieczność takiego urządzenia dla równiny w jeszcze znaczniej wysokim stopniu, co my krótko zakładając chcielibyśmy spróbować”.
W wielu przypadkach występuje w przypadku niezamożnych chorych zwłaszcza przy niebezpiecznych chorobach brak możliwości dojazdu i sprowadzenia daleko mieszkającego lekarza, co my w przypadku epidemii cholery za często musieliśmy doświadczać, podczas gdy jednorazowy transport do przewiezienia danych chorych do zakładu leczniczego dużo lżejszy do uzyskania byłby. Ale również w przypadkach, w których powiedzie się pomoc lekarską sprowadzić u biednych mieszkańców wsi mimo to właściwie mówiąc o prawdziwej lekarskiej opiece nie ma mowy. Albowiem zazwyczaj lekarza z powodu związanych z tym trudności sprowadza się wtedy, gdy choroba jest tak zaawansowana, że na pomoc jest już za późno. Ale również pomijając to tylko raz taka sytuacja się wyjaśniła: lekarz zjawił się w mieszkaniu biednego mieszkańca wsi, izba była mała, przeludniona, bez prawie światła dziennego, w zimie w niej zimno, całkiem bez wentylacji, ponieważ półnagi mieszkaniec marne ciepło nie chciałby zastąpić zimnym powietrzem; powietrze jest okropnie ciężkie, przepełnione wszystkimi możliwymi odorami, przy czym zły gaz naftowy jeszcze w ogóle się nie liczy.
———————————————————–

6
Zazwyczaj w sali gotowano w żelaznym piecu skromne pożywienie,przy czym para unosiła się w całym pomieszczeniu,tworząc wilgoć do tego stopnia ze ściany zima były oblodzone. W tych pomieszczeniach na kładzionej na ziemi słomie lub w drewnianych przepierzeniach leza jeden albo i wiecej chorych, do ktorych lekarz ma utrudnione dojscie. Jak w tych warunkach jest mozliwe dokladne zbadanie chorych ?.W tym wypadku stawianie prawidlowej diagnozy choroby jest utrudnione jak i obserwacja pacjentow- n.p.badania zoladka,badanie temperatury i inne. Lekarz jest w stanie-tylko najprostrze czynnosci wykonac,natomiast te czesto wazne jak kąpiele,oklady itp-nie stosuje sie.Ale i te najprostrze zalecenia czesto sie zaniedbuje. Dalsza opieka lub zabiegi czesto przez niedokladne ustne przekazywanie polecen oraz braku dokumentacji najczesciej nieprawidlowo lub fałszywie przeprowadzono. Najwięcej błędów robiono przy koniecznie zalecanej diecie,przez to wszystko zdarzają się poważne błędy w diagnozie i leczeniu. Czy mozna sie temu dziwic ze na wsiach umiera tyle chorych lub ze sa oni nosicielami chorob-ktore sie rozpowszechniaja.Zwracamy uwage na niewyleczone zapalenia pluc i powstajaca z tego gruzlice.Jest tez duzo chorob,ktore wymagaja interwencji chirurga,np zlamania konczyn tez powoduja problemy gdyz brak pomieszczę,-troche słomy na podłodze lub pryczach nie wystarczaja do ich wyleczenia.

7
Nie chcemy tutaj wszystkich problemów poruszać. Te krótkie wywody starcza żeby umotywować potrzebę szpitala,szczególnie dla okolicznych wsi. Trzeba wziąć pod uwagę ze koszta budowy szpitala są w efekcie niższe jak opieka chorych poza szpitalem,które sumują się przez dojazd lekarza,aptekarza,opieke,i.t.d.Z tego powodu zmuszeni jesteśmy większość naszych chorych przewieść do szpitali w Gdańsku .Nie jesteśmy przekonani czy jest to korzystne dla chorego. Badania wykazują ze większość chorób epidemiologicznych powstaje w wyniku zatrucia krwi,przez wdychanie zarazków, plesni i.t.p.,do tego dochodza substancie pochodzenia roslinnego lub zwierzecego. Wlasnie w zageszczeniu miast istnieje szybsza możliwość zarażenia się chorobami. Gdansk -jeżeli chodzi o statystyki medyczne osiągnął wysoki poziom w zachorowalnosci i umieralności-prawie w wymiarach epidemiologicznych. Miasto położone jest na podmokłym gruncie,budowane przy prawie stojących wodach,waskich uliczkach,malych podworkach,bez wiekszych placow i otoczone wysokimi walami,przez co brak dobrej cyrkulacji powietrza.Na tych malych przestrzeniach przy duzej ilosci mieszkancow,szybko wybuchnac moze epidemia.To tez jest powodem duzej smiertelnosci w Gdanskich szpitalach.Jezeli to mozliwe to kazdy rozsadny lekarz wysyla swoich pacjentow w celu leczenia poza miasto w przekonaniu ze swieze powietrze czasem wazniejsze jest od dobrego jedzenia.My mieszkancy wsi powinnismy tez tak uczynic.

8
Na ciężkie choroby stawiające tym mniejszy opór szkodliwymi wpływami mamy znakomity środek leczniczy: zdrowego powietrza pozbawić i w atmosferę wysłać. A co będącymi w ciąży z chorobą krwi? Z tego powodu obserwujemy powtarzające się przypadki, że chory wysłany do gdańskiego lazaretu, gdzie są panujące tam endemie, w których choroby krwi śmiertelny wynik przyjmują pada ich ofiarą. Wprawdzie ostatnio utrzymuje się, że wskaźnik śmiertelności przez kanalizację i wodociąg w Gdańsku jest korzystniejszy, na co bezpośrednie świadectwo przytacza ostatnia epidemia cholery, lecz pewnie niesłusznie, chociaż tego nie dowiedziono.
Zatem te obserwacje poczynione nad łagodnymi wystąpieniami ostatniej epidemii cholery w Gdańsku, jak to mieliśmy również w innych miastach bez wodociągów i cotygodniowe listy statystyczne wskazują jeszcze aż do dzisiejszego dnia, że liczba zmarłych przewyższa zwykle liczbę urodzeń. Obok tych założeń przeciw transportowi chorych ze wsi do miasta pojawiają się i inne, które przez praktykę stwierdzonymi są stając się właściwie mówiąc pobocznymi, jak np.: to, że przy epidemiach miejskie szpitale często są tak przepełnione, że chory ze wsi nie może być przyjęty, że zazwyczaj musi mieć miejsce poprzednie przyjęcie, że dalszy transport do 3 mil dla wielu chorych jest zbyt uciążliwy.
Chodzi o urządzenie szpitala dla naszej tak bogato zaludnionej okolicy. Gdańsk jako plac budowy musi wobec powyższego zostać wyłączony. Dlatego miejsce na wsi zostanie ustalone, które jest wolne od owej wady. Jako takie rekomenduje się Pruszcz.
Pruszcz z ponad 1800 mieszkańcami, którzy na dużej powierzchni rozproszeni mieszkają, z apteką i dwoma lekarzami, położony nad prędko płynącą Radunią, wykazuje po prawej stronie Raduni warunki glebowe, jakie tylko można sobie życzyć do urządzenia szpitala. Według badań Pettenkofersa są tu mianowicie znakomite fluktuacje w poziomie wód gruntowych, gdy choroba pobudzający moment sobie upatrzy.

9
Tutaj znajdujemy prawie stały poziom wód gruntowych na głębokości 3 metrów, ponadto przepuszczający grunt żwirowy, tak że samo nagromadzenie wilgotności przy mocnych i długotrwałych opadach meteorologicznych nie ma tu miejsca i do tego przy głębokości 3 metrów dobra woda pitna. Te sprzyjające dla Pruszcza warunki chronią, jak uczy doświadczenie w rozmaitych epidemiach. Przytaczamy tu tylko przykładowo cholerę, która w pojedynczych epidemiach w innych miejscach powiatu od szóstej do trzeciej części ludności zabierała, podczas gdy największa śmiertelność dla Pruszcza przy 1800 mieszkańcach wynosiła 20 i trochę. Prócz tego przemawia za tym położenie Pruszcza prawie w środku powiatu wiejskiego między granicami powiatowymi: kościerską, starogardzką i Gdańskiem, poza tym połączenie przez znakomite drogi komunikacyjne z okolicą umożliwiające wygodny transport chorych w niekorzystnych porach roku. Pruszcz ma prócz tego stację kolejową kierunek Gdańsk – Tczew. Te krótkie napomknienie udowadnia nie tylko konieczność urządzenia szpitala dla naszego wiejskiego powiatu, lecz również dowodzi, że nie Gdańsk, lecz sam Pruszcz jest takim właściwym miejscem do budowy szpitala.
Pruszcz, 26 kwietnia 1872 r.
Zarząd
Na przeprowadzenie kolekty zezwolono nam reskryptem nad prezydenta von Horna dla gdańskiego powiatu wiejskiego z dnia 4 kwietnia 1872 toku, przez co nasz dochód czysty wyniósł 4500 czerwonych marek; sumy wpłynęły zaś dopiero w drugim roku obrachunkowym i częściowo nieco później.
W międzyczasie były prowadzone pertraktacje z zakonem joannitów nad objęciem fundacji, poddane pod wstrzymane głosowanie. To nie ziściło się, bo zakon przedłożył swój żywy interes nad sprawę z powodu jednej drobnostki – a mianowicie stanu istniejącego kapitału i zapowiedział swoje współuczestnictwo w fundacji dopiero po wybudowaniu lazaretu w perspektywie, który w objęciu fundacji miał być najważniejszy, podczas gdy administracja zakładu i pozostała praca nam pozostawiona zostałaby. To naturalnie odrzuciliśmy!
———————————————————-

10
Tak samo zakon był przychylny organizując dla naszego celu wielką loterię pieniężną i składając w naszym imieniu wniosek u pana ministra do zatwierdzenia, gdyż my sami otrzymaliśmy odpowiedź odmowną. Również wielokrotne zabiegi w administracji królewskiej rejencji o podział na trzy części majątku zlikwidowanego w 1806 roku klasztoru bonifratrów na Starych Szkotach wartości 40 tys. marek, z których dochody z odsetek mogłyby być przeznaczone na przyjęcie w wyznaczonym terminie chorych z okręgu rejencji do gdańskich lazaretów mimo życzliwości joannitów pozostały bez odzewu. Przełamał to natomiast wykład dyrektora artystycznego pana Hartha w połączeniu z fizycznymi eksperymentami, który pomnożył kapitał fundacji o 153 marki i 25 fenigów. Prócz tego przyniosły czysty dochód w wysokości 1113 marek dwa przedstawienia w wykonaniu teatru amatorskiego, który wystąpił w dniach 22 stycznia i 5 marca 1873 roku ze sztukami: „Dzień dobry Panie Fiszer”, „Pierwszy obiad”, „Monsieur Herkules”, „Kuracje zdrojowe”, „Gdy narzeczony się wycofuje” z paniami
Panią von Kries – Będzieszyn,
Panną Margot von Franzius,
Panną Edith von Franzius,
Panną Jenny von Gordziewska,
Panną Helene von Franzius – Ulkowy,
Panną Plehn – Morzeszczyn
i panami
porucznikiem von Ploetz – Gdańsk,
porucznikiem Wuestenfeldem – Gdańsk,
Henerem – Goszyn,
von Palubitzkim – Zajączkowo,
Muhlem – Łaguszewo,
właścicielem majątku Schletherem – Kleinhof (Kochstedt)
Alfredem i Hugo Wiedemannami

 Hugo Wiedemannam

 

—————————————————-

11
Przedstawienia reżyserował dr Wiedemann. Charakteryzowały się doskonale wyuczonymi rolami i były wystawione z wielkim talentem, co przyjęto dobrze zasłużonymi brawami. Potem zatwierdzono 17 kwietnia 1873 roku wylosowane przez królewskiego radcę z Gdańska fortepiany koncertowe, a sprawozdawca (Hirszfeld – przyp. tłum.) zorganizował 20 maja z królewskim dyrektorem muzycznym Panem Buchholzem z Gdańska przy współudziale z panną J. Gordziewską koncert. Drugi odbył się 5 czerwca ze współudziałem jego żony dworskiej pianistki Marii Gaertner – Hirszfeld na 2 fortepianach. Potem publicznie wylosowano fortepian na drugi koncertowy dzień. Przyniosło to razem 642 marki 36 fenigów dochodu. W pierwszym koncercie grał sprawozdawca D-moll koncert Mendelsohna i Es-dur Polonez Chopina, obydwa utwory z akompaniamentem orkiestry, potem własne kompozycje. W drugim koncercie grał z żoną Wariacje Schumanna, Liszta – Webera, E-dur Polonez, i Galop chromatique Liszta na 2 fortepianach. Pani Hirszfeld grała zaś różne kompozycje sprawozdawcy, Liszta i Chopina Ballada As-dur. Na koniec pierwszego koncertu Pani Hirszfeld ucieszyła publiczność wykonaniem na bis Rhapsodii hongroise Liszta.
Mimo wszystkich nieudanych zabiegów mogliśmy jednak stwierdzić na koniec drugiego roku rachunkowego dalsze powiększenie naszej fundacji na sumę 9060 czerwonych marek, przy czym wzmiankujemy, że duża część datków z kolekty domowej jeszcze nie wpłynęła.
Do 1 lipca 1874 roku (trzeci rok obrachunkowy) nie pobrano żadnych wymagań od społecznych dobroczynności. Jednak nie odwróciła się od nas w przeciwieństwach stale okazywana życzliwość. Mimo wszystko nasza fundacja wzrosła przez przyrost odsetek, resztę z kolekty, zwroty kar pieniężnych itd. na sumę 12 600 czerwonych marek, a więc potroiła się.
Jesienią 1874 roku nabyto od Pana von Kriesa z Będzieszyna położony w Pruszczu kawałek gruntu o powierzchni 11,5 morgi i do tego malutki kawałek o powierzchni 0,5 morgi od innego sprzedawcy za sumę 7350 marek.
———————————————————

12
Przy tym nie można nie wspomnieć, że nie tylko pan von Kries cenę kupna na umowie opiewającą na 900 marek, ale i też pan adwokat Martin całą należność za kontrakt na budowę ze względu na dobroczynne cele w swym wielkim, znakomitym liberalizmie nam podarował. Te grunty pierwotnie przeznaczone na plac budowy dla lazaretu zostały z zyskiem wydzierżawione i później, jak mieliśmy okazję trochę dogodniej nabyliśmy ponownie sprzedając. Przy tych transakcjach kupna i sprzedaży odkrył się wybitny i praktyczny talent naszego przewodniczącego, kiedy nie tylko ani razu ze szkodą dla naszej fundacji, ale z wielką korzyścią stale dla niej operował.
Jednak przy tych prawnych interesach wystąpiła wyraźna wada naszej konstytucji. Naszemu konsorcjum brakowało prawa korporacyjnego. Temu brakowi zaradzono wręczając 18 października 1874 roku szczegółowo umotywowany wniosek królewskiemu gabinetowi w Gdańsku poprzez królewskiego starostę do poparcia. Nam jako zarządowi pruszczańskiej fundacji lazaretu dostarczono właściwą osobę prawną. Nasz wniosek został odrzucony przez gabinet królewski. Zezwolenie wydano dopiero wtedy, gdy szpital zaczęto rzeczywiście budować i osiągnął on zdolność do życia.
Ale również późniejsza prośba z 15 listopada 1875 roku, którą bezpośrednio skierowaliśmy do Pana królewskiego nad prezydenta została w dniu 1 lutego 186 roku załatwiona odmownie. Odmowę uzasadniono tym, że w tej chwili nie warte jest polecenia czynienie z zakładu przedstawiciela prawa korporacyjnego, i jego całkowitą administrację i reprezentację przekazywać poprzez uzupełnienie składu zarządu w jedne ręce. Raczej pożądane byłoby zaplanowanie utworzenia stowarzyszenia jako przedstawiciela prawa korporacyjnego. Królewski gabinet w Gdańsku polecił nam przez reskrypt z dnia 19 lutego 1876 roku przyłączenie się do Ojczyźnianego Stowarzyszenia Kobiet jako przedstawiciela prawa korporacyjnego.
————————————————————-

13
Na wskazówki królewskiego gabinetu dotyczące przyłączenia się do innego stowarzyszenia odpowiedzieliśmy zgodnie z przepisami odmownie. Czas sprawił, że słowa naszego przewodniczącego stały się prawem, a my bez prawa korporacyjnego równie dobrze mogliśmy się żywiołowo rozwijać i pracować.
Wróćmy teraz do chronologicznego opisu rozwoju naszej instytucji z powrotem. 23 stycznia 1875 roku członek zarządu Pan Hermann Neumann z Pruszcza złożył swą rezygnację z zarządu nie chcąc więcej uczestniczyć w jego pracach. Na jego miejsce 13 lutego 1875 roku wybrano zgodnie z paragrafem 3 naszego statutu właściciela apteki Pana H. Wernera z Pruszcza, którego dokooptowano jako członka. Ten przyjął wybór i powierzone sobie prowadzenie kasy.
Aby ponownie wystąpić publicznie uchwaliliśmy przeprowadzenie aukcji wspomaganej przez bardzo hojne wsparcie prezentami ze strony pań z Gdańska, Pruszcza i okolic. Miała ona miejsce 9 i 10 maja 1875 roku w sali Kucksa w Pruszczu i przyniosła naszej fundacji 1186 marek i 95 fenigów czystego zysku. W przeprowadzeniu aukcji szczególnie zasłużyły się panie: Panna Selma Drewke z Pruszcza, obydwie Panny Schwarz z Łęgowa, Panna Dreckmeher z Grabiny, Panna Johanna Hildebrandt z Doliny Schwabego koło Oliwy, Panna Gertruda Wiedemann z Nowego Dworu Gdańskiego i inne, przez których osobistą łaskawość sama sprzedaż przedmiotów taki dochód mogła przynieść. Przez to oraz przez resztę domowej kolekty, czynsze, dzierżawy itp. wzrósł kapitał naszej fundacji na zakup działek pod nieruchomość do 17300 czerwonych marek.
Już 27 września 1874 roku wnieśliśmy do na prezydenta prowincji wniosek o przeprowadzenie loterii rzeczowej z dokładnym wyjaśnieniem naszych warunków.
——————————————————

14
Nasz plan był taki, ze rozprowadzić 60 000 losów po 3 marki, a za połowę uzyskanej ze sprzedaży sumy tylko użyteczne nagrody zakupić:
1 główna nagroda – 15 000 marek
2 główna nagroda – 3 000 marek
4 główna nagroda – 1 500 marek
6 główna nagroda – 750 marek
i tak dalej aż do uzyskania 2850 nagród – 6 marek, tak że na dziesięć losów wypada nagroda, przy czym jako pierwsza główna nagroda do wzięcia na widoku jest – willa w Sopocie. Zaplanowano prowizję i wydatki 20-21 % i wyproszono sprzedaż losów w całej monarchii. 23 grudnia 1874 roku poinformowaliśmy Pana Nad prezydenta, że Pan Minister w myśl rozporządzenia z 11 grudnia 1874 roku zgłosił zastrzeżenia co do zezwolenia na przeprowadzenie loterii na terenie całej monarchii, jeśliby to przedsięwzięcie połączone byłoby z prowincjonalnym interesem. Jednak wyjaśniono Panu Nad prezydentowi Hornowi, który dla naszego przedsięwzięcia stale gorące zainteresowanie wykazywał, żeby wydał zezwolenie na przeprowadzenie loterii na terenie Prowincji Prusy. W związku z tym trzeba było zmodyfikować plan loteryjny, gdyż zbyt 60 000 losów na terenie prowincji nie byłby możliwy i obniżyć na 20 % dochód po odliczeniu kosztów.
4 stycznia 1875 roku zwróciliśmy się w związku z tym do królewskiej rejencji w Gdańsku z prośbą o poparcie naszego pierwszego planu loteryjnego przez Pana Nad prezydenta zwracając uwagę, jak wielki jest teraz w ludności jest powiew zabawy, która już w grudniu ubiegłego roku wykupiła losy na budowę katedry w Kolonii. Poza tym obecnie na naszym terenie i terenie sąsiednich prowincji nie odbywają się lub nie są na widoku żadne loterie.
—————————————————–

15
Ewentualnie wyprosimy sobie zezwolenie na redukcję do 50 000 sztuk i ogłosimy z naszym przedsiębiorcą Panem Teodorem Vertlingiem z Gdańska ustaloną równomierną obniżkę wydatków do 18 % faktycznie sprzedanych losów. Po dalszym zapytaniu i potem przyjęliśmy osiągnięcie przy sprzedaży 50 000 losów przynajmniej 75 000 marek zysku. 8 marca 1875 roku udzielono nam na to zezwolenia.
Na dzień ciągnięcia losów wyznaczono perspektywicznie 18 sierpnia, jednak później definitywnie ustalono dzień 18 października 1875 roku, gdyż do sierpnia rozprowadzono niewystarczającą ilość losów. Główna nagroda: willa w Sopocie za 15 00 marek, budowlana ruchomość użytkowa za 6 000 marek, ruchomość mahoniowa za 5 000 marek, dwa fortepiany za 1 800 i 1 500 marek zostały do 2 sierpnia sprzedane, ale pozostała duża ilość małych nagród o wartości od 750 do 6 marek. Ilość tych ostatnich w porównaniu ze sprzedanymi losami stale konsekwentnie stawała się niewielkim ciężarem przynosząc korzyści takie, jak niewielka cena nagrody i udzielony uzgodniony ustnie ze sprzedającym rabat. Jednak wytrwała aktywność naszego przewodniczącego przezwyciężyła te trudności z największą korzyścią dla naszej fundacji. Krótko przed ciągnięciem losów niespodziewanie wyłoniły się podobne trudności, które zachwiały naszą już pewną przyszłość i widoki na pomyślny rezultat loterii.
Przez rozporządzenie królewskiego gabinetu z dnia 8 października 1875 roku zakwestionowano nam na podstawie dekretu z 31 marca 1812 roku willę w Sopocie jako główną nagrodę proponując w to miejsce inny przedmiot do wyboru ewentualnie inną loterię. Ta sprawiona w ostatniej godzinie przeszkoda (10 dni przed losowaniem) była tym niepojęta, że w naszym pierwszym planie losowania, jak wyżej powiedziano wyraźnie zaznaczono, że willa w Sopocie jest główną nagrodą do wzięcia. Bez tego punktu losowanie w swoim czasie mogłoby być zakwestionowane.
—————————————————–

Kronika lazaretu pruszczańskiego i jej autor trafili też na stronice „Bibliografii” Estreichera.

16
Ta okoliczność – zdjęcie głównej nagrody stałaby się znana w szerszych kręgach publiczności , a większa część losów zostałaby zwrócona, chyba żeby większą część kupujących losów zachęcić do zabawy z nadzieją na zdobycie głównej nagrody. Przez szczęśliwą okoliczność przeszkodziliśmy temu i rozprzestrzenieniu się znajomości faktu zdjęcia głównej nagrody w szerszych kręgach przesuwając dzień ciągnięcia losów. Wielkiej uprzejmości Pana A. P. Muscate z Gdańska zawdzięczamy to, że w miejsce willi w Sopocie zakupiliśmy aparat Fowlera* za sumę 15 000 marek, a królewska rejencja mogła o tym być powiadomiona bez przesuwania dnia ciągnięcia losów
Publiczne ciągnięcie losów odbyło się w gdańskim domu przemysłowym w dniu 18 i 19 października 1875 roku w obecności notariusza i świadków. Szczęśliwym zwycięzcą i odbiorcą pierwszej nagrody był sekretarz pocztowy Kűmmel z Gdańska, który jednak aparat Fowlera nam z powrotem sprzedał i nabył będącą jeszcze w naszym posiadaniu willę w Sopocie, podczas gdy Pan Muscate chętnie, bez domagania się odstępnego odkupił od nas aparat Fowlera. Możemy jemu wyrazić tylko wdzięczność jeszcze raz, że nas wybawił z wielkiego problemu, w jakim niewinnie uczestniczyliśmy.
Sprzedaż całościowa była w ilości 44 530 losów po 3 marki, co się równa sumie 133 590 marek; na 4530 wygranych wydaliśmy 66 791 marek, 18 % kosztów sprzedaży dla księgarza Theodora Berlinga wyniosło 24 047 marek, tak że nasz czysty dochód wyniósł 42 572 marki. Oprócz tego zaś naszemu przewodniczącemu jeszcze dały zyski wyżej wspomniany rabat i osiągnięte dochody ze sprzedaży losów, tak że nasza fundacja w lipcu 1876 roku odnotowałaby swój kapitał na sumę prawie 70 000 marek, gdyby nie następująca sprawa, która spowodowała największe wydatki.
Jesienią 1875 roku dano nam mianowicie możliwość nabycia części działki przy parcelacji gruntu Juliusa Neumanna (2 maja 1876 roku znajdował się przy moście łączącym Wűrfelstrasse, Dirschauerstrasse i Lindenstrasse; później wybudowany tam dom nosił numer Dirschauerstrasse 24 i nazywany był „Der Paartopf” [„Dwojaki”]) , która ze wszystkich placów budów w Pruszczu dla wybudowania szpitala najlepiej by nam odpowiadała.
* aparat Fowlera (Dampfbodenculturapparat) – lokomobila parowa używana do młocki i prac ornych
——————————————————–

17
Niestety sprzedający zaplanowane 112 mórg nie chciał dalej dzielić i nabyliśmy tym samym mimo wszystkiego za dość wysoką cenę 420 marek za morgę grunt słabej jakości. Nabyty grunt, dla naszego przedsięwzięcia o wiele za duży, w przynoszącej owoce ręce naszego doktora przybrał nowy kształt źródła dochodu, kiedy zaczął być wyprzedawany stopniowo po małym kawałku. Naturalnie był to znaczny trud, gdyż rozmaite kupna i sprzedaże, wydzierżawianie, roszczenia dzierżawne itp. przy brakach w prawie korporacyjnym wszystko równo na nazwisko lub osobę doktora musiało być zrobione. Ale już w sierpniu 1877 roku ten sam z całej powierzchni, która w zakupie kosztowała 50 171 marek sprzedał za sumę 47 678 marek, tak że pozostałe 22 morgi tylko za 113 marek za morgę (około 420) do księgi rachunkowej trafiły. Z tego gruntu później jeszcze 12 mórg sprzedano z zyskiem. W ten sposób reszta około 10 mórg jako grunt pod budowę lazaretu nam bezpłatnie pozostała i przez odpowiednie tymczasowe wydzierżawienie do pomnożenia fundacji się przyczyniła. Ta sama pomnożyła się do lipca 1877 roku poza wyżej wspomnianą parcelą z pozostałych jeszcze 34 mórg gruntu na sumę 58 460 czerwonych marek.
Życzenie przyspieszenia osiągnięcia zamierzonego celu spowodowało wystosowanie 17 września 1877 roku prośby do Pana Nadprezydenta o zezwolenie na powtórną loterię rzeczową bezpośrednio po pierwszej loterii z wniesieniem planów rozlosowania i z zawiadomieniem o naszym zamiarze, który ze zbudowaniem szpitala dla chorych połączymy.
Ten wniosek doprowadził do wymiany dłuższej korespondencji z Królewską Rejencją w Gdańsku, w której wyszły w końcu przezwyciężone braki w prawie korporacyjnym. W efekcie utworzono stowarzyszenie budowy szpitala w Pruszczu jako przedstawiciela prawa korporacyjnego i uprosiliśmy Królewską Rejencję poprzez Pana Nadprezydenta o zatwierdzenie naprędce sporządzonego projektu statutu stowarzyszenia.
——————————————————-

18
To zatwierdzenie ani nas wcale nie zadowoliło, ani jeszcze w ogóle informacja co do naszego wniosku, jak i więc szkic statutu nigdy nie dotarł do nas z powrotem.
Raczej wątpiono w naszą żywotność – pomnożyliśmy przecież w niecałych siedmiu latach naszej fundacji 4500 marek włącznie w posiadłościach ziemskich na czerwonych 80 000 marek – do których największym zabezpieczeniem było powtórnie wniesione prawo korporacyjne. Poza tym wytknięto nam nasze bezplanowe działania i że szpital jeszcze nie istnieje.
Tylko, co mamy czynić z naszymi planami budowlanymi lub w ogóle ze szpitalem, skoro w takim razie tak wiele zastawiliśmy, aby wykazać konieczność tej budowy. Ale to nic w porównaniu z utrzymaniem zakładu.
Ostatecznie przyszła jeszcze propozycja przyłączenia nas do powiatu Gdańsk – Wieś lub do gminy Pruszcz. Pierwszy przez swoje zaangażowanie w budowę sieci szos i przy swoim geograficznym rozdzielonym położeniu dla nas był mało interesujący, jak to dokładnie wiedzieliśmy. W takim razie statutowo zostaliśmy przyłączeni do Pruszcza, którego zarząd gminy chciał poprzez zapis w swym ustroju przejąć nasze z trudem zdobyte środki.
W tym czasie nastąpił też podział prowincji , a mimo to prawie mieliśmy życzliwość w osobie Pana nadprezydenta Achenbacha, któremu zawdzięczamy zezwolenie na loterię. Niestety po krótkim czasie jego urzędowania został on zastąpiony przez Pana von Ernsthausena, który nam 24 kwietnia 1879 roku wyproszone zezwolenie na odbycie loterii cofnął, gdyż to jego zdaniem się nie na przyspieszenie działalności już wchodzącego w życie dla dobra ogólnego zakładu przeznaczone było, lecz na powiększenie w tym czasie już nie drobnego kapitału, którego użycie dla użytku ogólnego jeszcze pod znakiem zapytania postawione było!
Tego szybkiego osiągnięcia naszego pewnego ogólnego celu nam odmówiono, a nasz złożony na zabezpieczenie całego przedsięwzięcia wniosek – po prostu zignorowano. Jak to wyjaśnić?
——————————————————-

19
W roku 1890 przy okazji kwestii koncesji szpitala złożone ustnie przewodniczącemu komisji okręgu Panu Nikiszowi sprawozdanie wywołało zdziwienie referentów, że przedsięwzięcie to jest okolicę bezpłatnie dla szpitala wyjednano, któremu wszędzie zazwyczaj władze i osoby prywatne drogę wyrównywać musiały, aby tutaj uczynione tak nieskończone trudności pokonać. Każdy, który dotąd nas słuchał musiał to zdziwienie podzielać. Do tego jeszcze dowiedzieliśmy się, że (sądzę, iż w Toruniu) całkiem małemu konsorcjum z niewartym wzmianki posiadanym kapitałem miało zostać przyznane do czysto towarzyskiego celu prawo korporacyjne, zaś nam nie, gdyż nie pasowaliśmy do szablonu. I nareszcie dopasowaliśmy się do szablonu.
Podstawą na to może mogłoby pod tym względem zostać uznane to, że wysoka władza postępowała tak, że i bez niej osiągnęliśmy takie rezultaty. Może też trwałość związku przyczynowego z już dłuższym i niedawno wzmocnionym wysiłkiem nam z rąk zebraną fundację wywinęła z rąk i wyrzuciła na łono gdańskiego zakładu.
Ten nasz fundacyjny dokument sprzeczny bezpośrednio z procedurą wcale nie znalazł naszej wzajemności i nie mógł nam zaszkodzić. Szczególne było to, że najgłośniej krzyczeli tacy ludzie, którzy żadnego feniga na nasze przedsięwzięcie nie wpłacili. Zresztą założyliśmy, że na przeciwnika mieszanie z błotem odpowiemy deptaniem.
Po tych tych niemiłych, ale niestety nieuniknionych wycieczkach wróćmy z powrotem do naszego opisu. Z wyłączeniem gruntów ziemskich (18 mórg) nasza fundacja pomnożyła się do lipca 1878 roku o czerwonych marek 69 400, a do lipca 1879 roku o 77 300 marek. Do tego mieliśmy poza dochodami z czynszów i sprzedaży gruntów oraz dzierżaw również i inne dochody na dzień 30 marca i 27 listopada 1878 roku, i 11 stycznia 1879 roku i trochę z wyprzedzeniem z mającego w Pruszczu przedstawienia teatru amatorskiego wspomagającego nas o 637 marek i 30 fenigów, które posłużą do zakupu darmowych łóżek do lazaretu.
—————————————————

20
Przy tej okazji słowa wdzięczności należą się paniom:
żonie doktora Wiedemanna seniora, żonie doktora Wiedemanna juniora z Pruszcza, żonie aptekarza Stecherna z Pruszcza, pannom Emmie, Marcie i Agnieszce Szwarc z Łęgowa, pannie Kohtz, pannie Liebig, pannie Szulc z Pszczółek, pannie Johannie Hildebrandt z Doliny Szwabego, pannie Gertrudzie Wiedemann z Nowego Dworu Gdańskiego oraz panom: doktorowi Wiedemannowi juniorowi, aptekarzowi Stechernowi, Georgowi Jacobiemu, Rohlederowi z Pruszcza, Barembruchowi z Różyn, Kluge i Dau z Pszczółek, Szwarcowi juniorowi z Łęgowa i Faehrlingowi z Gdańska.
Wystawiono sztuki: „Bogu dzięki, stół zastawiono” Uhdego, „Huczne niedziele” Flota, „Ojciec pozwolił” Mosera, „Nie” Benediksa, „Handlowa wymówka” Mosera, „Dwaj panowie i służący” Goldoniego, „Słowik i bratanica” Hahna, „35 minut w Gruenebergu” Holteha i „Hectora” Mosera, z wielkimi, całkiem uzasadnionymi oklaskami.
Również za koncert wrzeszczańskiemu towarzystwu śpiewaczemu z 9 listopada 1879 roku należy podziękować, aczkolwiek przez to osiągnięty zysk nie odpowiadał trudowi i starannie wyuczonemu odtworzeniu bogatego programu.
W dniu 11 grudnia 1877 roku zgłosił nasz kolega aptekarz Werner z Pruszcza, że wskutek przeprowadzki z Pruszcza zmuszony jest złożyć swój urząd. Wyrażono mu podziękowanie i na jego miejsce wybrano Pana właściciela ogrodnictwa Rathkego z Pruszcza, który wybór przyjął. Powierzono mu dalsze prowadzenie kasy.
20 stycznia 1880 roku nasz członek I. Doerksen z Ceder Wielkich zgłosił swą rezygnację z zarządu. Koledzy wyrazili mu swą wdzięczność za zainteresowanie naszym celem. Na jego miejsce zaakceptowano i wybrano Pana Gustawa Poppa z Rokitnicy.

21
Także Pan Gustaw Szwarc z Łęgowa 4 sierpnia 1887 roku złożył swój mandat z powodu zmiany miejsca zamieszkania z ciepłymi słowami uznania na piśmie dla naszego przewodniczącego w nasze ręce, które zostało przyjęte z serdecznymi słowami podziękowania. Na jego miejsce przyjęto jednogłośnie właściciela browaru ze Świętego Wojciecha Pana Wilhelma Pennera, który przyjął wybór.
We wspomnianym okresie czasu od 1880 do 1890 roku nie wyszczególniono poza tym osobno kwotowego powiększenia fundacji w większej części przez procentowy dodatek w lipcu 1880 81 412 czerwonych marek i 18 mórg ziemi, w lipcu 1881 89 969 czerwonych marek i 12 mórg ziemi za cenę zakupu 360 marek = 4320 marek, a więc razem 94 269 marek.
1882 lipiec jak przed 98 688 marek
1883 105 449
1884 112 544
1885 119 156
1886 127 295
1887 134 070
1888 140 320
1889 147 681
1890 155 246
1891 161 816
1892 135 429 do tego
zakup nowych gruntów 12 000
koszty budowy 22 080
suma 169 509 marek
1893 lipiec 106 732
budowa i osprzęt 30 856
suma 137 588
W styczniu 1890 roku złożyliśmy do komisji obwodu w Gdańsku wniosek o udzielenie koncesji na budowę i otwarcie prywatnego szpitala w Pruszczu. Z powodu znacznych trudności, które komisja znalazła na placu budowy związanych z bliskością cukrowni i bagien zdecydowaliśmy się odkupić od Pana Kuksa z Pruszcza oferowane 5 mórg ogrodów i pola pomiędzy stajnią Pennera a kawałkiem gruntu Krolla położonym 52 metry od frontu Szosy Gdańskiej (późniejsza Danzigerstrasse) za cenę sprzedaży 12 000 marek na wypadek gdybyśmy przez nabycie tego kawałka gruntu mieli otrzymać wyproszoną koncesję.
——————————————————-

* lazaret rezerwowy w Pruszczu utworzono w dniu 14 września 1870 roku w lokalu Kucksa.

 

Akta Praust

Urząd okręgowy w Praust, lista szczepień.  

     

 

   

 

 

 

 

   

   

 

 

   

Ciekawy wpis rodziny Ratke (szkoła ogrodnicza):

 

Wpis rodziny Wiedemann:

 

Niesamowita tłoczona pieczęć:

Świńcz, Schwintsch- kilka ciekawych historii z okolicy Praust

Świńcz Schwintsch – osada w Polsce położona w województwie pomorskim, w powiecie gdańskim, W roku 1400 miejscowość wymieniono w źródłach jako Swintz.

W kolejnych latach miejscowość występowała jako Schwintsch, Schwintz, Schwint oraz Swintcz. W 1454 na mocy przywileju królewskiego wieś weszła w skład patrymonium miejskiego Gdańska. Ostatnim właścicielem majątku był Eduard Hoene. W miejscowości istniały niegdyś karczma i szkoła, a od 1938 także placówka pocztowa.  Znajdowała się tu również kopalnia bursztynu. < Alterbernsteinschacht>

W 1943 władze niemieckie wprowadziły dla miejscowości nazwę Schwint. Znajdujący się niegdyś we wsi dwór z rozległymi piwnicami uległ spaleniu w I dekadzie XXI wieku. Zachował się park podworski z zaniedbanym cmentarzem ewangelickim i nagrobkami dawnych właścicieli oraz brama wjazdowa do dawnego założenia dworskiego.
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C5%84cz
Z forum stary pruszcz:

Rok 1321: Mistrz krajowy pruski(Prus) i pózniejszy Wielki Komtur krzyżacki Fryderyk de Wildenberk < a nie ! Wielki mistrz Wildeberk podawany w wiki Straszyna i okolic)> podaje, że Stanisławowi Skłodowiczow i jego spadkobiercom nadał dobra Swincz i Straszyn (Straschin).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mistrzowie_krajowi_Prus

https://pl.wikipedia.org/wiki/Fryderyk_von_Wildenberg

Księga komturstwa

Za tę przysługę on i jego spadkobiercy mają zakonowi czynić służbę wojenną na koniu w kraju na każde zawołanie oraz pomagać przy budowlach warownych.

Panowie ze Świncza w okręgu sulmińskim, do którego ten majątek ówcześnie należał przypuszczalnie byli powiązani rodzinnie z panami z Rusocina( domniemuje się, że mogli oni być gałęzią rodzinną panów z Rusocina) na co wskazuje fakt, że Dompna pochodząca z pruskiej spolonizowanej rodziny osiadłej w Świnczu wyszła za mąż za Bartłomieja z Rusocina, z którym miała 3 synów i bliskimi współpracownikami komturów gdańskich, co procentowało w rozwoju ich majątku oraz godnościach.

W 1372 roku Przypko ze Świncza otrzymał od  mistrza krzyżackiego Winrycha von Kniprode wieś Tempcz w okręgu mirachowskim na prawie chełmińskim. Winrych von Kniprode Jaśko Świncz z Warcza pełnił urząd włodarza. Jego ojciec był właścicielem dóbr Choczewo i Strzeżewo w okręgu lęborskim. Mikołaj był sędzią gdańskim, a Wojciech sługą komtura gdańskiego.

W 1451 roku po rozwiązaniu Związku Pruskiego jego szeregi opuścił m.in. Mikołaj z Rusocina i Stefan oraz Melchior ze Świncza. Niestety wkrótce panowie ci powrócili do popierania Zakonu Krzyżackiego w komturstwie gdańskim.

Świncz jako majątek na przestrzeni dziejów nosił dwie alternatywne nazwy:Schwintsch i Schwint. Do 1887 roku należał do Gdańska, a później do powiatu ziemskiego Gdańskie Wyżyny. Główne urzędy mieściły się w Gdańsku, a w Żukczynie (Suckschin) siedziba okręgu i urząd stanu cywilnego.

Mieszkańcy wyznania ewangelickiego uczęszcali najpierw do kościoła w Pruszczu, a od 1897 roku do Klodawy. Natomiast katolicy najpierw do Św. Wojciecha, a od 1928 roku do Kłodawy.

Odnotowana liczba mieszkańców to: 1905 – 173; 1910 – 198
http://www.westpreussen.de/cms/ct/ortsverzeichnis/details.php?ID=6034
Do majątku Świncz należała do 1900 roku osada Zabienski inne nazwy Zabronki, Zabionki, (Vorwerk Schabiawken?), (Żabianka?). źródła: J. N. Pawlowski, Populäre Geschichte und Beschreibung des Danziger Landkreises, Danzig 1885 J. Muhl, Geschichte der Dörfer auf der Danziger Höhe, Danzig 1938 (= Quellen und Darstellungen zur Geschichte Westpreußens, Band 21)    

W Swinczu znajdowały się nagrobki Hoene     Parę interesujących informacji na temat wsi Świncz i tym samym choć w niewielkim stopniu rozwiązać tajemnicę tamtejszego nagrobka, czyli ustalić kim był pochowany tam Skłodowicz. Niestety na rok 2017 nie odnależlismy juz takiego pochówku a ostanie dwa wspomnianej rodziny Hoene:   A więc wieś pod koniec lat 80-tych XIX wieku miała powierzchnię 464 ha, w tym 435 ha ornych . W 1885 roku liczyła 204 mieszkańców – 112 katolików i 93 ewangelików – na wybudowanie Żabionka przypadało 2 domy z 15 mieszkańcami, na Hinterfeld 2 domy i 20 mieszkańców. Na miejscu była szkoła z 67 uczniami, cegielnia, hodowla bydła rasy amsterdamskiej i owiec na tucz. W 1888 roku wieś nabył Ernst Hoene z Pępowa za sumę 420 tys. marek w drodze subhastacji (postępowanie egzekucyjne mające na celu sprzedaż dóbr dłużnika w drodze licytacji). Niestety nie znamy na razie nazwiska ówczesnego właściciela wsi. Za to znamy kilka z polska brzmiących nazwisk ówczesnych mieszkańców: Lewadowski, Tokarski, Swieczkowski. Wiemy, że w 1782 roku sam Świncz i Żabionka liczyły 90 mieszkańców, wyłącznie katolików. Udało  się też dotrzeć do bardzo interesujących informacji na temat właścicieli wsi Sklodowiczach zgodnie, z którymi: – w 1321 roku dobra Świncz i Straszyn otrzymał Stanisław Sklodowicz (syn Sklodo znanego z dokumentu z 1336 roku, kiedy to świadkował; przypuszcza się, że ród jest proweniencji pruskiej); jednakże ze źródeł wynika, że dobra te posiadał już wcześniej, bo w 1316; W1314 roku pojawił się w źródłach jako Stanislaus S[k]lodewicz) (obok Ottona z Lnisk); następnie wielokrotnie świadkował na różnych dokumentach, aż do roku 1336 – jego synem był Lekaute ze Świńcza po raz pierwszy wzmiankowany w źródłach w 1342 roku, kiedy to z bratem Wojciechem (Woytech) i innymi braćmi (nieznanymi z imienia) sprzedał łąki pod Gdańskiem (w archiwum gdańskim znajduje się ten dokument, na którym jest pieczęć jego ojca Stanisława o treści „+S STANISLAI DE SWINCZ“); w 1350 roku także z braćmi kupił połowę wsi Warcz, a w 1356 roku 40-łanowe dobra w ziemi chmielnieńskiej; braćmi Lekaute byli: nam Wojciech – służebny komtura gdańskiego Winryka von Kniprode wymieniany od 1338 roku, znika przed 1356 roku; Stefan pojawiający się od 1356 roku i Gniewomir – prawdopodobnie także służebny w komturii gdańskiej (pasowany rycerz); po śmierci braci (po 1362 roku) został panem Świńcza i Straszyna (imiennie występował od 1349 do 1386 roku; przypuszczalnie jego potomkami byli działający na początku XV wieku – gdański sędzia ziemski Mikołaj ze Świncza (1417-1438) i jego brat chorąży tczewski Kacper ze Świncza i Rokocina (1419-1435;   Potomkiem Lekauty lub Wojciecha był rycerz Przybko ze Świncza wzmiankowany od 1372 do 1392 roku i pieczętujący się godłem tożsamym z wcześniejszą pieczęcią Stanisława Sklodowica, jak też późniejszą Mikołaja ze Świncza (włócznia o dwóch grotach w widły z inskrypcją w legendzie o treści „S PIRSSPIKE DE SWINCZ”);
http://pismo.pruthenia.pl/pruthenia_2/Pruthenia_2_2006_Bia%C5%82u%C5%84ski-G_R%C3%B3d_Wajsylewic%C3%B3w.pdf

http://www.academia.edu/19979220/Pruthenia_Yearbook_vol_2_2006
Pieczęć Mikołaja widnieje m.in. na dokumencie z 17 maja 1438 roku przechowywanym w archiwum gdańskim; W 1372 roku otrzymał od wielkiego mistrza Winryka von Kniprode dobra Tępcz; Wiadomo, że podobnie jak i jego starsi krewni, a nawet i ojciec był służebnym mistrza; zmarł przypuszczalnie bezpotomnie – na przełomie XIV i XV wieku Straszyn przeszedł w inne ręce; wkrótce prawdopodobnie to samo stało się ze Świnczem; jeszcze w połowie XV wieku spotyka się tam Jana i Stefana (przypuszczalnie synów Mikołaja, który w czasie wojny trzynastoletniej był zwolennikiem Zakonu Krzyżackiego; domniemuje się, że na Stefanie skończyła się rodzina wywodząca sie od Stanisława Sklodowica (linia ze Świńcza) – potomkowie Mikołaja ze Świncza posiadali też Goszyn, na który tenże przywilej otrzymał w 1427 roku; od majątku nazwano ich Goszyńskimi, a herb ich odpowiadał pieczęciom używanym przez Mikołaja (w odmianie z trzema grotami na jednym drzewcu);     w XV wieku jakaś gałąź rodziny osiedliła się chyba na Kopytkowie, gdzie później nazywano ich Kopyckimi (de Kopytkow); posiadali ten majątek do drugiej połowy XVI wieku   W 1782 roku Świncz posiadał notariusz malborski Piotr Kalksztein – ostatnim właścicielem Świńcza (Rittergut Schwintsch) był Eduard Hoene źródła: Księga komturstwa gdańskiego. Pommerelisches Urkundenbuch. K. Bruski, Lokalne elity rycerstwa na Pomorzu Gdańskim w okresie panowania zakonu krzyżackiego. Studium prozopograficzne, Gdańsk 2002. Dodatkowe informacje: w 1929 roku w Świńczu mieszkało 362 osoby, a w „Preussische Urkundenbuch” znajdujemy zapis o treści:” 1342 Januar — Lekaute und Woitech von Schwintsch (Kreis Danziger Höhe) und ihr Bruder verkaufen mit Zustimmung des Deutschordens ihre in der Stadtfreiheit an der Schwarzen Lache gelegene Wiese an die Bürger von Danzig”, czyli Lekaute i Wojciech ze Świńcza i ich brat sprzedają w styczniu 1342 roku za aprobatą Zakonu Krzyżackiego swoje łąki dla mieszczan gdańskich położone nad Czarną Łachą pod Gdańskiem .

Udało się też ustalić właścicieli Świncza w latach 1700 – 1800: Oslowski Cieleski Seubersdorf – Sartawski Narzymski Kalkstein Waldowski Rümker źródło: Adeliger Grundbesitz in Westpreußen 1700-1800 od 1800 do 1888 roku mamy lukę; potem notowany jest Hoene do 1945 roku Przypuszcza się w świetle badań nad rodami pruskimi na Pomorzu, że ród Skłodowiczów miał powiązania rodzinne z rodem Wajsylewiców (najstarszym znanym przedstawicielem rodu był Wajsyl 
http://donelaitis.vdu.lt/prussian/wajsyl_1.htm

http://pismo.pruthenia.pl/pruthenia_2/Pruthenia_2_2006_Bia%C5%82u%C5%84ski-G_R%C3%B3d_Wajsylewic%C3%B3w.pdf
Cześnik gdański i wojewoda gdański oraz właściciel Pelplina, w którym powstało opactwo cysterskie ), którzy wywodzili się z rejonu Sztumu i Żuławki.

Byli oni emigrantami z Pomezanii, skąd uszli przed 1267 rokiem. Swoje liczne majątki nabyli z nadania książąt pomorskich. Nie były one dziedziczone. Służyli oni książętom gdańskim, od których otrzymywali za swe zasługi liczne nadania. Kilku z przedstawicieli Wajsylewiców było kasztelanami tczewskimi. Badacze przypuszczają, że Skłodowicze ze Świńcza mogli być potomkami syna Wajsyla -

Sklodona. Stąd ma się wywodzić pisownia ich nazwiska. Sklodowice, uzyskali cały szereg nadań ziemskich od Zakonu Krzyżackiego m.in. Świńcz, Straszyn i Goszyn, a niektórzy z nich pełnili funkcje urzędnicze u wyższych dostojników krzyżackich. Ich świetność kończy się na gdańskim sędzim ziemskim Mikołaju ze Świńcza zmarłym około 1438 roku. źródła: Pommerellisches Urkundenbuch, nr 460. K. Bruski, Lokalne elity rycerstwa na Pomorzu Gdańskim w okresie panowania zakonu krzyżackiego. Studium prozopograficzne, Gdańsk 2002. K. Bruski, Wajsyl, w: Ludzie pomorskiego średniowiecza. Szkice biograficzne, Gdańsk 1981. B. Śliwiński, Rola polityczna możnowładztwa na Pomorzu Gdańskim w czasach Mściwoja II, Gdańsk 1987.

Uzupełniając listę właścicieli Świńcza . Według zestawienia rodów ziem pruskich Świńczem władali: 1570 Stanisławski (a Stenslau) Jackowski (Jatzkau) 1648 Estka 1682 Stanisławski. Osłowski 1738 Szubersdorf-Sartawski 1753 zięć Narzymski 1780 KaIkstein, syn 1825 Wałdowski Jak zauważamy częsta rotacja właścicieli wynikała m.in. z tego, że majątki przechodziły nierzadko np. na zięciów.

Żabianka i Schwintsch – Hinterfeld folwark położony w niedalekiej odległości od wsi i przynależny do majątku Świńcz (Gutsbezirk Schwintsch), który dzielił jego losy i właścicieli (ostatnim był Albrecht Montu). Być może to tu hodowano owce na tucz i bydło rasy amsterdamskiej. Alternatywne nazwy: Schabionken, Zabienski, Zabionki, Zabronki.

W pobliżu znajduje się cmentarz ewangelicki.

Dawna brama cmentarna:

 

 Pozostałości grobów:

 

 Pozostałości grobów:

 

 Mur wokół cmentarza:

 

 

 

i stara nieużywana kopalnia bursztynu (Alter Bersteinschacht), wybudowanie Schwintsch – Hinterfeld oraz osada Małe Jagatowo (Klein Jetau; Birkenkrug).

I jeszcze jedna informacja – od dnia 1 października 1938 roku w osadzie Schwintsch – Hinterfeld funkcjonowała placówka pocztowa (Poststelle Schwintsch über Praust).

W tym czasie utworzono też placówkę pocztową w Żukczynie. Wracając jeszcze do form zapisu nazwy miejscowości, to okazuje się, że było ich więcej niż dwie (według H. Bugalskiej, Toponimia byłych powiatów gdańskiego i tczewskiego):1597 – Swincz

1682 – Swincz

ok. 1790 – Schwintsch

1890 – Świncz

1892 – Schwinz

1925 – Swincz

1951 – Świncz I jeszcze jedna informacja (wg „Deutsches Geschlechterbuch”) w Świńczu w dniu 14 kwietnia 1901 roku urodził się Otto Hoene (syn Ernsta pruszczańskiego mleczarza, który był bratem Georga Hoene pana na Borczu koło Kartuz); zmarł w Bonn w 1983 roku.   Kolejna informacja – właścicielem (?) Świńcza na przełomie XVIII i XIX wieku był Benjamin Silber ur. 24. listopada 1757, zmarły 4 marca 1831 roku w Świńczu (wg G. A. Grunau, Die St. Georgen-Brüderschaft zu Elbing, s. 340). Po nim właścicielem Świńcza był Hepner Simon Georg Otto, który miał syna Carla Leopolda zmarłego w 1 miesiącu życia w Pruszczu. I na koniec mała ciekawostka – w pobliżu Świńcza prowadzono nawadnianie łąk, czym zajmował się wspomniany Hepner (Canalwasser-Berielesungs-station). Pewnie pod kątem hodowli krów rasy amsterdamskiej i owiec na tucz. Przypuszczam, że to Hepner został zlicytowany, a majątek po nim przejął Hoene.   Na koniec opowieści o Świnczu mapa Schroetter-a 1796-1802 z rejonów Praust :

Księga mieszkańców Praust 1890-1905

Księga mieszkańców Praust 1890-1905

Księga mieszkańców Praust 1890-1905

 

Księga mieszkańców Praust 1890-1905

Księga mieszkańców Praust

Księga mieszkańców Praust

Rodzina państwa Engler. Mimo że to popularne nazwisko to właśnie jeden z Englerów, Willi był ogrodnikiem a później pierwszym komendantem obozu kolejowego w Praust

Rodzina państwa Engler. Mimo że to popularne nazwisko to właśnie jeden z Englerów, Willi był ogrodnikiem a później pierwszym komendantem obozu kolejowego w Praust

Wpis z księgi mieszkańców.

Tem wpis ucieszył pasjonata Praust pana Katinsa. Jego strona:
http://www.katins.com/praust/

 

W 1903 posiadłość nabył W 1903 posiadłość nabył Hermann Koch, który zbudował tu pałac uzyskując zarazem urzędową zgodę na zmianę nazwy miejscowości na Kochstedt., który zbudował tu pałac uzyskując zarazem urzędową zgodę na zmianę nazwy miejscowości na Kochstedt. Być może to rodzina.

W latach 1853-1855, kiedy to Julius Schlenther – właściciel gospodarstwa sołeckiego w Pruszczu Gdańskim. Obecnie teren jednostki wojskowej.

http://praust.blog.pl/category/gut-kochstedt/

 

 

 

Jednostka bojowa WEISS/ Gefechtsverband Weiss

Jednostka bojowa WEISS
Gefechtsverband Weiss
Powstała w 1942 roku ale nas interesuje okres 1945 w Praust i kiedy podlegała pod północną obronę Luftflotte 6. Niestety na długo nie zagościli w Praust bo tak jak szybko ich powołano w Praust tak szybko opuścili naszą miejscowość.
Najprawdopodobniej Stab/Jagdfliegerführer Westpreußen, bezpośrednio podlegała II. Fliegerkorps.
Rozkaz dotyczący powstania jednostki z lotniskiem w Praust 1.03.1945:
Na 4 marzec 1945 składała się
Stab/ NAGr. 4 (Praust),
Nahaufklärungsstaffel 11./12 (Praust)
Stab/ JG 51 (Danzig-Langfuhr),
Był komandorem jednostki Panzerjagdkommandos Weiß, która wsławiła się eksperymentalnymi samolotami do zwalczania czołgów. Pod koniec wojny był w sztabie
Luftflotte 6. Był oblatywaczem modelu Ju 87 G Gustav zwanego Kanonenvogel (ptak z armatami) lub Panzerknacker (zgniatacz czołgów).
Samoloty znane były także z wydawanego dźwięku
Cechą charakterystyczną Ju 87 były skrzydła w konfiguracji litery „W” i montowane w początkowym okresie wojny syreny akustyczne (tzw. „trąby jerychońskie”), uruchamiane podczas wprowadzania samolotu w lot nurkowy. Dźwięk syren wywoływał panikę na ziemi oraz działał destrukcyjnie na morale żołnierzy. Do bomb podczepianych do samolotu montowano kartonowe rurki, które wywoływały narastający w trakcie spadania świst.

Rozkaz przejęty przez wywiad angielski o wycofaniu jednostki 6 marca z Praust do Hexengrund (Gdynia Babie Doły, „Ziemia Czarownic”).

NaG. 4<1> z Praust, którą ewakuowano do Hexengrund
posiadała na naszym terenie około:
8 Bf 109
1 Bf 108
1 Fi 156
4 Fw 189
Ta data to również pierwsza akcja ratunkowa helikoptera Drache:

http://praust.blog.pl/2015/09/27/praust-drache-gdanski-smok/
A. Hitler wydał rozkaz sprowadzenia z Grudziądza jeńców wojennych. Najprawdopodobniej oficerów , którzy założyli Komitet Wolne Niemcy.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Komitet_Narodowy_Wolne_Niemcy

I w czasie przylotu helikoptera do Praust wg. tajnego rozkazu, latano często z Praust do Graudenz. Tajny opis nocnych wylotów kilku „bocianów”, loty odbywały się miedzy 27.02 a 1 marcem z Pruszcza do Grudziądza i z powrotem.

Prawie przy każdym locie były duże trudności ze startem i lądowaniem, część maszyn spadła i nie została odnaleziona. Pasażerami byli więźniowie ale był też wojskowy lekarz-chirurg
Na końcu listu jest wzmianka o podjęciu kolejnych prób w nocy z 3 na 4 marzec z grupą kolejnych więźniów.
 Nocne loty do Grudziądza
Poniżej sensacyjne <jak dla nas> zdjęcia z Praust jakie otrzymaliśmy od pana Marka Kochanowskiego, autora książki o historii AG. Otrzymał je od mieszkańca Kochstedt.
Oto kilka z nich:
Kochstedt

 

Oficjalny rozkaz o zniszczeniu lotniska w Praust wydany 3 marca 1945

Tajna sprawa do dowództwa
KR-FS do:                3.3.1945
Jednostka wojskowa WEISS, Pruszcz
Płk Weiss jako dowodzący jednostki wojskowej ma podjąć wszelkie środki do terminowego zniszczenia wszystkich pasów startowych jak również unieszkodliwić całe techniczne wyposażenie. Komendantów lotniska należy uczynić odpowiedzialnych, że podejmą i przeprowadzą odpowiednie środki, a w przypadku zagrożenia obiektu wpadnięciem w ręce wroga, przeprowadzić w połączeniu z miejscowym wojskiem.Zasadniczo przed zniszczeniem pasów startowych nawiązać porozumienie z AOK.21) Przed przeprowadzeniem zniszczeń nawiązać zasadniczo porozumienie z AOK i miejscowymi jednostkami.2) Gruntownie zniszczyć pasy startowe. Umożliwić start samolotom będącym w naprawie lub mogącym latać
3) Maszyny, które z różnych przyczyn muszą zostać , zniszczyć.
4) Nie niszczyć noclegowni i hal lotniskowych. Sparaliżować działanie aparatury technicznej poprzez wyjęcie części. Działanie to opóźnić tak długo jak możliwe, by otrzymać je funkcjonalnymi.Rozkaz z 8.3.45do pkt 4:
4) zniszczyć lotnisko z całą infrastrukturą tj. hale, noclegownie, aparaturę.
8 marzec 1945 po przegrupowaniu:
A tak wyglądał Danzig- Langfuhr po batalii z wojskami sowieckimi pod koniec marca 1945:
Kolejny z znalezionych żołnierzy Wilke, Karl-Heinz z Wehrmacht i Luftwaffe. Oznaczony w Praust w 1945.
https://de.allbuch.online/wiki/Wilke,_Karl-Heinz
==============================
Chciałem podziękować za udostępnione materiały Steven-owi Coates-owi autorowi książki
o helikopterach III Rzeszy oraz Piotrowi Wójcikowi za pomoc w tłumaczeniach

Pręgowo Górne i Dolne w dolinie Raduni / Prangenau im Radaunetal

Pręgowo / Prangenau

Z mapy Schroetter-a:

 

Z mapy mestichblatt:

 

Prangenau im Radaunetal (Pręgowo [Górne i Dolne] w dolinie Raduni)
z określeniem nazewnictwa miejscowości są małe problemy, gdyż na przestrzeni wiekow ulegało ono pewnym modyfikacjom pomijając fakt, iż istnieje wieś Pręgowo w powiecie malborskim (Pręgowo Żuławskie).
http://gameo.org/index.php?title=Prangenau_(Pomeranian_Voivodeship,_Poland)

I tak istniało
Pręgowo Dolne (Niederprangenau) z wariantami nazwy:
Prangenau (1323),
Niederprangnau (1789),
Niederprangenau (1820)
- początkowo samodzielna gmina wiejska, przyłączona w 1895 roku do gminy wiejskiej Prangenau, która od 1920 roku należała do Kartuz (powiat ziemski) i Gdańskiej Wyżyny.

Następnie Pręgowo Górne (Oberprangenau) z wariantami nazwy
Pręgowo (Prangenau 1323),
Oberprangnau (1789) i Oberprangenau (1820)
- początkowo samodzielna gmina wiejska połączona w 1895 roku z Niederprangenau w gminę wiejską Prangenau.

Prangenau – gmina wiejska – siedziba obwodu w Kolbudach, sąd powiatowy w Kartuzach, urząd stanu cywilnego w Kolbudach.
Kościoły: ewangelicki w Lublewie Gdańskim, katolicki w Pręgowie.
Żyła tu też wspólnota mennonicka.
Zanotowana liczba mieszkańców:
1905: 615;
1910: 621.

 


http://www.westpreussen.de/cms/ct/kirchenbuecher/quellen.php?ID=316

Z Pręgowem Dolnym związane były następujące obiekty mieszkalne:
1. Popowken (miejsce mieszkalne – Wohnplatz -1920)
2. Pręgowo Dolne, Prangenau
3. Niedrprangnau; Niederprangenau
4. Nieder Prangenau
5. Pręgowo Górne; Ober Prangenau
źródła:
T. Hirsch, Geschichte des Karthauser Kreises, in: Zeitschrift des Westpreußischen Geschichtsvereins Band 6 (1882).
W. Heidn, Die Ortschaften des Kreises Karthaus/Westpr. in der Vergangenheit, Marburg/Lahn 1965.
W. Heidn, Die Geschichte des Kreises Karthaus: (vom Ende der Ordensherrschaft 1466 – 1945), Hamburg 1972.
W. Brauer (Hrsg.), Der Kreis Karthaus, ein westpreußisches Heimatbuch, Lübeck 1978.

Parę faktów historycznych z dziejów parafii pręgowskiej i jej kościoła p.w. Bożego Ciała
(perły pomorskiej architektury średniowiecza, w której odkryto sensacyjne gotyckie freski i krypty):
IX – XI wiek – w pobliżu dziś zlokalizowanego Pręgowa na tzw. Górze Zamkowej istnieje gród obronny.
Jest on prawdopodobnie jednym z pierwszych ośrodków chrześcijaństwa na Pomorzu Gdańskim.
1308 – Zakon Najświętszej Marii Panny zajmuje Pomorze, a Pręgowo staje się ich własnością.
1323 – Pierwsza pisemna wzmianka o kościele i wsi Pręgowo. Tę datę przyjmuje się historycznie jako wiążącą dla tutejszej samodzielnej wspólnoty parafialnej
1396 – Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Konrad von Jungingen daruje wieś gdańskiemu Zakonowi Sióstr Brygidek.
1593 -1859 – kościół pręgowski funkcjonuje jako świątynia filialna Kościoła Mariackiego w Gdańsku. (1683-1818 – związany z katolicką parafią Kaplicy Królewskiej).
1739 – budowa wieży kościelnej
1763 – Ewa z Piastowskich Trembecka zakłada Towarzystwo Opatrzności Bożej, które jest ostoją polskości na tym terenie; funkcjonuje ono do początku XX wieku.
1772 – I rozbiór Polski – władze pruskie przeprowadzają kasatę zakonów, a ich majątek przechodzi na własność skarbu państwa pruskiego.
1858 – przy kościele powstaje Towarzystwo Trzeźwości

1920- powstaje linia kolejowa
http://www.rbd-erfurt.de/Kilometrierung/Tabelle1/PraustLauenburg/PraustLauenburg.htm

1925 – Powstaje Diecezja Gdańska, a parafia w Pręgowie wchodzi w jej granice. W tym czasie obejmuje ona swym zasięgiem także kościół p.w. Św. Mikołaja w Czapielsku i kaplicę p.w. Św. Krzyża w Żuławie.
1927/8 – Posługę duszpasterską pełni tu Carl Maria Splett (od 1938 roku biskup gdański).
1945 – styczeń – „marsz śmierci” więźniów obozu koncentracyjnego w Stutthofie
1945 – marzec – walki o Pręgowo; kościół zostaje częściowo uszkodzony
1958 – Proboszczem Parafii po ks. Pawle Masiaku zostaje ks. Henryk Bukowski
1965 – Konsekracja dzwonu Św. Wojciech
1972 – z parafii odłączone zostają wioski Czapielsk i Jodłowno, które tworzą nową parafię p.w. Macierzyństwa NMP w Jodłownie
1982-1987 – Ks. Henryk Bukowski prowadzi budowę nowego kościoła w Kolbudach p.w. Św. Floriana gdzie powstaje nowa parafia
1997 – W lutym umiera wieloletni proboszcz ks. Henryk Bukowski, a jego obowiązki przejmuje ks. Marian Szymichowski.
Kaplica p.w. Św. Krzyża w Żuławie przechodzi do Parafii p.w. Św. Jacka w Straszynie, a w 2001 r. w Żuławie powstaje nowa parafia.

Z historii kościoła i parafii według historii Kolbud i okolic:
Kościół w Pręgowie wzmiankowany był już w 1323 roku, za panowania Zakonu Krzyżackiego i prawdopodobnie Zakon zbudował ten kościół.


Początkowo parafia pręgowska była samodzielna, jednak już od 1396 roku (kiedy wieś wraz z kościołem zostały podarowane Zakonowi Brygidek w Gdańsku), był pod patronatem gdańskich Brygidek, które miały prawo ustanawiania proboszczów. Kościół pod wezwaniem Bożego Ciała pochodzi prawdopodobnie z początku XIV wieku, cały zrąb kościoła zbudowany jest z nieociosanego kamienia, tylko szczyty i okolenia okien z cegły.
Wieża zaś kościoła powstała około 1739 r., zbudowana jest z pruskiego muru, a jej szpiczasty szczyt jest pokryty cynkiem.
Kościół w 1593 roku był filią gdańskiego kościoła N.P. Marii.
Od 1683 – 1818 roku związany był z parafią Kaplicy Królewskiej w Gdańsku, do której należał ponownie aż do 1859 roku.
Tutejsza parafia należała do wiejskiego dekanatu gdańskiego,
w 1867 roku liczyła 4139 dusz,
w 1886 roku zaś 4962 dusz.
Do parafii należą pod koniec XIX wieku: Pręgowo Dolne i Górne, Ostróżki, Babidół, Nowiny, Popówka, Kolbudy Dolne i Górne, Podwidlino, Łapino wraz z Papiernią, Buschkrug, Wielino, Buszkowy Dolne i Górne, Bielkowo, Bielkówko, Ziegelscheune, Nicponie, Schlangenberg, Lisewo, Krymki, Warcz, Johannesthal, Malęcin, Domachowo, Fuchsberg, Kleszczewo, Pulvermuehle, Fichtenkrug, Czerniewo, Czerniewko, Zaskoczyno, Goszyno, Żuława, Żuławka, Lublewo i Bąkowo.
Przy parafi istniały dwa kościoły filialne w Czapielsku i Gr. Saalau.
Do kościoła filialnego w Czapielsku przyłączone były: Czapielsk Wielki i Mały, Marszewo, kol. Marszewo, Marszewska Góra, Ząbrcz Dolnyi Górny, Dolna i Górna Huta, Majdany, Kroenke, Nowy Dwór, Weismist, Pomlewskie Zarośla, Stęgwałd, Nowa Karczma.
Oprócz tego do parafii pręgowskiej należała publiczna kaplica św. Krzysztofa w Żuławie.
Przy kościele pręgowskim istniały dwa bractwa: Opatrzności Boskiej (od 1763 roku) i trzeźwości (od 1858 roku).
Do majątku kościoła w Pręgowie zaliczano: gospodę, teren, na którym znajdował się młyn i dobra parafialne Popówka.
Gospoda parafialna leżała obok kościoła (prawdopodobnie istniała jeszcze w 1923 r.).
Młyn napędzany był dwoma trybami spłonął w 1851 roku i został obudowany w 1853 r.
Po budowie wodociągu w 1869 roku strumień, który napędzał młyn wysechł.
W 1869 roku magistrat zmuszony był odsprzedać parcelę młyńską kościołowi, który był jej wcześniejszym właścicielem.
Dobra parafialne Popówka początkowo stanowił głównie las sosnowo – bukowo – dębowy, zaś ziemia uprawna stanowiła znacznie mniejszą część tego obszaru.
W 1853 roku wycięto las i cały ten teren stał się ziemią uprawną.

Do dóbr kościelnych należała również góra Schlossberg.
Znanymi księżmi w Pręgowie byli:
w 1583 r. Mikołaj Koss proboszcz, wikariuszem był Ambroży Kaczkowski;
w 1686 r. Jerzy Ridel dziekan i proboszcz gdański, jego wikariuszem był Franciszek Markiewicz;
w 1710 r. kanonik włocławski i dziekan gdański Szczepan Janowicz;
od 1818 r. do 1855 r. proboszczem był Stanisław Rosolkiewicz, który jednocześnie był proboszczem Kaplicy Królewskiej w Gdańsku;
w 1848 roku lokalnym wikarym był Karol Kunert;
w 1860 r. wikarym był August Folleher,
od 1884 r. administratorem kościoła był Johann Szopieraj,
a od 1884 do 1915 r. proboszczem był Johann Howald.
Od 1896 roku proboszczowi pomagało wielu wikarych,
kolejno: Piechowski, Kupczyński, Bukowski, Jezierski, Świeczowski, Herbst, Hundinser i Laudmann.
Od 1915 roku proboszczem parafii pręgowskiej był Brunon Lemke, który napisał „Kronikę Pręgowa, w dolinie Raduni” z okazji 600-lecia istnienia wsi i kościoła.
http://pbc.gda.pl/dlibra/doccontent?id=13795

 

W 1922 roku przy kościele powstała misja, prowadzona przez trzech ojców franciszkanów z Olsztyna.


Od 1922 do kościoła doprowadzono elektryczność.
Kościół dotknęły trzy nieszczęśliwe wypadki: w 1875 i 1909 roku uderzył w kościół piorun, nie wyrządził on jednak większych szkód.
Zaś w 1923 roku w nocy z 10 na 11 lutego ukradziono z kościoła kielich mszalny, krucyfiks z głównego ołtarza i wieczną lampkę.
W 1923 roku w parafii istniały następujące bractwa: Bractwo Najświętszego Sakramentu Ołtarza, Katolickie Stowarzyszenie Robotników, Stowarzyszenie Matek, Stowarzyszenie Młodzieży, Apostolat Dzieci i Stowarzyszenie Dzieciństwa Jezusowego. Kościół usytuowany jest w środku wsi, na niewielkim wzniesieniu, wśród drzew, otoczony murem z kamieni polnych, orientowany. Ściany kościoła zabudowane są z nieociosanych kamieni polnych, szczyty i obramienia otworów murowane są z cegły.
Wieża kościoła powstała około 1739 roku.


Górna kondygnacja wieży jest drewniana, szalowana deskami.
Strop kościoła jest drewniany, płaski, belkowy, podbity drewnianymi listwami. Więźba dachowa drewniana (niedostępna), dach nawy głównej dwuspadowy, dach wieży trójpołaciowy, dach zakrystii dwuspadowy.
Pokrycie dachu: nawa główna – dachówką karpiówką, zakrystia i kruchta oraz wieża – kryte holenderką, hełm wieży zaś blachą ocynkowaną.
Posadzka w nawie głównej kamienna, fragmentami murowana, w prezbiterium kamienno – ceglana, w pozostałych częściach kościoła kamienna. Schody wewnętrzne na chór drewniane, zabiegowe z prostą drewnianą balustradą.
Schody na wieżę typu drabiniastego.
Otwory okienne w obramieniach uskokowych zamknięte ostrołukowo, podobnie wykonane blendy okienne. Otwór drzwiowy, portalu głównego w obramieniu ceglanym, zamknięty ostrołukowo, otwory drzwiowe wewnętrzne: do zakrystii zamknięte odcinkiem łuku, do kruchty bocznej ostrołukowy w uskokowym obramieniu.
Kościół jest salowy, trzyosiowy na planie wydłużonego prostokąta, z niewydzielonym prezbiterium, do którego od strony północnej przylega zakrystia. Na osi nawy głównej, od południa kruchta, od zachodu – wieża (w dolnej kondygnacji szerokości korpusu z kruchtą w przyziemiu).
Bryła kościoła zwarta, z zewnątrz korpus opięty szkarpami z jednym uskokiem, przy zachodnich narożach wieży (ustawionymi ukośnie).
Bryła kościoła masywna, korpus przykryty dwuspadowym dachem, od południa niewielka kruchta z dwuspadowym dachem zamkniętym szczytem schodkowym. Od północy niska zakrystia ze schodkową ścianą szczytową. W elewacji zachodniej wieża o murowanej konstrukcji nieco wyższa od korpusu, na niej osadzona, znacznie węższa, kwadratowa, drewniana nadbudowa z około połowy XVIII wieku, zwieńczona hełmem kopulasto – iglicowym. Wnętrze kościoła jednoprzestrzenne, w zachodniej części chór drewniany powstały w XVIII wieku, wsparty na czterech słupach drewnianych wzmocnionych mieczami. W prezbiterium ostrołukowa wnęka, pozostałe ściany gładkie, tynkowane. W kościele znajduje się ołtarz główny manierystyczny z około 1630 – 40 roku, uzupełniony w końcu XIX wieku. W jego polu głównym umieszczona jest „Ostania wieczerza”, w zwieńczeniu „Cudowne rozmnożenie chleba”, antepedium rokokowe z 3 ćwierci XVIII wieku.
Ołtarze boczne barokowe z końca XVII wieku, w lewym ołtarzu figury gotyckie św. Doroty i św. Małgorzaty (z ok. 1400 roku), w prawym św. Wawrzyńca i nieokreślonej zakonnicy . W kościele znajdują się ponadto: ambona neogotycka z 1856 r., chrzcielnica drewniana barokowa z XVIII wieku, w kruchcie kropielnica granitowa z poł. XIV wieku z puklową czaszą; w prezbiterium ława rokokowa z 3 ćw. XVIII wieku, zdobioną płaskorzeźbą z Arką Noego.
Znajdują się tam również stalle o formach barokowych z przełomu XVIII/XIX w. z obrazami o prostokątnych płycinach w przedpiersiu o treści alegorycznej; na drzwiczkach umieszczono krajobrazy; dwa konfesjonały barokowe z 1 poł. XVIII wieku. W zakrystii przetrwała skromna barokowa szafka wisząca. Z innych zabytkowych obiektów sakralnych przetrwały feretrony: pierwszy z 1 poł. VIII w. wraz z obrazami Trójcy Świętej i Cudownego rozmnożenia chleba oraz drugi z obrazami św. Tomasza z Akwinu z 1 ćw. XVII w., a także obraz św. Rocha z końca XVIII wieku. Przetrwały także krucyfiksy: barokowy z 1 poł. XVIII w. w tęczy oraz z XIX wieku w blendzie elewacji wschodniej. Nad wejściem do zakrystii znajduje się kartusz drewniany z herbem (strzemię pod kapeluszem biskupim z inicjałami: DGEVAM), z końca XVIII wieku. Przetrwały także należące do kościoła: sześć lichtarzy barokowych, krzyż ołtarzowy barokowy z końca XVII wieku, relikwiarz w formie krzyża późnobarokowy z 2 poł. XVIII wieku, trzy ornaty barokowe i rokokowe. Do zabytkowych obiektów przykościelnych, które przetrwały do dnia dzisiejszego należy zaliczyć plebanię zbudowaną w 1 poł. XIX wieku (wnętrze jej było przebudowywane w XX wieku, remontowane w 1959 r.), plebania frontem zwrócona jest na południowy – zachód, murowana z cegły na podmurówce z kamieni polnych, otynkowana. Plebania została zbudowana na planie prostokąta, jest parterowa z mieszkalnym poddaszem, podpiwniczona, z dobudówką od północnego – wschodu, dwutraktowa z sienią na osi. Elewacja frontowa plebani jest pięcio-osiowa, dach zaś naczółkowy, kryty dachówką. Przetrwała również figura przydrożna – murowany obeliskowy słup z kamienną, barokową rzeźbą św. Jana Nepomucena, z 1777 r.
Dzwonnica kościelna jest współczesna o stalowej konstrukcji kratowej, lecz dwa dzwony są zabytkowe.
Pierwszy z dzwonów – mały jest bez inskrypcji, zaś drugi – większy z inskrypcją na obwodzie, gotycką z 1519 roku.
Do zabytkowych obiektów należą również: ogrodzenie kościoła p.w. Bożego Ciała oraz cmentarza przykościelnego – murowane z XVIII wieku;
cmentarz parafialny – układ alei z 4 ćw. XIX wieku;
nagrobek na cmentarzu przykościelnym z 1881 roku;
cmentarz poewangelicki – ogrodzenie murowane z XVIII i 2 poł. XIX wieku;
dwa budynki gospodarcze plebani z lat 10/20-tych XX wieku.

A tu ciekawa mapa geognostyczno – agronomiczna ukazująca Prangenau w 1905 roku. W tym czasie wieś zamieszkiwało 615 osób – katolików i ewangelików. Mennonici natomiast żyli oczywiście, ale w Pręgowie Żuławskim.
źródło:
http://amzpbig.com/maps/1776_Prangenau_geognostisch-agronomische_1905.jpg

Ciekawostka
Pod szczytem dachu zabytkowego kościoła pw. Bożego Ciała w Pręgowie odkryto średniowieczny fresk przedstawiający twarz Chrystusa z chusty św. Weroniki. Dzieło było niewidoczne, gdyż około stu lat temu w świątyni zbudowano obniżony strop. Malowidło znaleziono podczas renowacji kościoła. Miesiąc wcześniej pod posadzką kościoła odnaleziono dawne cmentarzysko.
Natomiast dwa lata temu budowlańcy osuszający mury zabytkowego kościoła pw. Bożego Ciała w Pręgowie dokonali niespodziewanego odkrycia, a mianowicie pod jedną ze ścian odkryli trzy trumny ułożone jedna na drugiej.

 http://www.forum.eksploracja.pl/viewtopic.php?f=128&t=10695

Obraz życia Pręgowskiej wspólnoty i jej kościoła według protokołu wizytacyjnego biskupa Rozrażewskiego z 1583 roku cz. 1.
Pręgowo, jak już to wspomniano wcześniej było kościelną wsią. Pierwotnie kościół pochodzący z początku XIV wieku był samodzielnym kościołem parafialnym, który później przyłączono jako filialny do katolickiego kościoła parafialnego w Gdańsku (Kaplica Królewska). Ponownie świątynia pręgowska usamodzielniła się dopiero w 1859 roku. Nosiła ona tytuł (wezwanie) „Bożego Ciała”. Patronat nad nią sprawował król polski, a później pruska rejencja. Do kościoła należało tylko kilka gmin z powiatu kartuskiego. Główna część gmin związana była z Gdańską Wyżyną. Według protokołu wizytacji z 1583 roku do Gdańskiej Wyżyny należały następujące kościoły: Bielkowo Wielkie z 42 chłopami, Bielkowo Małe z 30 chłopami, Goszyn z 16 chłopami, Żuława z 30 chłopami, Kleszczewo z 22 chłopami, Czerniewo z 20 chłopami oraz folwarki: Zaskoczyn, Domachowo, Warcz i Lisewo. Ponadto przynależał do Pręgowa Reksin, Ełganowo, Bysowa Chudomin. Każdy chłop płacil 1 szefel względnie 1,5 szefla żyta (1 szefel = 9 garnców = 36 kwart chełmińskich = 64,08 litrów do 1714) i tyleż owsa.

Wspomniane folwarki  płaciły na rzecz kościoła po 20 groszy.
Z powiatu kartuskiego były dołączone parafie: Pręgowo, Buszkowy i Ostróżki.

W Pręgowie było 14 chłopów, którzy tyleż szefli żyta, po jednym z każdej włóki płacili. Folwark Buszkowy Dolne dawał 20 groszy. Ostróżki winny kościołowi 6 szefli żyta i 6 szefli owsa płacić, ale w chwili wizytacji nie czyniły tego od 4 lat. Wyposażenie kościoła w kielichy, ornaty, mantyle, obrusy ołtarzowe, serwety i kandelabry było wystarczające, jak i w innych  kościołach. Księgi do pełnienia służby liturgicznej były w znośnym stanie, chociaż w pojedynczych miejscach uszkodzone. Kościół otaczał mur wykonany z kamienia polnego; tylko górna część i obramowanie okien wykonano z cegieł.

Okna wymagały naprawy. Wieża została całkowicie ukończona dopiero w w 1739 roku.
Naokoło Kościoła brakowało kościelnej własności; tylko kawałek łąki o powierzchni 6 mórg był w pobliżu. W sąsiedztwie plebanii określonej jako biedna, gdzie mieszkał wikary Ambroży Kaczkowski sprawujący służbę Bożą bez zezwolenia biskupa i żyjący z konkubiną, za co dostał upomnienie i polecenie w ciągu 14 dni oddalenia konkubiny, a później został przeniesiony, znajdował się młyn, który w roku wizytacji 90 szefli przemiału wykonał.
Blisko kościoła, tuż przy ogrodzeniu kościelnego cmentarza znajdowała się karczma.
Wizytator biskup Rozrażewski oskarżył w swym sprawozdaniu ponadto, że proboszcz Mikołaj Koss z Warmii, który od 1562 roku był gdańskim proboszczem w Kościele Mariackim  pozwalał na to, aby tutaj w niedziele i święta, zanim zakończy się służba Boża, napoje i wódkę podawano, co przez hałas przeszkadza w sprawowaniu służby Bożej.
Karczma, która należała do kościoła może być odwiedzana według opinii wizytatora tylko przez ludzi niemoralnych  i nicponiów.


Przynosiła ona kościołowi corocznie 15 marek czynszu.
Z Czapelska kościołowi podarowano majątek o powierzchni 12 włók, który do dzisiejszych czasów jest nazywany Popówko.
Z powodu tego majątku zaistniał konflikt między administracją kościelną a proboszczem, który polecono, aby kościół otrzymywane z majątku dochody zwracał.

W przyszłości winien majątek w równej części należeć do obydwóch partnerów. Czy w przyszłości takie postępowanie było praktykowane nie wiadomo. W każdym bądź razie do końca wizytacji wypowiedź ekonoma z majątku przewodziła: majątek należy nie do ko0ścioła, lecz do proboszcza (tzn. urzędującego od 15 lat Mikołaja Kossa, który nigdy nie mieszkał w Pręgowie i w ciągu 3 lat ledwie jeden raz zjawił się w swej parafii, którą w ogóle w ciągu ostatnich dwóch lat nie odwiedził). Służbę liturgiczną pełnił za niego wspomniany wcześniej zamieszkały na plebanii z konkubiną wikary Kaczkowski. Po wizytacji proboszcz został przeniesiony do innej parafii. Szlachta z parafii próbowała z proboszczem z powodu nie do utrzymania sytuacji w kościele  prowadzić rozmowy. Proboszcz zaś uparcie nie zjawiał się na zawarcie zgody w wyznaczone dnie. Przed pewnymi ludźmi również zaplanował, aby karczmę zburzyć, aby autorytet kościoła więcej nie doznał szkody. Wikary był tymczasem rozrzutny,  a kościół pozostawał bez urzędującego proboszcza. To było godne pożałowania w tym czasie do dochodów kościoła sięgać, gdyż niektóre wsie nic nie płaciły, a heretycy (w domyśle innowiercy) uprawiali swe niecne wybryki. Można dodać jeszcze, że chłopi wszyscy byli katolikami, a z 5 szlachciców nie wszyscy. Protokół wizytacji z 1583 roku wymienia jeszcze należące do parafii Pręgowo następujące miejscowości: Cegielnię Babi Dół, Nowiny, Kolbudy Górne, Podfidlin, Łapino. Ewangelicy uczęszczali do kościoła w Lublewie.

Kolejne wizytacje miały miejsce w 1584 i 1596 roku.
Jeśli chodzi o dobro rycerskie Czapelsk w czasie wizytacji należało ono do Wilhelma Bakowskiego. Miejscowy kościół był zbudowany z drewna i utrzymany w dobrym stanie wraz dobrym pokryciem dachu. Niestety wizytator nie został wpuszczony do kościoła, gdyż świątynia była kościołem ewangelickim.

Podobna sytuacja miała miejsce przy okazji następnej wizytacji. W roku 1596 kościół w Czapelsku został wpisany do katalogu kościołów katolickich utraconych („Catalogus ecclesiarum recuperandarum”).


http://pom-wpru.kerntopf.com/evkirche/rheinfeld.htm

W 1617 roku wraz ze zmianą właściciela  i sprzedażą majątku kościół czapelski powrócił w ręce katolików w drodze jego sprzedaży dla kolegium jezuickiego ze Starych Szkotów stając się domem misyjnym dla Kaszub.
Na koniec parę słów o wyposażeniu wnętrza kościoła pręgowskiego i jego otoczenia. Dziełem sztuki jest obraz przedstawiający św. Rocha, któremu anioł przewiązuje ranę.


http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/sad-ostateczny-wiekszy-niz-dzielo-hansa-memlinga,66043,art,t,id,tm.html

Obok niego w kościele znajdują się jeszcze dwie stare granitowe kruche kropielnice. Poza tym kościół posiada 2 dzwony – mniejszy bez inskrypcji, większy z inskrypcją o treści: „JESUS NASARENUS, EN kONICK DER JUDEN, HELP S. MARIA MADALENA ANNO 1519″. Przy kościele znajdowały się też dwa kamienie nagrobne – jeden upamiętniający Adama Golyfiskiego zmarłego w 1635 roku, dziekana i proboszcza w Gdańsku, przeniesionego do Pręgowa i drugi rodzinę Lindow (Linde).
źródła:
tłum. własne na podstawie: W. Heidn, Die Ortschaften des JKreises Karthaus / Westpreussen in der Vergangenheit, 1965;
H. Koops, Streifzug durch Doerfer ders Kreises Lauenburg; i in.

 

W Pręgowie w 1869 roku zbudowano pierwsze ujecie wody pitnej(głębinowej) dla Gdańska. Źródła te znajdują się 115m nad p.m.-woda nadal jest najlepszej jakosci. Z Pręgowa do Oruni ułożono wodociąg o długości 14,5 km i 420 mm przekroju,w Oruni znajduje się zbiornik wodny z którego woda rozprowadzana jest do miasta.

Urządzenie to nadal funkcjonuje.

 

Grodzisko Pręgowo

IX – XI wiek – w pobliżu dziś zlokalizowanego Pręgowa na tzw.
Górze Zamkowej istnieje gród obronny.


Jest on prawdopodobnie jednym z pierwszych ośrodków chrześcijaństwa
na Pomorzu Gdańskim. Zdjęcie terenu dopiero po przeskanowaniu lidarem
robi niesamowite wrażenie!!!

Jeśli ktoś się zdecyduje na wypad do Grodziska Pręgowo
to polecam wytrawnym poszukiwaczom.
Wycieczki z dziećmi tylko jesienią.
Dotarcie tam nie jest łatwe!! Klimat jak w górach, strome zbocza, bagniste rzeki strugi idącej pomiędzy Reknicą a Radunią, zarośnięty teren.

Grodzisko Pregowo
- (wikimapia) położone na 30 metrowym wzniesieniu otoczone od strony północnej, południowej i zachodniej głębokimi i szerokimi dolinami. Po stronie Pd. i Pd-Wsch u podstawy wzgórza płynie niewielki strumień otoczony podmokłym terenem, zapewne przeszłości potok był szerszy i większym stopniu zabezpieczał dostęp do grodu. Oprócz strony zachodniej wyraźnie wały, wysokie na 2 metry od strony majdanu.

Z analizy terenu można wnioskować , że droga dojazdowa do grodziska prowadziła od strony Pd-Wsch.
Obszar całego grodziska porośnięty jest dość gęstym lasem liściastym.

Inne :
Jednym z wielu śladów długiej historii w okolicach Pręgowa jest bez wątpienia grodzisko, datowane na wczesne średniowiecze. Znajduje się one na rzadko spotkanym, stromym i bardzo długim grzbiecie, który był otoczony przez bagnistą dolinę. Dojście do grodziska nie jest oczywiste, jest ono oznaczone na przedwojennych mapach. Samo grodzisko zachowało się w bardzo dobrym stanie. Uwagę przykuwa wał główny umożliwiający obronę od strony grzbietu, który został nawet oznaczony przez pruskich kartografów.

 

Ciekawe linki:


http://www.forum.eksploracja.pl/viewtopic.php?f=128&t=10695


http://pregowo-historia.blogspot.com/2011_11_01_archive.html


http://fotomemoria.pl/pl/c/PREGOWO/763/1


http://grodziska.blox.pl/2011/01/Grodzisko-Pregowo.html